
Część poradnika „Nie mów, nie ufaj, nie czuj. Poradnik dla dorosłych dzieci alkoholików”
Nauczycielka pyta ośmiolatkę, dlaczego jest taka smutna. Dziewczynka odpowiada, że nic się nie stało. Nikt jej tego nie kazał mówić. Po prostu wie, że to, co działo się wczoraj wieczorem w domu, nie jest sprawą nikogo z zewnątrz. Tak samo jak wie, że nie warto cieszyć się na sobotnie wyjście do zoo, bo tata i tak pewnie zapomni. I że lepiej nie płakać, bo mama się zdenerwuje.
W domach, w których ktoś pije, obowiązują zasady, których nikt nigdy nie zapisał. Najczęściej opisuje się je trzema słowami: nie mów, nie ufaj, nie czuj. Poniżej piszemy, skąd się biorą, co z nich zostaje w dorosłym życiu i jak można je stopniowo luzować.
Skąd się biorą te zasady?
Dziecko uczy się ich z reakcji dorosłych. Kiedy opowiedziało babci o awanturze, mama długo na nie krzyczała. Kiedy płakało, słyszało, że histeryzuje. Kiedy pytało, czy tata znowu pił, rozmowa nagle się urywała.
Te zasady chronią rodzinną tajemnicę i pozwalają domowi jakoś funkcjonować. Dla dziecka są przede wszystkim sposobem na bezpieczeństwo. Jeśli będzie milczeć, niczego nie oczekiwać i nie pokazywać emocji, będzie mniej awantur, mniej rozczarowań i mniej bólu. W dzieciństwie to rzeczywiście pomaga. Tyle że te zasady zostają z człowiekiem także wtedy, gdy wyprowadzi się z domu.
Nie mów
W dzieciństwie „nie mów” oznacza tajemnicę. Nie opowiada się w szkole, co dzieje się w domu. Nie zaprasza się kolegów, bo nie wiadomo, w jakim stanie będzie tata. Kłamie się sąsiadom, że mama jest chora. Czasem nie rozmawia się o tym nawet z rodzeństwem, choć wszyscy wszystko widzą.
W dorosłym życiu ta zasada przybiera inne formy. Trudno mówić o sobie, o swoich problemach i potrzebach. Proszenie o pomoc wydaje się czymś wstydliwym, a opowiadanie o domu czymś w rodzaju zdrady. W związku pojawia się milczenie zamiast rozmowy: lepiej przeczekać, niż powiedzieć, że coś boli. Wiele osób mówi, że na pierwszej wizycie u psychoterapeuty czuły się tak, jakby donosiły na rodziców.
Często pierwszym krokiem jest powiedzenie jednej zaufanej osobie prostego zdania: „Mój ojciec pił”. Wiele osób mówi to na głos pierwszy raz w życiu i bardzo to przeżywa.
Nie ufaj
W dzieciństwie dziecko szybko się przekonuje, że obietnice dorosłych nic nie znaczą. Tata miał przyjść na przedstawienie i nie przyszedł. Mama obiecała, że to ostatni raz, a za tydzień wszystko wróciło. Ten sam rodzic, który rano jest czuły, wieczorem budzi strach. Najbezpieczniej jest więc niczego nie oczekiwać.
Dorosły, który nauczył się nie ufać, czeka, aż bliska osoba go zawiedzie. Sprawdza, kontroluje, a czasem sam się wycofuje, zanim ktoś zdąży go zranić. Liczy tylko na siebie i woli wszystko zrobić sam, niż na kimś polegać. Często nie ufa też samemu sobie: zastanawia się, czy nie przesadza, czy dobrze pamięta, czy ma prawo czuć się skrzywdzony.
Zaufanie odbudowuje się małymi krokami. Pomaga zauważanie, kto dotrzymuje słowa w drobnych sprawach, i powolne sprawdzanie ludzi w kolejnych, trochę ważniejszych. Z czasem można też zacząć ufać własnym odczuciom i przestać się zastanawiać, czy ma się prawo czuć to, co się czuje.
Nie czuj
W domu z alkoholem nie ma miejsca na uczucia dziecka. Wszyscy zajmują się tym, kto pije, i tym, jak przetrwać kolejny wieczór. Dziecko słyszy: „Nie płacz”, „Nie złość się”, „Przesadzasz”, „Zrozum tatę, jest mu ciężko”. Uczy się, że jego smutek, strach i złość nikogo nie obchodzą albo wręcz pogarszają sytuację. Przestaje więc je okazywać, a z czasem także zauważać.
W dorosłym życiu wiele osób DDA nie potrafi powiedzieć, co czuje. Na pytanie „jak się z tym czujesz?” odpowiada „nie wiem” albo opisuje, co myśli. Emocje dają o sobie znać w ciele: jako ból brzucha, napięcie karku, bezsenność. Bywa też, że długo tłumione uczucia wybuchają nagle, z siłą, która zaskakuje nawet samą osobę. Część osób sięga po pracę, jedzenie, alkohol albo telefon, żeby nie czuć tego, co trudne.
Pomaga nazywanie uczuć, na początku najprostszych: jestem zmęczona, jest mi smutno, zdenerwowało mnie to. Warto też zauważać, co dzieje się w ciele, i dawać sobie prawo do emocji, nawet jeśli w domu nie było na nie miejsca.
Inne niepisane zasady
W wielu rodzinach do tych trzech dochodzą kolejne. „Nie przynoś nam wstydu”, czyli na zewnątrz wszystko ma wyglądać dobrze. „Nie sprawiaj kłopotu”, bo dorośli mają dość własnych zmartwień. „Bądź dorosły”, czyli przejmij obowiązki, na które dziecko jest za małe. „Niczego nie zmieniaj”, bo każda zmiana grozi, że cały układ się rozpadnie. Te zasady łączą się z rolami, które dzieci przyjmują w domu z alkoholem. Piszemy o nich w części o rolach dzieci w rodzinie alkoholowej.
Jak te zasady działają dziś
Zasady z dzieciństwa najłatwiej zobaczyć w bliskich relacjach. Partner pyta: „Co się stało?”, a ty odpowiadasz „nic”, choć coś cię bardzo zabolało. Nie wierzysz, że ktoś naprawdę zostanie, kiedy zobaczy cię w gorszym momencie. Kłótnię przeczekujesz w milczeniu, bo emocje kojarzą ci się z awanturą. Piszemy o tym więcej w artykułach „Kobieta DDA w związku” i „Mężczyzna DDA w związku”.
Zasady przechodzą też na kolejne pokolenie, często zupełnie nieświadomie. Wystarczy, że dziecko słyszy „nie mów babci” albo „nie płacz, nic się nie stało”. Dlatego zauważenie ich u siebie jest ważne nie tylko dla ciebie, ale i dla twoich dzieci.
Jak przestać żyć według tych zasad?
Nikt nie musi od jutra mówić wszystkim o wszystkim. Wystarczy, że zasady z dzieciństwa przestaną być jedynym wyjściem. Niektórym pomaga zastąpienie ich nowymi, łagodniejszymi:
- mówię o tym, co dla mnie ważne, osobom, którym ufam,
- sprawdzam ludzi stopniowo i pozwalam im się wykazać,
- moje uczucia mają znaczenie, także te trudne.
Taka zmiana trwa długo. Wiele osób przechodzi ją w bliskich relacjach albo w psychoterapii, gdzie po raz pierwszy można mówić bez strachu, że ktoś się obrazi albo odejdzie. O tym, jak wygląda terapia DDA w naszej poradni, piszemy na osobnej stronie. Spotkania odbywają się online i w Warszawie.
Na początek możesz zrobić nasz bezpłatny test DDA. Więcej o tym, kim są dorosłe dzieci alkoholików, przeczytasz na stronie głównej poradnika.
Najczęstsze pytania
Co oznacza zasada „nie mów, nie ufaj, nie czuj”?
To trzy niepisane zasady, które często obowiązują w rodzinach z problemem alkoholowym. Dziecko uczy się w nich ukrywać to, co dzieje się w domu, niczego nie oczekiwać od dorosłych i nie pokazywać swoich emocji.
Czy te zasady dotyczą tylko rodzin z alkoholem?
Nie. Podobne zasady pojawiają się w domach, w których była przemoc, choroba psychiczna rodzica albo inny nałóg. Takim rodzinom poświęciliśmy poradnik „Niewidzialne klatki”.
Dlaczego tak trudno mi mówić o swoich problemach?
Jeśli w domu obowiązywała zasada „nie mów”, mówienie o sobie może budzić wstyd albo poczucie, że zdradza się rodzinę. To wyuczony odruch, który da się stopniowo zmienić.
Jak przestać tłumić emocje?
Zacznij od nazywania prostych uczuć i zauważania, co dzieje się w ciele. Pomaga też rozmowa z kimś, przy kim emocje mogą być bezpieczne, na przykład z bliską osobą albo z psychoterapeutą.
Bibliografia
- Black, C. (1982). It Will Never Happen to Me! Denver: M.A.C. Printing and Publications Division.
- Wegscheider-Cruse, S. (1981). Another Chance: Hope and Health for the Alcoholic Family. Palo Alto: Science and Behavior Books.
- Woititz, J. G. (2000). Dorosłe dzieci alkoholików. Warszawa: Akuracik.

