
Jak rozmawiać z synem, który wszedł w ten świat. Ciekawość zamiast kontrargumentów
Część 4 z 9 · Spis treści poradnika
„Powiedział przy obiedzie, że dziewczyny i tak wybierają tylko bogatych, i patrzył na mnie, jakby czekał, co zrobię”.
Tak opowiedziała nam o tym matka szesnastolatka. Poczuła złość i wstyd, a ojciec parsknął śmiechem i rzucił, że syn „naoglądał się głupot”. Chłopiec bez słowa odniósł talerz i zamknął się w swoim pokoju. Wszystko trwało kilkanaście sekund. Syn powiedział to trochę na próbę, bo chciał sprawdzić, czy w domu można mówić o czymś, co go niepokoi. Zrozumiał wtedy, że z takimi myślami lepiej zostać sam na sam z telefonem.
Takie zdania syn przynosi z manosfery, o której piszemy w poprzedniej części. Badacze i terapeuci pracujący z chłopcami są zgodni co do jednego: nie pomoże ani wyśmiewanie syna, ani zakaz rozmowy na ten temat, ani kazanie. Dużo więcej da szczera ciekawość, co go w tym świecie przyciąga. Rodzic może też obejrzeć te filmy razem z synem, przyznać mu rację tam, gdzie ją ma, i pokazać na własnym przykładzie, że mężczyzną można być inaczej niż ci z ekranu.
Pierwsza reakcja rodzica
Psychoterapeutka dziecięca Zara Kadir prosi rodziców, żeby nie poprawiali syna w pół zdania, nie wpadali w panikę i nie ucinali tematu. Po każdej z tych reakcji chłopiec utwierdza się w tym, co słyszy w internecie: dorośli nie chcą go słuchać. Jeszcze gorzej jest, gdy rodzic się z niego śmieje. Chłopcy oglądają manosferę najczęściej w postaci żartów i memów, więc syn ma gotową ripostę, zanim rodzic skończy zdanie. Śmiech ojca przy obiedzie niczego w poglądach syna nie zmienił. Przekonał go tylko, że z ojcem o tym nie porozmawia.
Spokojnie odpowiedzieć nie znaczy przyznać mu racji. Słowa syna mogą brzmieć absurdalnie, ale on mówi je zupełnie serio, więc rodzic też powinien potraktować je poważnie. Matka mogła wtedy przy obiedzie powiedzieć na przykład: „To mocne zdanie. Skąd je masz? Chętnie posłucham, co cię do niego przekonało”. Syn usłyszałby, że w domu można mówić o trudnych sprawach i nikt go za to nie wyśmieje.
Co syna przyciąga
Badacze z Uniwersytetu Miejskiego w Dublinie sprawdzili, jak algorytmy podsuwają chłopcom treści z manosfery. Rodzicom radzą po prostu pytać syna, co go przyciąga do konkretnych influencerów. Kadir dodaje, że dobrze jest się zastanowić, co takie przekonanie mówi o samym synu. Bardzo często stoi za nim lęk, którego chłopiec nie umie nazwać, na przykład że żadna dziewczyna go nie zechce. Kłótnia o to, czy kobiety „wybierają bogatych”, do tego lęku nie dotrze. Rozmowa o tym, co syna w tym zdaniu tak porusza, ma na to szansę.
Najłatwiej zacząć od wspólnego oglądania. Rodzic prosi syna, żeby pokazał mu filmik, o którym wspominał, i ogląda go do końca, bez komentarzy w trakcie. Potem pyta, co syna w nim przekonało. Często słyszy o rzeczach zupełnie rozsądnych: o dyscyplinie, o siłowni albo o tym, że ktoś wreszcie mówi do chłopaków jak do dorosłych. Dopiero wtedy może spokojnie zapytać, czy wszystkie dziewczyny, które syn zna, naprawdę takie są. Syn pomyśli o siostrze, kuzynce albo koleżance z drużyny, a to przekona go bardziej niż jakiekolwiek badanie.
Gdzie syn ma rację
Chłopców ciągnie do manosfery także dlatego, że mówi się tam o prawdziwych kłopotach, o których dorośli milczą. Chłopcy naprawdę radzą sobie dziś w szkole gorzej niż dziewczęta, o czym piszemy w części dlaczego chłopcy gorzej się uczą. Prawdą jest też, że młodzi mężczyźni bywają samotni i rzadziej proszą o pomoc. Jeśli rodzic te fakty zbywa, syn usłyszy o nich tylko w internecie. Kiedy je przyznaje, syn przekonuje się, że o takich sprawach można rozmawiać także w domu.
Trzeba tylko oddzielić to, co jest prawdą, od wniosków, które syn z tego wyciąga. Rodzic może powiedzieć: „Masz rację, że chłopakom jest dziś w szkole trudniej, i dobrze, że o tym mówisz. Ale to nie znaczy, że winne są dziewczyny z twojej klasy”. Syn słyszy wtedy, że rodzic bierze go na serio, a jednak nie przyjmuje gotowej opowieści przyniesionej z telefonu.
Co syn słyszy w domu o byciu mężczyzną
Dobrą wiadomość dla rodziców przynosi amerykańskie badanie Scharrer, Ward i Volling z 2026 roku. Badacze sprawdzili, skąd ponad sześciuset chłopców w wieku od trzynastu do siedemnastu lat bierze wyobrażenie o tym, jaki powinien być mężczyzna. Okazało się, że słowa rodziców wpływają na to wyobrażenie dwa do trzech razy silniej niż najpopularniejszy influencer manosfery. Rodzic ma więc większy wpływ, niż mu się wydaje. Liczy się tylko, co mówi synowi o sile, a co o uczuciach.
Chłopiec potrzebuje, żeby rodzice uczyli go wytrwałości. Kiedy słyszy „nie mazgaj się, dasz radę”, uczy się, że po porażce trzeba wstać i iść dalej, a to przyda mu się przez całe życie. Kłopot zaczyna się dopiero wtedy, gdy syn słyszy wyłącznie takie zdania. Dochodzi wtedy do wniosku, że mężczyźnie nie wolno okazać smutku ani lęku, a prośba o pomoc to słabość. Gdy potem usłyszy w internecie, że uczucia są dla słabych, rozpozna coś, co zna z domu. Dlatego oprócz hartu syn potrzebuje zgody na to, żeby mówić, co czuje. Ojciec, który powie: „Też bałem się przed pierwszą pracą, a jednak poszedłem”, uczy go jednego i drugiego naraz.
Ojciec, który uczy syna twardości, zwykle sam nauczył się jej od swojego ojca. W jego rodzinnym domu twardość pomagała przetrwać i była też sposobem okazywania miłości. Nikt nie widział w niej okrucieństwa. Ta lekcja nadal jest cenna, ale syn potrzebuje też drugiej, której ojciec często sam nie dostał: że o lęku i smutku można powiedzieć komuś bliskiemu. Równie dużo chłopiec uczy się, patrząc na małżeństwo rodziców. O kobietach i mężczyznach najwięcej mówi mu to, jak ojciec odzywa się o matce, a matka o ojcu. Jeśli w domu słychać pogardę, manosfera potwierdzi tylko to, co syn zna od dawna. Jeśli rodzice traktują się z szacunkiem, synowi trudno będzie uwierzyć internetowym tezom, bo przy własnym stole widzi coś innego.
Ojciec po stronie syna
W brytyjskich badaniach ojcowie znacznie częściej niż matki mieli dobre zdanie o najbardziej znanym influencerze manosfery. Nie świadczy to o nich źle. Ojciec po prostu dobrze rozumie, co te treści obiecują chłopcu, bo sam od młodości słyszał, że mężczyzna ma być silny i nie okazywać słabości. Właśnie dlatego może być dla syna najważniejszym sojusznikiem. Wystarczy, że opowie mu o własnych latach niepewności: „Też miałem taki czas, kiedy byłem pewien, że żadna dziewczyna na mnie nie spojrzy. Nikt mi wtedy nie powiedział, że to minie”. Takie zdanie znaczy więcej niż godzina argumentów. Syn widzi przed sobą mężczyznę, który przeżył lęk i potrafi o nim mówić.
Zanim jednak rodzice porozmawiają z synem, muszą porozmawiać ze sobą. Syn szybko wyczuje, że matka jest przerażona, a ojciec uważa, że ona „przesadza”. Rozmowa z synem o manosferze zamieni się wtedy w spór rodziców, a syn stanie po stronie tego, kto mniej wymaga. Kiedy matka i ojciec dogadają się między sobą, każde z nich może mówić do syna własnymi słowami. Ojciec nie musi wtedy występować jako prokurator wysłany przez matkę, a matka może rozmawiać z synem po swojemu i nie podważać ojca. Ojcom, którzy chcą przyjrzeć się także własnej męskości, polecamy poradnik Kryzys męskości.
Rozmowa ramię w ramię
Chłopcy rzadko mówią o sobie przy kuchennym stole, kiedy rodzic siedzi naprzeciwko, patrzy im w oczy i czeka na odpowiedź. Dla syna to trochę jak przesłuchanie, więc odpowiada półsłówkami i szuka pretekstu, żeby wyjść. O wiele łatwiej mu mówić w samochodzie w drodze na trening, przy naprawianiu roweru, na spacerze z psem albo przy gotowaniu. Rodzic i syn patrzą wtedy w tę samą stronę, a cisza między zdaniami nikomu nie ciąży. Wiadomo też, kiedy rozmowa się skończy: gdy samochód stanie pod domem. W takich chwilach syn potrafi powiedzieć rzeczy, których przy stole nigdy by nie powiedział.
Bywa, że syn w ogóle przestaje rozmawiać z rodzicami. O tym, co robić, kiedy nastolatek nie chce rozmawiać z rodzicami, piszemy w osobnym artykule. Z dorosłym synem rozmawia się inaczej. Rodzic nie stawia mu już zasad, ale może pytać go o zdanie, prosić o radę i interesować się tym, co go martwi: pracą, samotnością, tym, że nie ma partnerki. Dwudziestopięciolatek, który czuje, że rodzice traktują go jak dorosłego, ma mniej powodów, żeby szukać uznania u obcych w internecie.
Jeśli rozmowy w domu stanęły w miejscu, pomóc może terapeuta. W Sensity prowadzimy konsultacje dla rodziców, na które syn nie musi przychodzić, a także wspólne sesje rodzica z nastoletnim albo dorosłym synem. Sesja trwa 50 minut. Spotykamy się online albo w gabinecie przy ul. Grochowskiej 258/260 lok. 11 w Warszawie.
Czasem syn wraca do tamtego zdania z obiadu dopiero po kilku miesiącach, w samochodzie na parkingu przed halą sportową, i wcale nie spieszy się z wysiadaniem.
Najczęściej zadawane pytania
Jak rozmawiać z synem, który nie chce rozmawiać?
Najlepiej przy wspólnym zajęciu, w samochodzie albo na spacerze, a nie przy stole, twarzą w twarz. Chłopcom łatwiej mówić, kiedy nie muszą patrzeć rodzicowi w oczy i wiedzą, że rozmowa niedługo się skończy. Pytania, które brzmią jak kontrola, tylko syna zamykają. Więcej da zainteresowanie tym, co go naprawdę zajmuje, choćby jego grą albo ulubionym kanałem. Jeśli syn milczy od dawna i jest wycofany albo smutny, rodzice mogą przyjść na konsultację z terapeutą sami.
Czy zakazać synowi oglądania influencerów manosfery?
Nie, bo zakaz kończy rozmowę i syn zaczyna szukać w internecie kogoś, kto go wysłucha. Treści manosfery i tak do niego trafią, bo algorytm podsuwa je obok filmów o sporcie albo o grach. Lepiej oglądać je razem, pytać, co syna w nich przyciąga, i spokojnie podważać zbyt łatwe uogólnienia. Wyraźną granicę rodzic stawia wtedy, gdy syn zaczyna odnosić się z pogardą do siostry, matki albo koleżanek.
Jak rozmawiać z dorosłym synem, który powtarza poglądy z internetu?
Tak jak z każdym dorosłym: pytając go o zdanie, a nie poprawiając jak ucznia. Dorosły syn szybko wyczuwa protekcjonalny ton i wtedy jeszcze mocniej broni swoich poglądów. Rodzic może przyznać mu rację tam, gdzie ją ma, na przykład gdy mówi o samotności albo o tym, jak trudno młodym mężczyznom odnaleźć się na rynku pracy, i jasno powiedzieć, z czym się nie zgadza. Jeśli każda rozmowa kończy się kłótnią, pomóc może wspólna sesja rodzica z dorosłym synem, prowadzona podobnie jak sesja pary.
Umów konsultację dla rodziców
Na konsultację dla rodziców przychodzi jedno z rodziców albo oboje, bez syna. Terapeuta opowiada, co zobaczył w historii rodziny, i razem z rodzicami układa plan. Prowadzimy też wspólne sesje rodzica z nastolatkiem. Sesja trwa 50 minut, spotkania prowadzimy online i w gabinecie przy ul. Grochowskiej 258/260 lok. 11 w Warszawie.
O poradniku
Poradnik przygotowała Marta Mauer-Włodarczak, psychoterapeutka par i założycielka poradni Sensity, razem z zespołem psychoterapeutów Sensity. Z parami pracuje od 2006 roku. Poradnia Sensity od 2010 roku pomaga rodzinom i parom w kryzysie, online i w gabinecie w Warszawie.
Źródła
Newsweek, rozmowa z psychoterapeutką Zarą Kadir o chłopcach i manosferze, 2026
DCU Anti-Bullying Centre, Recommending Toxicity, 2024
Plan International UK, TikTok’s drip-feed of misogyny, 2026
PsyPost o badaniu Scharrer, Ward i Volling, Psychology of Men & Masculinities, 2026
Spis treści poradnika · część 4 z 9
Jeśli sytuacja wygląda inaczej
- „Jak rozmawiać z nastolatkiem, który zamyka się przed rodzicami” – jeśli syn jest młodszy i problemem jest przede wszystkim milczenie w domu.
- „Kryzys męskości” – dla ojców, którzy w opisach syna rozpoznają siebie.
- „Już cię nie kocham. Kiedy mąż albo żona chce rozwodu” – jeśli za wycofaniem syna stoi kryzys w małżeństwie rodziców.

