W jaki sposób stajemy się nieśmiali?
Na zebraniu ktoś pyta, czy są jeszcze jakieś uwagi. Odpowiedź od dawna jest gotowa w głowie, a jednak ręka nie unosi się w górę. Serce bije szybciej, policzki robią się gorące, a po chwili temat zostaje zamknięty. Wieczorem wraca myśl, że znów udało się nic nie powiedzieć, i ulga miesza się z żalem.
Tak wygląda nieśmiałość: wstyd, zażenowanie i lęk przed oceną, które pojawiają się w kontakcie z innymi ludźmi. Zna ją niemal każdy, bo każdemu zdarzyło się nie zrozumieć żartu, źle odczytać sytuację albo powiedzieć coś nie w porę. W badaniach Philipa Zimbardo, jednego z pierwszych psychologów, którzy zajęli się tym zjawiskiem, około 40% ankietowanych określało się jako osoby nieśmiałe (Zimbardo, 1977). Wynik ten pochodzi z amerykańskich ankiet sprzed kilkudziesięciu lat i opiera się na samoocenie, nie jest więc dokładną miarą. Pokazuje raczej, jak powszechne jest to doświadczenie.
Nieśmiałość jako sposób na unikanie zagrożenia
Nieśmiałość bywa cechą temperamentu. Niekiedy jednak jest raczej określeniem, które utrwaliło się w rodzinie lub w szkole, a z czasem zostało przyjęte za własne – zwłaszcza przez osobę, która często wycofuje się z sytuacji towarzyskich. Można ją też rozumieć jako strategię obronną. Żeby nie narazić się na zdziwienie, śmiech czy krytykę, osoba nieśmiała na wszelki wypadek milknie, wycofuje się i waży każde słowo, często zanim cokolwiek się wydarzy. Szczególnie łatwo o taką postawę, jeśli w domu słyszało się, że ludziom nie można ufać, albo jeśli ma się za sobą doświadczenie ośmieszenia. Ostrożność wyniesiona z dawnych relacji przenosi się wtedy na kolejne, także na te, w których nic złego się nie dzieje.
Inaczej wygląda nieśmiałość sytuacyjna, a inaczej chroniczna. Pierwsza pojawia się na przykład pierwszego dnia w nowej pracy albo na przyjęciu, na którym nie zna się nikogo, i zwykle mija, gdy sytuacja staje się znajoma. Druga przypomina stałą gotowość do obrony przed zranieniem czy upokorzeniem. Bliżej jej do lęku przed ludźmi, a gdy jest bardzo nasilona, może przechodzić w lęk społeczny.
Jak nieśmiałość wpływa na życie?
Długotrwała nieśmiałość rzadko ogranicza się do kilku niezręcznych chwil. Z czasem zawęża krąg znajomych i utrudnia budowanie bliskich relacji, także przyjaźni i związków. Osoba nieśmiała często nie mówi, co myśli, nie upomina się o swoje potrzeby i z trudem stawia granice, bo każda z tych sytuacji wymaga wystawienia się na ocenę. Unika grup i miejsc, w których byłaby na widoku, a podczas rozmowy myśli głównie o tym, jak wypada, co utrudnia skupienie się na rozmówcy. Nierzadko rezygnuje też z pomysłów i szans zawodowych, które wymagałyby wystąpienia przed innymi.
Skutkiem bywają poczucie wykluczenia i samotność, choć z zewnątrz wygląda to raczej na powściągliwość. Nieśmiałość myli się przy tym często z introwersją, która oznacza przede wszystkim potrzebę ciszy, a nie lęk. Różnicę tę opisujemy w tekście o tym, kiedy introwersja staje się wycofaniem.
Skąd się bierze skłonność do nieśmiałości?
Jednym ze źródeł nieśmiałości jest niska samoocena, czyli przekonanie, że jest się mniej wartościowym, mniej zdolnym albo mniej atrakcyjnym od innych. Często idą z nią w parze kompleksy dotyczące wyglądu i skupienie na własnych wadach, które osoba nieśmiała próbuje ukryć, czasem kosztem unikania kontaktu i bliskości.
Drugim źródłem jest doświadczenie. Niektóre dzieci przychodzą na świat bardziej wrażliwe i ostrożne wobec nowości, jednak to, czy wyrosną na nieśmiałych dorosłych, w dużej mierze zależy od tego, czego nauczą się w relacjach z najbliższymi. Dobrze pokazuje to jedna, zupełnie zwyczajna scena.
Jak dziecko uczy się nieśmiałości?
Kilkuletnie dziecko stoi z rodzicami w kolejce do kasy i prosi o lizaka. Rodzice odmawiają, bo zaraz obiad, bo szkoda zębów albo po prostu nie chcą wydawać pieniędzy, i mają do tego pełne prawo. Dziecko ma jednak prawo do swoich uczuć. Jest zawiedzione, smutne i złe, a ponieważ jest małe i nie umie jeszcze poradzić sobie z emocjami, zaczyna płakać albo krzyczeć. Rodzice czują zażenowanie i zastanawiają się, co pomyślą inni klienci. Ustąpienie nie byłoby dobrym rozwiązaniem, bo dziecko nauczyłoby się, że krzyk działa. Znacznie więcej zależy jednak od tego, jak rodzice odmówią.
Jeśli zdenerwowani zrobią dziecku awanturę, jeszcze przy kasie albo zaraz po wyjściu ze sklepu, zaczną je oceniać („Wstydu nie masz?”), grozić („Więcej cię na zakupy nie weźmiemy”) i karać („Przez miesiąc żadnych słodyczy”), a w najgorszym razie uderzą, dziecko poczuje się bezbronne, zawstydzone i winne. Nie będzie przy tym umiało rozróżnić, czy rodzice gniewają się na jego potrzebę, na jego uczucia, czy na sposób, w jaki je wyraziło. Gdy podobne sytuacje się powtarzają, dziecko uczy się, że mówienie o tym, czego chce, i okazywanie uczuć prowadzi do wstydu, oceny i kary. Skoro nawet najbliżsi karcą je za to, co czuje, obcy wydają się jeszcze groźniejsi. Tak rodzi się nieśmiałość: lęk przed byciem na widoku, nieufność i nadmierna ostrożność w kontaktach z ludźmi.
Rodzice mogli zareagować inaczej: spokojnie wziąć dziecko za rękę, wyjść z nim w cichsze miejsce, dać mu czas, by emocje opadły, a potem porozmawiać o tym, jak zachowujemy się w sklepie i dlaczego. Taka reakcja wymaga jednak od dorosłych, by nie przejmowali się nadmiernie spojrzeniami innych. Często sami nauczyli się tego lęku we własnych domach i w ten sposób nieśmiałość przechodzi z pokolenia na pokolenie.
Jak przełamać nieśmiałość?
Pierwszym krokiem jest zwykle uczciwe spojrzenie na to, ile nieśmiałość kosztuje: jakie rozmowy, spotkania i szanse przepadają z jej powodu i czego naprawdę by się chciało. Pomaga też zauważanie chwili wewnętrznego konfliktu, w której pojawia się chęć zabrania głosu, a tuż za nią lęk przed oceną. Samo nazwanie tego momentu sprawia, że przestaje on działać automatycznie.
Otwartości można się uczyć stopniowo, zaczynając od słuchania. Uważne słuchanie rozmówcy kieruje uwagę na to, co dzieje się tu i teraz, zamiast na nieustanne pytanie o to, jak się wypada. Kolejnym krokiem jest przygotowanie się do sytuacji, które budzą największe napięcie, i ćwiczenie ich krok po kroku: od wypowiedzenia własnego zdania w zaufanym gronie po upomnienie się o swoje potrzeby czy granice. Badania pokazują przy tym, że po rozmowie z nową osobą ludzie zwykle zakładają, że wypadli gorzej, niż było naprawdę (Boothby i in., 2018). Nie znaczy to, że każda rozmowa pójdzie gładko, ale lęk przed oceną często przecenia surowość innych. Wskazówki, jak zaczynać rozmowy z nieznajomymi, zebraliśmy w tekście o small talku, a o tym, skąd się bierze lęk przed odrzuceniem i wyśmianiem, piszemy osobno.
Kiedy szukać pomocy psychoterapeuty?
Pomoc z zewnątrz jest potrzebna wtedy, gdy nieśmiałość odbiera radość z życia, utrudnia budowanie relacji albo zamyka drogę do ważnych celów. W psychoterapii indywidualnej pracujemy nad tym, skąd wziął się lęk przed oceną, jak obniżać napięcie w sytuacjach społecznych i jak wyrażać siebie w relacjach. Jeśli lęk przed ludźmi jest bardzo silny i trwa od dawna, terapeuta ocenia, czy nie jest to już lęk społeczny, i dobiera do tego sposób leczenia.
Najczęstsze pytania
Czym nieśmiałość różni się od introwersji?
Introwersja to cecha temperamentu: introwertyk szybciej męczy się kontaktem z ludźmi i potrzebuje czasu w ciszy, ale nie musi bać się oceny. Nieśmiałość to wstyd i lęk przed oceną w kontaktach z innymi. Można być introwertykiem i nie być nieśmiałym, i odwrotnie.
Czy nieśmiałość mija z wiekiem?
U wielu osób słabnie, gdy zdobywają doświadczenie i pewność siebie w kolejnych rolach, na przykład w pracy. Nieśmiałość chroniczna, oparta na niskiej samoocenie i lęku przed ludźmi, zwykle sama nie ustępuje i wymaga pracy.
Czy nieśmiałość to to samo co lęk społeczny?
Nie. Nieśmiałość jest częstą cechą, która zwykle nie przeszkadza w codziennym życiu. O lęku społecznym mówi się wtedy, gdy lęk przed oceną jest silny, trwa długo i prowadzi do unikania sytuacji, które są dla danej osoby ważne.
Jak rodzice mogą chronić dziecko przed nadmierną nieśmiałością?
Pomaga przyjmowanie uczuć dziecka bez zawstydzania, nawet wtedy, gdy trzeba mu czegoś odmówić, oraz spokojne oswajanie go z nowymi sytuacjami zamiast zmuszania albo wyręczania.
Bibliografia
Boothby, E. J., Cooney, G., Sandstrom, G. M., i Clark, M. S. (2018). The liking gap in conversations: Do people like us more than we think? Psychological Science, 29(11), 1742–1756.
Zimbardo, P. G. (1977). Shyness: What it is, what to do about it. Addison-Wesley.





