Mąż wyprowadził się z domu i nie chce wrócić. Czy istnieje szansa na pojednanie?

Mąż wyprowadził się z domu i nie chce wrócić. Czy istnieje szansa na pojednanie?

Dzień dobry, piszę do Państwa odnośnie terapii małżeńskiej. A raczej chęci ratowania naszego małżeństwa. Jesteśmy z mężem 13 lat po ślubie, mamy córkę w wieku 11 lat. Ponad miesiąc temu mąż się wyprowadził, po tym jak w emocjach kazałam mu się wyprowadzić. Ale powiedziałam to nie kontrolując się. Jestem osobą nerwową. Mąż jest z tych, co się niczym nie przejmują. Ja lubię mieć wszystko poukładane, zaplanowane. Mąż przez 13 lat niczym się nie musiał martwić. Wszystko robiłam ja, włącznie z płatnościami rachunków. A teraz mi mówi, że brakuje mu miłości, czułości i zrozumienia. Nie jest mu łatwo spędzać czas bez nas, ale brakuje mu tej iskry, spontaniczności, że na coś ma ochotę i to robimy. Ja to rozumiem, tylko kiedy? Mąż uważa, że to wszystko przez kredyt i przeze mnie. Że ja chcę mieć idealny dom, posprzątany. On uważa, że to nie muzeum i żyją w tym domu ludzie. Pyta czemu w zlewie nie ma kupy garów. Nie potrafimy cieszyć się tym, co mamy. Mąż uważa, że nie jest to życie, tylko marazm. Gdy chcę go przytulić, to odsuwa mnie od siebie, a sam się nigdy do mnie nie przytula. Próbuję się zmienić, ale mąż nie chce wrócić do domu. Ja chcę ratować małżeństwo, ale czy terapia coś zmieni? Mąż jest bardzo uparty. Byliśmy już u jednej Pani psycholog, ale polegało to tylko na tym, że ona słuchała i nic nie mówiła. Nie zrobiła nic, aby spróbować uratować to małżeństwo. Skupiła się na problemach męża i córki, choć to nie było celem wizyty. Na koniec dała nam film do obejrzenia “Jak przetrwać rozwód nie krzywdząc dzieci”. Ale to nie było moim celem. Dlatego pytam czy jest szansa na jakieś pojednanie? Bardzo kocham męża i może potrzeba innej terapii? Na tej nie było nic oprócz tego, że psycholog nas słuchała. A byliśmy już na 4 spotkaniach. Na ostatnim mąż był sam i powiedział, że nie ma czego ratować. Ale ja się z tym nie zgadzam, bo mąż codziennie do nas przychodzi. Chodzi tylko spać do siebie i nie ma nikogo innego.

Agnieszka

Pani Agnieszko,

Z pewnością decyzja o poszukaniu pomocy psychologa była słuszna, jeśli nie potraficie Państwo poradzić sobie z zaistniałym kryzysem w związku.

Z pewnością uważność na drugą osobę, nauczenie się otwartego wyrażania swoim emocji oraz wzajemnych potrzeb są bardzo dobrym wyjściem do odbudowywania Państwa relacji. To, że mąż się wyprowadził świadczy o tym, że doszedł do jakiejś ściany i trudno mu najprawdopodobniej dalej funkcjonować w Państwa relacji. Wcale nie musi mieć kogoś innego, by podjąć taką decyzję.

Jako doświadczony terapeuta par mogę powiedzieć, że wiele rzeczy da się naprawić, że można walczyć o Państwa związek i rodzinę oraz pracować nad tym, byście obydwoje Państwo zaczęli czuć się dobrze w swoim związku. Jest jednak jeden warunek – wola ratowania i naprawy relacji musi być z dwóch stron – i z Pani z strony i ze strony męża. Być może na spotkaniach z psychologiem mąż nie wykazał takiej chęci, a wtedy nawet terapeuta jest bezradny. Nie można nikogo zmusić do chęci.

Być może ten dystans, który Państwo teraz macie, pozwoli Wam obejrzeć ten związek z dystansu, docenić go i zatęsknić za sobą, jednak tego nie da się przewidzieć. Motywacja do ratowania małżeństwa i obudowy go na nowo – lepszym – jest konieczna i ze strony Pani i ze strony męża.

Jeśli mąż na razie nie wykaże chęci do zaangażowania się w proces terapii małżeńskiej, zachęcam Panią do podjęcia indywidualnej terapii. Wychwycenie i skorygowanie zachowań po Pani stronie, które negatywnie wpływają na Państwa relacje, może zachęcić męża do podjęcia pracy również nad sobą i przełamania bariery, która między Państwem powstała.

Masz podobny kłopot? Skutecznie pomagamy parom i rodzinom pokonywać kryzysy!

1 komentuj
  1. Jakub
    Jakub says:

    Moja żona jest również bardzo poukładana w tym sensie, że planuje 1000 rzeczy, robi szczegółowe listy pytań, gdy idzie do lekarza lub na spotkanie w przedszkolu. To cenne. Ale i moze być destruktywne. Moja żona dba o to, by nasz dom wyglądał jak z katalogu, błyszczący, idealnie wysprzatany itd. To trudne, bo mamy małe dziecko. Jej perfekcjonizm w tym względzie rodzi wiele stresów. Ona uważa, że jeśli sama nie zrobi czegoś w domu, to ja to zrobię byle jak, nieważne jak bym się starał, zawsze będzie źle. często czuję się po prostu wyłączony z pewnych spraw. Potem jednak pada zarzut, że ja się niczym nie interesuję co się dzieje w domu :( Ale w moim odczuciu, to żona doprowadza do takiego stanu rzeczy. I po 10 latach razem jestem już tym naprawdę zmęczony. Mam takie same myśli jak pani mąż – wyprowadzić się.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Chcesz się przyłączyć do dyskusji?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *