
Część poradnika „Nie mów, nie ufaj, nie czuj. Poradnik dla dorosłych dzieci alkoholików”
„Mój tata nie pił. Ale czytam o DDA i mam wrażenie, że to o mnie” – takie zdanie pada w gabinecie bardzo często. Ojciec mógł wybuchać złością bez alkoholu. Matka mogła latami chorować na depresję i całymi dniami leżeć w łóżku. W domu mogło być czysto, spokojnie i zupełnie zimno. Skutki w dorosłym życiu bywają bardzo podobne do tych, które opisujemy w tym poradniku.
Dlatego obok skrótu DDA pojawia się drugi: DDD. W tej części wyjaśniamy, czym te pojęcia się różnią, co je łączy i dlaczego nazwa jest mniej ważna niż to, czego się doświadczyło.
Co oznacza DDA, a co DDD
DDA to dorosłe dzieci alkoholików, czyli osoby, które dorastały w domu, w którym pił jeden z rodziców albo oboje. Więcej o tym piszemy na stronie głównej poradnika.
DDD to dorosłe dzieci z rodzin dysfunkcyjnych. To pojęcie szersze. Obejmuje osoby, które wychowały się w domu, gdzie z innego powodu zabrakło bezpieczeństwa i opieki. Taką rodziną może być na przykład dom, w którym:
- była przemoc fizyczna albo psychiczna,
- rodzic chorował psychicznie i nikt nie zajmował się dzieckiem,
- rodzic był uzależniony od hazardu, leków albo innych substancji,
- dorośli żyli w ciągłym konflikcie, także po rozwodzie,
- dziecko musiało opiekować się rodzicem albo rodzeństwem,
- panowała nadmierna kontrola i surowość,
- dziecko miało wszystko, czego potrzebowało materialnie, ale nikt nie interesował się tym, co czuje.
Można więc powiedzieć, że każda osoba DDA jest też DDD, ale nie każda osoba DDD jest DDA. Alkohol jest jedną z wielu przyczyn, przez które dom przestaje być bezpieczny.
Ani DDA, ani DDD nie jest diagnozą. To określenia, które pomagają nazwać doświadczenie i zrozumieć jego skutki.
Co je łączy
Dzieci z domów z alkoholem i z innych rodzin dysfunkcyjnych uczą się podobnych sposobów przetrwania. W obu przypadkach często obowiązują zasady, które opisujemy w części „Nie mów, nie ufaj, nie czuj”. Dzieci przyjmują też podobne role: bohatera, kozła ofiarnego, dziecka niewidzialnego albo maskotki. Piszemy o nich w części o rolach dzieci w rodzinie alkoholowej.
W dorosłym życiu DDA i DDD mówią o bardzo podobnych trudnościach:
- trudno im zaufać ludziom i liczyć na kogoś poza sobą,
- czują się odpowiedzialni za nastroje innych,
- mają kłopot z nazywaniem własnych uczuć i potrzeb,
- surowo się oceniają i boją się krytyki,
- wiążą się z osobami, przy których powtarza się znany z domu układ,
- długo żyją w napięciu i trudno im odpocząć.
Czym mogą się różnić
Różnice dotyczą zwykle bardziej tego, jak wyglądał dom i jak łatwo go nazwać, niż tego, jak dorosły człowiek czuje się dziś.
Nieprzewidywalność. W domu z alkoholem rytm życia wyznacza picie. Ten sam rodzic bywa czuły, a za kilka godzin agresywny albo nieobecny. Dziecko uczy się ciągłej czujności, o której piszemy w części o ciele i czujności. W innych rodzinach dysfunkcyjnych chaos też się zdarza, ale bywa i tak, że wszystko jest aż za bardzo przewidywalne: chłodne, uporządkowane i pozbawione bliskości.
Tajemnica. Picie rodzica to zwykle sekret, którego cała rodzina pilnuje przed otoczeniem. Opisujemy to w części „Rodzinny sekret”. W rodzinach dysfunkcyjnych bez alkoholu wstyd też bywa duży, ale często nie ma jednej konkretnej rzeczy do ukrycia. Jest raczej poczucie, że „u nas wszystko było w porządku”.
Łatwość nazwania. Osobie, której rodzic pił, łatwiej czasem powiedzieć, co było nie tak. Alkohol jest czymś widocznym. Dorosłe dzieci z rodzin dysfunkcyjnych często latami nie wiedzą, skąd biorą się ich trudności. Słyszą: „Przecież miałaś dobry dom” i zaczynają w to wierzyć. Zaniedbanie emocjonalne trudno zobaczyć, bo polega na braku: ciepła, zainteresowania, rozmowy o tym, co się czuje.
Ryzyko własnego picia. U dorosłych dzieci alkoholików ryzyko kłopotów z alkoholem jest wyraźnie wyższe, także ze względu na dziedziczność. Piszemy o tym w części „Własne picie i depresja”. U DDD to ryzyko też bywa podwyższone, ale zależy bardziej od tego, czego nauczyli się w domu.
Jedno i drugie naraz
W wielu rodzinach alkohol nie jest jedynym problemem. Ojciec pije, a matka choruje na depresję. Picie idzie w parze z przemocą albo z kłopotami finansowymi. Wtedy granica między DDA a DDD się zaciera i nie trzeba jej wyznaczać. Ważne jest przede wszystkim to, jak dom wpłynął na ciebie.
Którą nazwą się posługiwać?
To zależy od ciebie. Dla części osób określenie DDA jest ważne, bo pomaga powiedzieć wprost, że rodzic pił. Inne wolą mówić o DDD, bo alkohol był tylko jednym z problemów albo nie było go wcale. Niektórzy nie używają żadnego skrótu i po prostu mówią o trudnym dzieciństwie.
Jeśli w twoim domu był alkohol, najwięcej odpowiedzi znajdziesz w tym poradniku. Jeśli źródłem trudności były inne sprawy, zajrzyj do poradnika „Niewidzialne klatki” albo do artykułu o syndromie DDD. Możesz też zrobić jeden z naszych bezpłatnych testów: test DDA albo test DDD.
Jak wygląda pomoc
Psychoterapia dorosłych dzieci alkoholików i dorosłych dzieci z rodzin dysfunkcyjnych wygląda bardzo podobnie. W obu przypadkach chodzi o zrozumienie, czego nauczył cię dom, i o znalezienie nowych sposobów radzenia sobie w relacjach, w pracy i ze sobą. Terapeutę bardziej interesuje to, co działo się w twojej rodzinie, niż to, jak to nazwiesz. Jak wygląda terapia DDA i DDD w naszej poradni, opisujemy na osobnej stronie. Spotkania odbywają się online i w Warszawie.
Najczęstsze pytania
Czym różni się DDA od DDD?
DDA to dorosłe dzieci alkoholików, a DDD to dorosłe dzieci z rodzin dysfunkcyjnych. DDD jest pojęciem szerszym: obejmuje też domy, w których była przemoc, choroba psychiczna rodzica, inne uzależnienie albo zaniedbanie emocjonalne. Każda osoba DDA jest więc też DDD.
Czy DDA i DDD to diagnozy?
Nie. To określenia, które pomagają opisać doświadczenia z dzieciństwa i ich skutki w dorosłym życiu. Nie są jednostkami chorobowymi.
Czy można być DDD, jeśli w domu nic złego się nie działo?
Tak. Czasem trudności wynikają z tego, czego zabrakło: ciepła, zainteresowania, rozmowy o uczuciach. Takie zaniedbanie trudno zauważyć, ale jego skutki bywają bardzo podobne do skutków przemocy czy alkoholu w domu.
Czy terapia DDA różni się od terapii DDD?
W praktyce niewiele. W obu przypadkach terapeuta pracuje z tym, co wydarzyło się w twojej rodzinie i jak wpływa to na twoje życie dziś. Ważniejsze od nazwy jest to, czego doświadczyłeś albo doświadczyłaś.
Bibliografia
- Black, C. (1982). It Will Never Happen to Me! Denver: M.A.C. Printing and Publications Division.
- Forward, S. (1992). Toksyczni rodzice. Warszawa: Jacek Santorski & Co Agencja Wydawnicza.
- Woititz, J. G. (2000). Dorosłe dzieci alkoholików. Warszawa: Akuracik.

