Wpisy

Ktoś obciąża Cię swoimi problemami, z którymi nic nie robi? Postaw granice!

Ktoś obciąża Cię swoimi problemami, z którymi nic nie robi? Postaw granice!

Podstawą dobrych relacji jest umiejętność stawiania granic. Jednak nie ma chyba takich ludzi, którzy bez względu na relacje i kontekst sytuacyjny, nie mieliby z tym jakiegoś problemu. Łatwo jest odmówić komuś, kogo zdecydowanie nie darzymy sympatią, a na utrzymaniu dobrej relacji nam nie zależy.

Kłopot zaczyna się wtedy, gdy z osobą, która zbyt natarczywie i często zwierza się nam ze swoich trudności, łączą nas związki emocjonalne lub służbowe.

Rzeczywista pomoc czy podtrzymywanie problemu?

Od 15 lat kolega, który mieszka w USA, co jakiś czas dzwoni do mnie lub wysyła wiadomości z prośbą o pomoc i radę w ważnej dla niego sprawie. Są to problemy różnej wagi, od błahych i codziennych po trudniejsze tzw. życiowe. Ponieważ dosyć szybko zorientowałem się, że gotowość do opowiadania o problemach nie idzie u niego w parze z chęcią lub czasem nawet z próbą ich rozwiązywania, od jakiegoś czasu powstrzymuję się od udzielania konkretnych rad.

Sądzę, że ludzie obarczają nas swoimi problemami, często po to by zwolnić się z odpowiedzialności za ich rozwiązywanie. Udzielając im rad zmniejszamy ich poczucie odpowiedzialności i znacznie osłabiamy samodzielność.

Kilka dni temu kolega zadzwonił po raz kolejny. W jego życiu nastąpił właśnie długo wyczekiwany moment. Wymarzone mieszkanie w Polsce kupione i umeblowane, nic tylko wracać i zacząć nowe życie. Aż tu nagle niespodzianka. Wysoki spadek w Ameryce, którego konsumpcja jest możliwa tylko wtedy, gdy kolega zostanie w USA. Przyjaciel tak się tym przejął, że nie śpi, nie ma apetytu i tylko rozmyśla jaką podjąć decyzję. Zadzwonił pytając, co ma robić. Od razu powiedziałem mu, że nie mam pojęcia, ale cieszę się, że go słyszę i dziękuje za zaufanie (powiedziałem szczerze). Znając mojego kolegę, powiedziałem, że zawsze bardzo dobrze radził sobie w życiu, więc przypuszczalnie bez spadku też sobie jakoś poradzi. Jeśli natomiast zostanie w Ameryce, to być może odziedziczony majątek złagodzi żal za niezrealizowanym pomysłem powrotu do ojczyzny.

Czyli nic konkretnego nie umiałem (ale też świadomie nie chciałem) doradzić, ale ponieważ zależy mi na relacji, powiedziałem to, co w tej sytuacji pomyślałem, otwarcie i szczerze.

W związku z tym, warto jest zawsze mówić jasno i szczerze to, co nie krępuje naszej osobistej wolności. Nie ulegajmy wewnętrznej pokusie lub naciskowi innych, że powinniśmy w każdej sytuacji umiejętnie rozwiązać czyjeś problemy. Tym bardziej, że w większości przypadków jest to niemożliwe i bywa szkodliwe.

Brak granic uczy bezkarności

Trochę inna sytuacja. Szef w firmie mając trudności w swoim małżeństwie, gdy tylko ku temu jest sposobność przychodzi do podwładnej i opowiada o swoich kłótniach, kłopotach i niesprawiedliwym traktowaniu przez żonę. Ona czuje się zakłopotana, nie wie jak ma odpowiedzieć szefowi, że znalazła się w niezręcznej sytuacji. Szef coraz bardziej bezkarny, powierza podległej mu koleżance intymne szczegóły związku z żoną.

Pani Kasia (przyjmijmy, że tak ma na imię) najpierw nie odmawiała z grzeczności, później już jej zachowanie jest konsekwencją braku postawienia granic podczas pierwszej rozmowy. Teraz to już za późno – twierdzi – gdybym mu teraz powiedziała, że czuję się zakłopotana jego zwierzeniami, mógłby poczuć się dotknięty, to przecież w końcu mój szef. Bierność jest zgodą na traktowanie nas bez szacunku.

Pomijając kontekst zależność służbowej, dyrektor w sposób oczywisty naruszył granice relacji z panią Kasią. Naturalnie, że teraz będzie trudniej przeciwstawić się, ale bezwzględnie trzeba. Nie wiadomo co jeszcze przyjdzie do głowy szefowi, gdy kolejny raz czuć będzie frustrację z powodu nieudanego związku. Brak szybkiego postawienia granic, uczy innych bezkarności.

Teraz pani Kasia musi odważyć się i powiedzieć szefowi: Panie Dyrektorze bardzo cenię zaufanie, którym mnie pan obdarza. Proszę uszanować to, że w mojej sytuacji bycie pana powierniczką jest dla mnie bardzo niekomfortowe.

Czy pod wpływem wymuszonych rad dyrektor skutecznie rozwiązał swoje małżeńskie problemy? Sądzę, że mogły się nawet pogłębić, ponieważ szef nie wziął za nie odpowiedzialność usilnie starając się przerzucić je na panią Kasię.

W innej sytuacji matka dorosłej córki uporczywie domaga się, by ta ją pocieszała, przejęła odpowiedzialność za samopoczucie i spełnienie w życiu. Córka w imię miłości do matki, całymi godzinami daje dobre rady, pociesza, ale bez żadnego skutku. Matka jest coraz bardziej rozżalona, a córka przybita i sfrustrowana zadaniem, któremu nie ma końca. Z całą pewnością odbija się to na zdrowiu psychicznym jej i całej rodziny. Matka również nie osiąga korzyści. Wymagając od córki, aby zaspakajała jej swoje życiowe aspirację, sama oddala się od właściwego dla niej punktu widzenia.

Asertywność – krok wyzwolenia

Kiedy przepełnia nas lęk i poczucie winy, łatwo możemy wpaść w pułapkę powinność wobec innych. Musimy pamiętać, że przejmując odpowiedzialność za bliskich z całą pewnością utrwalamy ich problemy. Podstawą zachowania powinna więc być asertywność, która na pierwszym miejscu stawia przede wszystkim szacunek do siebie.

Kiedy jesteśmy silni wewnętrznie, możemy dawać siebie innym bez żalu i pretensji, ale na naszych zasadach. Kiedy przepełnia nas lęk i poczucie winy, łatwo wpaść w pułapkę powinność wobec innych.

Stawianie granic należy więc rozumieć jako troskę o siebie, która nie pozostaje bez konsekwencji także dla innych.

Choć na nasze wybory często wpływają utrwalone przez wychowanie wzorce i schematy, możemy uczyć się nowych sposobów myślenia, przeżywania, doświadczania praktycznie przez całe nasze życie. Dobrym pomysłem jest podjęcie własnej psychoterapii, która z pewnością zmieni optykę postrzegania problemów naszych i bliskich.

Potrzebujesz pomocy psychoterapeuty? Skontaktuj się z Nami!

Asertywność a agresja - gdzie jest granica?

Asertywność a agresja – gdzie jest granica?

Jeśli miałbym się podjąć odpowiedzi na powyższe pytanie jednym zdaniem to: granica między asertywnością a agresją zawiera się w odpowiedzialności. Wiem, brzmi dziwnie i tajemniczo. Poniżej w kilku zdaniach postaram się opowiedzieć dlaczego tak może być.

Asertywność i agresja – charakterystyka pojęć

Asertywność i agresja to dwa zupełnie odmienne sposoby komunikowania tego, co myślisz, czujesz, co Ci się nie podoba a co przeszkadza. Postawy, jakie przyjmujesz w stosunku do innych ludzi wzbudzają różne reakcje. Być może, w odpowiedzi na czyjeś zachowanie automatycznie, niemalże odruchowo reagujesz złością, próbując się obronić lub zawalczyć o własne prawa? Dzieje się tak wtedy, kiedy masz poczucie, że Twoje granice zostały naruszone – Twój wewnętrzny spokój został naruszony.

Postawa agresywna

Przykłady postawy agresywnej:

  • w sklepie ktoś stojący w kolejce za nami, w opryskliwy sposób skrytykuje, że np. “za wolno robimy zakupy”, “jesteśmy ślamazarni” itp.
  • podczas domowej sprzeczki jedno zarzuca drugiemu: “nie umiesz podejmować decyzji”, “zawsze utrudniasz” , “do niczego się nie nadajesz” itp.

Takie zachowania mogą prowadzić do niżej opisanych sposobów reagowania:

Ucieczka

W przedstawionych powyżej przykładach możemy zareagować na różne sposoby. Każdy człowiek ma wyuczony, preferowany typ reakcji na rozmaite sytuacje. Taki rodzaj preferowanej reakcji jest automatyczny i najczęściej uruchamiany niemal natychmiastowo bez zbędnej refleksji, lub analizy. Po prostu wybieramy utarte ścieżki. Często nie zastanawiamy się, co moglibyśmy zrobić w odrębny spsoób, żeby w danej sytuacji poczuć się inaczej np.: bezpieczniej.

Sytuacje konfliktowe mogą się przerodzić w wielką kłótnię, która dostarczy nam różnych negatywnych doświadczeń emocjonalnych: złości, lęku, żalu, smutku, poczucia winy. W takich warunkach raczej niemożliwym jest znalezienie konstruktywnego rozwiązania konfliktu. Jedną ze strategii radzenia sobie z konfliktami jest ich unikanie – swoista ucieczka przed problemem, lub osobą i jej zachowaniem.

Możemy odczuwać lęk przed konfrontacją, która obarczona jest koniecznością rezygnacji z komfortu, spokoju i bezpieczeństwa. Ów spokój i bezpieczeństwo bywa bardzo pozorne. Jest to często paradoks, bo w sytuacji w której poddajemy się bez walki często uruchamiamy, lub potwierdzamy swoją negatywną samoocenę; np.: “jestem za słaby żeby się przeciwstawić”, “nie mam tyle odwagi”, “jestem tchórzem”. Przeżywając porażkę możemy czuć złość na siebie i pielęgnować przekonanie, że nie potrafimy zareagować – powiedzieć „stop”. Boimy się, że ta druga osoba będzie dalej atakować i nie poradzimy sobie w tej potyczce. W ten sposób budujemy lub potwierdzamy wewnętrzny obraz siebie i napędzamy mechanizm – swoisty zaklęty krąg:

Boję się zareagować → Myślę, że jestem do niczego i że sobie nie poradzę → Czuję lęk → Unikam sytuacji→ Uciekam → Następnym razem też boję się zareagować, bo ucieczką wzmacniam swój lęk (przecież bym nie uciekał, gdyby nie było się czego bać) → Myślę, że jestem do niczego i że sobie nie poradzę → Boję się zareagować → Czuję lęk → itd.…

W tym też miejscu zachęcam do autorefleksji na temat tego jak my, oraz inni mogą się poczuć w danej sytuacji; tj.: w trakcie trwania kłótni, oraz po jej zakończeniu. Zanurzając się w głąb swoich emocji możemy dokonać swoistego monitoringu: jak ja się czuję, co ja robię, czemu to służy, oraz jak się będę czuł jeśli podejmę różne działania. Warto szczególnie zadać sobie pytanie, jak chciałbym się czuć i jak może czuć się druga osoba pod wpływem mojego zachowania.

Niech za przykład posłuży sytuacja, w której się bardzo zdenerwowałem i postanowiłem nakrzyczeć na kogoś, żeby wpłynąć na jego zachowanie. W tym przypadku towarzyszy mi emocja złości. Mogę sprawdzić czy jeśli nakrzyczę na drugą osobę: jak ona zareaguje i co poczuje. Wystarczy tylko, że spróbuję wyobrazić siebie na jej miejscu. Jeśli zareaguje podobnie jak ja: krzykiem, to czy nie stanie się tak, że moja złość wzrośnie? A może dodatkowo pojawi się lęk – strach przed agresją słowną. Jeśli tak to czy mój stan emocjonalny jest dla mnie dobry, czy w ten sposób czuję spokój i ulgę. Jeśli nie, to może warto zrobić coś innego niż krzyczeć? Co mogę zrobić?

Atak

Może być też tak, że elokwentną, ale obraźliwą frazą dokonamy (publicznego) nokautu oponenta. Wynosząc oprócz poczucia wyższości i górowania nad pokonanym, poczucie winy i kaca moralnego. Oczywiście może być tak, że to my jesteśmy osobą która prowokuje innych; np.: ponagla innych w kolejce w sklepie. Czekamy z poczuciem krzywdy, że przez czyjąś opieszałość i ślamazarność gdzieś się spóźnimy. Postanawiamy zaatakować, żeby wywrzeć wpływ na czyjeś zachowanie. Często jednak się okazuje, że taka postawa nie przynosi zamierzonego efektu, a wręcz odwrotnie. Zaatakowany człowiek będzie się bronił, lub stawiał opór. Tak czy inaczej czas stania w kolejce może się wydłużyć. Tym samym spowodować w nas eskalację złości i poczucia bezsilności. Jak również wywołać poczucie winy i wstydu za doprowadzenie do niepotrzebnej kłótni.

Zapętlenie w złości – kiedy złość dominuje w życiu

Przeżywanie emocji złości nie jest problemem samym w sobie. Złość to uczucie, które w codziennym funkcjonowaniu pozwala nam identyfikować sytuacje, w których zostają naruszone nasze granice oraz zakłócony nasz wewnętrzny spokój. Gdybyśmy jej nie odczuwali nie wiedzielibyśmy, czy jakieś zachowanie innych ludzi nie jest zgodne np.: z naszymi oczekiwaniami.

Trudność w radzeniu sobie z przeżywaniem złości w relacji z ludźmi objawia się na etapie wyrażania tej emocji w sposób agresywny – naruszający granice komfortu. Styl wyrażania emocji, w tym złości, jest również wyuczony w procesie modelowania i socjalizacji od najmłodszych lat. Kiedy ktoś – poprzez wielokrotne zmuszanie nas do czegoś używał agresji, wywołując lęk i poczucie bezsilności, mógł nas nauczyć bezradności.

Brak możliwości stawienia oporu kształtuje postawę uległą wobec innych. Uczy częstego wybierania strategii ucieczkowej (unikanie konfliktów, żeby nie narazić się na czyjąś złość). Jak również tego, że gdy samemu będziemy agresywni to wywrzemy wpływ na innych poprzez wzbudzanie w nich strachu. Ktoś coś osiągnął bo się baliśmy, a później samemu stosując agresję udaje nam się uzyskać coś od innych. Uczymy się, że to skuteczny sposób “dbania o własne prawa i granice”. W efekcie może być tak, że będziemy funkcjonować w jednej lub w drugiej skrajności. Będąc agresywnym wobec innych, lub podporządkowując się, ulegając innym w obawie przed agresją. Czyli albo przerzucając odpowiedzialność za nasze emocje na innych, lub unikając odpowiedzialności za to jak się czujemy.

Złość skierowana na zewnątrz, bo to czyjaś wina, że mam źle

Próbując przeforsować swoje potrzeby siłowo, można spotkać się z oporem, na którego przełamanie trzeba by poświęcić jeszcze więcej energii i wysiłku. W efekcie końcowym i tak może okazać się, że korzyści emocjonalne (zadowolenie z “wygranej”) są mniejsze niż poniesione koszty i konsekwencje emocjonalne (wyczerpanie “walką”, doświadczanie złości i lęku, bycie w gotowości do ataku i trwanie w konflikcie).

Przykładem może być autorytarna i agresywna w swej postawie partnerka, która ma poczucie, że musi wymóc jakieś działania na swoim partnerze. Z czasem może czuć się unikana i odrzucana, co w efekcie też może ją złościć.

Na przykład: agresywna żona/partnerka narzucająca swój gust partnerowi np. w kwestii doboru ubioru na wspólne spotkania ze znajomymi, poprzez atakowanie go: “wyglądasz jak głupek”, “masz beznadziejny gust”, lub szantaż “jak się nie przebierzesz, to ja z tobą nigdzie nie wychodzę”.

W naturalny sposób jej partner może reagować przeciwnie do jej intencji – oporem, lub swoistą blokadą zachowania. Sam będzie przeżywał złość, a być może smutek, lub też poczucie winy. Jeśli uzna, że on swoim zachowaniem doprowadza ją do złości. Podsumowując: gdy jej partner będzie się buntował, to może wywołać u niej jeszcze większą złość. W efekcie może prowadzić to do pogłębienia konfliktu. Przy kolejnej podobnej sytuacji on może zdeklarować niechęć do wspólnych wyjść, lub uchylać się/unikać podobnych sytuacji.

W dalszej perspektywie kobieta ta może uznać, że on nie chce spędzać z nią czasu, lub nie lubi jej znajomych. Istnieje ogromne ryzyko, że to w dalszym ciągu będzie wzbudzać w niej złość – że ona nie ma na niego wpływu, a on unieważnia jej potrzebę wspólnego spędzania czasu. Dopóki on nie nazwie tego co się dzieje, a ona nie będzie gotowa wsłuchać się w tą wersję opisu. W konsekwencji ona będzie żyła w przekonaniu, że to jego wina, że przeżywa złość do niego.

Złość skierowana do środka (autoagresja), bo to moja wina, że mam źle

Przekonanie, że lepiej nie narażać się na konflikty i kłótnie, często bierze się stąd, że mamy “w głowie” zbudowany pewien model konfliktu, który nam się nie podoba. Mogąc doświadczyć kłótni rodzinnych jako dziecko, w późniejszym życiu nie chcemy odtwarzać podobnych sytuacji. Nie chcemy przeżywać również przykrych emocji: lęku, złości, bezradności. Myślimy, że nie ujawniając naszych uczuć związanych z danym wydarzeniem lub osobą, unikniemy sytuacji konfliktowej, w prawdzie przenosząc konflikt do naszego wnętrza (poprzez jego przeżywanie).

Kłopot polega na tym, że ładunek emocjonalny jak każda energia – w przyrodzie nie ginie. Może być tylko w coś przekształcona. Jeśli decydujemy się nie ujawniać swoich emocji to kierujemy je do środka – na siebie. Mając nie wyrażone: żal, złość, lub też bardzo pozytywne uczucia (lubienie, uznanie) możemy je przekształcić w zarzut wobec siebie. Najczęściej budujemy treści związane z oceną siebie. Przykładowo: “jeśli nie jestem w stanie powiedzieć komuś co do niego czuję, to znaczy że jestem tchórzem”, “jestem słabym człowiekiem”, albo “niegodnym miłości”, “gorszym, którego nikt nie rozumie”. Nasycone negatywną samooceną treści same w sobie są komunikatem agresywnym.

Sytuacja, która nierzadko odciska swoje piętno na wielu relacjach między ludźmi to przykład, gdy mąż autorytarnie decyduje o wspólnie spędzanym czasie. Żona pomimo, że jej się to nie podoba nic nie mówi, żeby uniknąć konfliktu. On będzie się uczył, że decyduje za nią, później już w ogóle nie biorąc pod uwagę jej zdania. Ona z kolei będzie mogła się poczuć nie ważna, że jej zdanie się nie liczy (chociaż nic nie mówiła…). W efekcie może doświadczyć poczucia bycia niezrozumianą, pomijaną, ale też myśleć że jest zbyt słaba żeby walczyć o swoje potrzeby.

Asertywność – remedium na agresję

Postawa asertywna zakłada, że my w kontakcie z drugim człowiekiem będziemy otwarcie i wprost komunikowali co myślimy i czujemy. Pozwalamy sobie na wyrażanie swoich potrzeb i chronimy własnych praw, ale przy jednoczesnym poszanowaniu praw drugiej osoby.

Wgląd – rozumienie własnych emocji

Gdyby spróbować zobrazować, na czym to polega możemy odnieść się do przykładu z niecierpliwym klientem w kolejce w sklepie. Klient ten wie, że się spieszy i czuje napięcie związane z tą sytuacją. Różnica polega na tym, że zamiast atakować, czy obrażać oczekujących w kolejce może poprosić o ustąpienie pierwszeństwa, bo się spieszy. Oczywiście może się zdarzyć, że osoba poprzedzająca odmówi, gdyż też się spieszy. Wówczas asertywność zakłada poszanowanie prawa drugiego człowieka do udzielenia nam odpowiedzi negatywnej. Niezależnie od wyniku komunikatu, dochodzi do interakcji, która pozwala rozładować emocje, oraz daje szansę na zrozumienie drugiej osoby.

Odzwierciedlanie – rozumienie emocji innych ludzi

Ważną składową dającą przestrzeń do podejmowania prób bycia asertywnym jest wyobrażenie sobie, jak może czuć się druga osoba kiedy coś usłyszy, lub doświadczy reakcji. Można zawsze zadać sobie pytanie – jakbym chciał(a), żeby mnie inni traktowali w konkretnych sytuacjach. Następnie sprawdzanie takiej postawy w codziennym życiu – również, a zwłaszcza w relacjach z bliskimi ludźmi.

Nadmierna uległość

Dotyczy to również osób nadmiernie uległych i nie potrafiących odmawiać. W pewnym sensie brak asertywności wynikać może z przekonania, że jeśli nie będę spełniał(a) czyichś oczekiwań to inni nie będą mnie akceptowali. Nie będą mnie lubli. Przykładem jest uległa żona, lub uciekający przed konfrontacją klient. Człowiek tak działający może się bardzo eksploatować, być ciągle zmęczony, nie mieć czasu dla siebie. Zaś w środku przeżywać złość na siebie i innych. Wyrzucać sobie,  że “nie potrafię powiedzieć stop”, lub “inni są źli, bo przerzucają na mnie wszystkie swoje sprawy”.

Postawa asertywna – komunikat “ja”

Postawa asertywna nie zakłada, że “musi być tak jak chcę”. Tylko, że mam prawo mówić, co chcę i wyrażać swoje potrzeby, bez naruszania potrzeb innych.

Asertywny mąż, który jest zły na żonę powie: “jest mi trudno samemu podejmować decyzje”, albo “czuję złość, że jeszcze nie podjęłaś decyzji, bo czuję, że zostaję z tym sam”. Asertywny klient powie: “Przepraszam. Bardzo się śpieszę, czy mogę jakoś pomóc w pakowaniu zakupów?”, lub “Przepraszam. Bardzo się spieszę. Czy mógłby pan/pani trochę szybciej robić zakupy?”.

Niezależnie od tego, czy identyfikujesz się jako osoba nadmiernie podporządkowana, czy jawnie agresywna w zachowaniu, dopiero gdy spróbujesz wziąć odpowiedzialność za swoje uczucia  – czyli wyrażać na zewnątrz to co Ci się nie podoba, czego nie chcesz robić, co chcesz robić, z czego zrezygnować, a co zmienić – masz szansę uwolnić się od negatywnych emocji, czyli schodzić ze ścieżki agresji i dążyć drogą asertywności.

Poczucie własnej wartości

Najczęściej źródłem agresji jest niestabilna, lub niska samoocena. Aby nauczyć się być asertywnym – żyć w zgodzie ze sobą i innymi – niewystarczające będzie poznanie sztywnych technik: “mówienia stop” i “stawiania granic”. Kluczowe jest poznanie siebie. Zbudowanie na tyle pozytywnego obrazu siebie, żeby móc uznać, że “ja” jestem “w porządku” w odniesieniu do siebie i innych ludzi. Wtedy inni i otaczający świat też mogą okazać się być “w porządku” w stosunku do mnie. Więcej na temat poczucia własniej wartości pisaliśmy tutaj.

Warto zacząć zmianę postawy od drobnych, codziennych spraw, a być może odkryjesz dlaczego dobrze jest być asertywnym.

Uczymy jak radzić sobie z niekontrolowanymi emocjami. Skontaktuj się z Nami!

 

Jak być asertywnym Sensity.pl

Jak być asertywnym w 4 prostych krokach

Watro być asertywnym. Dzięki temu inni ludzie stają się bardziej wrażliwi na Twoje uczucia, potrzeby oraz wartości. Będąc asertywnym pokazujesz, że masz szacunek do samego siebie i swoich emocji. Podkreślasz, że zasługujesz na poważne traktowanie, że Twoje zdanie ma znaczenie.

Poniżej przedstawiamy cztery podstawowe kroki, które pomogą Ci stać się bardziej asertywnym w codziennych relacjach z innymi ludźmi:

1. Uświadom sobie, że zmiany są potrzebne i uwierz w swoje prawa

Czy zdarza się, że czujesz się wykorzystywany przez innych? Czy trudno Ci powiedzieć “nie”? Nie potrafisz odmówić znajomemu, który zwraca się z prośbą o kolejną przysługę, pozwalasz małżonkowi lub dziecku kontrolować swoje życie, nie masz odwagi, aby zgłosić swoje uwagi podczas spotkania w pracy… ? Zrozum, że nic się nie zmieni, dopóki nie rozpoznasz sytuacji, w jakiej się znajdujesz i nie zdecydujesz się jej poprawić.

Aby nazwać i ocenić sytuacje, które sprawiają Ci trudność, pomocne będzie prowadzenie dziennika, w którym będziesz notować wszystkie wydarzenia. Dzięki notatkom, będziesz mógł na spokojnie przyjrzeć się danej sytuacji i wyciągnąć wnioski na przyszłość. Nie bój się zmiany, masz do niej prawo. Porozmawiaj z innymi na temat zasadności bycia asertywnym w konkretnej sytuacji, w jakiej się znajdujesz. Aby zmniejszyć lęk, jeśli bardzo obawiasz się zmian, to zacznij ćwiczyć z rodziną lub przyjaciółmi odgrywając nowe role.

2. Dopasuj odpowiednie asertywne odpowiedzi do konkretnych sytuacji

Istnieje wiele sposobów, aby opracować skuteczne i taktowne reakcje na poszczególne sytuacje. Większość trenerów asertywności zaleca, aby skuteczna odpowiedź zawierała:

  • Opis sytuacji, która jest dla Ciebie kłopotliwa – unikaj ogólników, podkreślaj szczegółowe informacje, bądź obiektywny i skupiaj się na zachowaniu drugiej osoby, lecz nie przypisuj jej pozornych motywów.
  • Opis uczuć, które Ci towarzyszą – bądź pewny siebie i swoich emocji, skoncentruj się na pozytywnych uczuciach związanych z Twoimi celami, a nie na niechęci do drugiej osoby. W zrozumieniu Twojego problemu pomoże także wyjaśnienie, co sprawia, że czujesz się w ten sposób.
  • Opis zmian, które chcesz wprowadzić – znów postaw na konkrety, unikaj ogólników, weź pod uwagę także potrzeby drugiej osoby i wreszcie bądź pewny, że wnioskowane zmiany są uzasadnione.
3. Ćwicz udzielanie asertywnych odpowiedzi

Ćwicz wraz z rodziną i przyjaciółmi asertywne zachowania, które wcześniej przygotowałeś w odpowiedzi na konkretne sytuacje. Odgrywaj poszczególne role, a dzięki temu nauczysz się reagować na prawdopodobne zachowania Twojego przyszłego rozmówcy. Pamiętaj również o tym, że w rozmowie uczestniczą dwie osoby, które chcą wyrazić swoje uczucia, opinie i życzenia. Tak więc, oprócz tego, że każdy z was musi być asertywny, to powinien także słuchać z empatią drugiej osoby. Dobra komunikacja polega na znalezieniu zadowalających kompromisów dla obydwu stron.

4. Eksperymentuj, czyli ucz się poprzez doświadczenie

Zacznij od łatwiejszych, mniej stresujących sytuacji. Szukaj różnych sposobów rozwijania swoich asertywnych umiejętności np.: poproś sprzedawcę, aby obniżył cenę lekko uszkodzonego towaru, nieznajomego o wskazanie drogi, nauczyciela o wyjaśnienie tematu, którego nie rozumiesz, poinformuj odpowiednie służby, gdy zauważysz, że na ulicy dzieje się coś niewłaściwego. Ćwicz rozmowy ze znajomymi i nieznajomymi. Komplementuj przyjaciół, chwal współpracowników, gdy zrobią coś dobrze. Pomocne może okazać się prowadzenie dziennika dotychczasowych interakcji. I pamiętaj, praktyka czyni mistrza!

Tekst opracowała Agata Baca

*na podstawie artykułu: Clay Tucker-Ladda, Building Assertiveness in 4 Steps, psychcentral.com