Wspierałam znajomą po samobójczej śmierci jej syna. Teraz sama nie mogę się pozbierać. Czy powinnam poszukać pomocy u specjalisty?

Wspierałam znajomą po samobójczej śmierci jej syna. Teraz sama nie mogę się pozbierać. Czy powinnam poszukać pomocy u specjalisty?

Parę lat temu, przyjaciel mojego syna wyskoczył z 8 piętra na jego oczach. Żył jeszcze dwa tygodnie. Czułam się w obowiązku wspierać jego matkę i spędzałam z nią po kilka godzin dziennie. Matka samobójcy zmarła parę miesięcy później. Często płaczę, nawet teraz, kiedy to piszę. Czuję ogromny ból, mimo że uważam siebie za silną osobę. Czy powinnam szukać pomocy, jeśli mimo tej traumy jestem w stanie funkcjonować normalnie?

Odpowiedź psychologa

Pani Krystyno,

tak trudne, jak opisane przez Panią doświadczenia są wyzwaniem dla każdej osoby i to bez wyjątku. Szok, niezrozumienie i naturalny lęk w konfrontacji ze śmiercią nie dają się tak łatwo wygasić – przecież takie wydarzenie porusza fundamentami naszego poczucia bezpieczeństwa. Jest dużo mądrości w stwierdzeniu, że „czas robi swoje”, ale jego upływ w takim wypadku może nie wystarczyć. Ekstremalność wydarzenia budzi ekstremalne emocje, a my mamy w zwyczaju je ograniczać – czasem z lęku przed utratą kontroli, czasem z powodu okoliczności, np. potrzeby zajęcia się kimś innym, tak jak w Pani przypadku.

Jak poradzić sobie z żałobą?

Jestem przekonany, że dzisiejsze łzy są swoistym „echem” tamtych wydarzeń i wskazują na konieczność zbliżenia się do tamtych przeżyć. To nie jest kwestia indywidualnej siły tylko naszej ludzkiej słabości, a przypomnienie sobie przeszłości ma służyć jej domknięciu i zaakceptowaniu. Z racji wagi i skali doświadczeń doradzam pracę z doświadczonym terapeutą, gdyż nasza codzienna intuicja często zawodzi w kontakcie z tak traumatycznym tematem. Profesjonalne, oparte na dystansie i stabilności wsparcie jest tu szczególnie potrzebne.

Jesteśmy wsparciem dla osób, które doświadczyły utraty bliskiej osoby i żałoby.

0 komentarzy:

Dodaj komentarz

Chcesz się przyłączyć do dyskusji?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *