
Część poradnika „Etapy związku: od zakochania do kryzysu” · Moduł 3. Pola bitewne codzienności · część 14 z 28
W skrócie: Coraz więcej rodziców chce przede wszystkim, żeby dziecko ich lubiło. Z czasem oddają mu decyzje, a ono zostaje bez dorosłego, na którym mogłoby się oprzeć. Kiedy o jego sympatię zabiegają oboje, zaczynają ze sobą rywalizować, a dziecko rozstrzyga ich spory. Nastolatki z takich domów bardzo często znikają w telefonie i zmagają się z lękiem. Badania prowadzone od pół wieku pokazują, że dzieciom służy ciepło połączone z jasnymi zasadami.
Skąd w rodzicach tak silne pragnienie, by dziecko ich lubiło?
Rodzice często mówią o tym wprost: „Chcę być dla córki przyjaciółką” albo „Nie chcę, żeby syn się mnie bał, tak jak ja bałem się ojca”. Słyszę te zdania od mądrych i oddanych rodziców, najczęściej bardzo zmęczonych, i dobrze rozumiem, skąd się biorą.
Wielu z nich prowadzi firmy albo kieruje zespołami i wraca do domu o dwudziestej, czasem później. Przez dwie wieczorne godziny z dziećmi nie chcą być strażnikiem, który sprawdza lekcje i zabiera telefon, tylko kimś, z kim jest miło. Za ten wieczorny rozejm dziecko płaci jednak wysoką cenę, bo traci dorosłego, który wyznacza mu granice.
Często stoi za tym własne dzieciństwo rodzica. Ktoś, kto wychował się przy ojcu, którego kroki na schodach wystarczały, żeby w całym domu zapadała cisza, obiecuje sobie, że jego dzieci nie będą się bały. Dotrzymuje tej obietnicy, ale razem z ojcowskim krzykiem odrzuca też zwykłe „nie”, którego dziecko potrzebuje równie mocno jak czułości.
Bywa też, że chodzi o samotność. Gdy między małżonkami od dawna jest chłodno, wieczorne rozmowy z córką albo wspólne granie z synem zaczynają zajmować miejsce, które należy do męża czy żony. Po rozwodzie ta pokusa rośnie, zwłaszcza wtedy, gdy rodzice licytują się, u kogo dziecku jest lepiej.
Żaden z tych rodziców nie chce dla dziecka źle. Trudność polega na tym, że dorosły, który potrzebuje aprobaty dziecka, prędzej czy później oddaje mu władzę, a dziecko ją przejmuje, bo nie ma innego wyjścia, i zostaje z nią samo.
Czym rodzic różni się od przyjaciela dziecka?
Z przyjacielem stoimy na jednym poziomie, więc możemy się z nim pokłócić i po kilku dniach pogodzić na równych prawach. Rodzic stoi trochę wyżej i właśnie ta różnica daje dziecku poczucie bezpieczeństwa. Dziecko potrzebuje dorosłego, który jest od niego silniejszy i wytrzyma jego złość, nie obrażając się i nie cofając granicy. Kiedy trzynastolatek trzaska drzwiami i krzyczy „nienawidzę cię”, rodzic zabiegający o sympatię dziecka przeżywa to jak katastrofę. Rodzic pewny swojej roli rozumie, że słyszy złość dziecka, któremu czegoś odmówiono, i wie, że do rana wiele się zmieni.
Dobrze pokazują to badania nad zabawą siłową ojców z dziećmi. Kanadyjski psycholog Daniel Paquette opisał więź ojca z dzieckiem jako relację aktywacji: ojciec zachęca dziecko, żeby śmiało wychodziło w świat i podejmowało rozsądne ryzyko, a przy tym wyznacza granice, które chronią je przed niebezpieczeństwem. Zespół Josepha Flandersa sfilmował zabawę osiemdziesięciu pięciu ojców z małymi dziećmi. Częste mocowanie się i przepychanki wiązały się z większą agresją fizyczną dzieci tylko wtedy, gdy ojciec nie utrzymywał w zabawie przewagi. Pięć lat później ten sam zespół przeprowadził badanie kontrolne i obraz był podobny. U dzieci ojców mniej dominujących częste zabawy siłowe w wieku przedszkolnym szły w parze z większą agresją i słabszą regulacją emocji w wieku szkolnym, natomiast u dzieci ojców, którzy panowali nad przebiegiem zabawy, takiego związku nie stwierdzono. Badania są korelacyjne i dotyczą ojców, ale moim zdaniem dobrze pokazują coś, co odnosi się do każdego rodzica: ta sama radość z przepychanki może dziecku służyć albo szkodzić, w zależności od tego, czy dorosły pozostaje w niej dorosłym.
Nastolatki zresztą same bardzo dokładnie wyczuwają tę różnicę. Judith Smetana od lat bada, jak młodzi ludzie rozumieją władzę rodziców, i pokazała, że nastolatki i ich rodzice są tu zgodni: w sprawach moralnych i w zasadach wspólnego życia prawo do decyzji mają rodzice. Spór toczy się głównie o to, co nastolatek uważa za swoją osobistą sprawę. Młodzi ludzie walczą więc o własne terytorium, ale nie oczekują, że rodzice zrzekną się odpowiedzialności za resztę.
Co mówią badania o wychowaniu bez wymagań?
Na przełomie lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych Diana Baumrind opisała trzy style rodzicielskie: autorytarny, autorytatywny i pobłażliwy. Eleanor Maccoby i John Martin uporządkowali je potem w dwóch wymiarach. Pierwszym jest responsywność, czyli ciepło i wrażliwość na potrzeby dziecka, drugim są wymagania, czyli jasne zasady i oczekiwania oraz konsekwencja w ich egzekwowaniu. Z połączenia tych wymiarów powstały cztery style. Rodzic autorytatywny łączy dużo ciepła z wysokimi wymaganiami, a autorytarny wymaga wiele, ale daje mało ciepła. Pobłażliwy jest ciepły i niewiele wymaga, zaniedbujący zaś nie daje ani jednego, ani drugiego. Rodzic, który chce być przede wszystkim przyjacielem dziecka, najczęściej przypomina tego pobłażliwego.
Susie Lamborn, Laurence Steinberg i ich współpracownicy przebadali w głośnym badaniu dużą grupę amerykańskich nastolatków. Młodzi ludzie z domów autorytatywnych wypadali w nim najlepiej niemal pod każdym względem. Obraz nastolatków z domów pobłażliwych był bardziej złożony: byli wyraźnie pewni siebie, ale częściej sięgali po używki i łamali zasady w szkole, a do tego słabiej angażowali się w naukę. Obszerna metaanaliza Martina Pinquarta z 2017 roku potwierdziła, że styl pobłażliwy wiąże się z większym nasileniem zachowań agresywnych i buntowniczych niż autorytatywny, choć różnice nie są duże.
Wyniki nie są jednak jednolite. Fernando García i Enrique Gracia badali rodziny hiszpańskie i stwierdzili, że nastolatki z domów pobłażliwych radziły sobie tam równie dobrze jak te z domów autorytatywnych, a w niektórych obszarach nawet lepiej. Część badaczy tłumaczy to różnicami kulturowymi oraz tym, jak poszczególne badania rozumieją i mierzą wymagania rodziców. Z całego tego dorobku wyciągam jeden wniosek, którego jestem pewna także po latach pracy z rodzinami: ciepło i granice się nie wykluczają, a dziecku służą najlepiej wtedy, gdy dostaje je od rodziców razem.
Rodzice, którym trudno postawić dziecku granicę, mogą przyjść na konsultację razem albo osobno. Prowadzimy też wspólne sesje rodzica z dzieckiem. Spotykamy się w gabinecie w Warszawie i online.
Dlaczego nastolatki z takich domów tak często uciekają w telefon i w lęk?
W mojej pracy powraca obraz, o którym klasyczne badania nad stylami wychowania mówią niewiele. Nastolatki z domów, w których rodzice chcą być przede wszystkim lubiani, bardzo często żyją w telefonie i zmagają się z lękiem. Rodzice opowiadają o córce, która od miesięcy nie wychodzi wieczorem z pokoju, albo o synu, który zasypia nad ekranem o trzeciej w nocy, a rano przed szkołą boli go brzuch. Telefon przejmuje w takim domu rolę, której nikt inny nie chce wziąć: wyznacza rytm dnia i zagłusza wszystko, co trudne.
Eli Lebowitz z Uniwersytetu Yale od lat bada zjawisko, które nazywa akomodacją rodzicielską. Rodzic, który chce oszczędzić dziecku cierpienia, dopasowuje życie rodziny do jego lęku: pozwala mu zostać w domu zamiast iść na urodziny albo sam załatwia za nie rozmowę z nauczycielem. Każde takie ustępstwo przynosi chwilową ulgę, ale utwierdza dziecko w przekonaniu, że samo sobie nie poradzi. W 2020 roku zespół Lebowitza opublikował badanie z losowym przydziałem, w którym wzięło udział sto dwadzieścia czworo dzieci w wieku od siedmiu do czternastu lat z zaburzeniami lękowymi. Program pracy wyłącznie z rodzicami okazał się w nim równie skuteczny jak terapia poznawczo-behawioralna prowadzona z samym dzieckiem. Rodzice uczyli się stopniowo wycofywać z ustępstw i mówić dziecku, że rozumieją jego strach i wierzą, że go udźwignie. Dzieci z tej grupy w ogóle nie przychodziły na sesje, a mimo to ich lęk malał.
Pojawiają się też pierwsze badania łączące styl wychowania z telefonem. W przekrojowym badaniu z 2024 roku, obejmującym pięćset sześćdziesięcioro nastolatków z Indii, zarówno styl pobłażliwy, jak i autorytarny wiązał się z większym uzależnieniem od smartfona, a autorytatywny z mniejszym. Uzależnienie od telefonu szło przy tym w parze z wyraźnie silniejszym lękiem. Jonathan Haidt w głośnej książce, wydanej po polsku jako „Niespokojne pokolenie”, łączy falę lęku wśród nastolatków z przejściem od dzieciństwa opartego na zabawie do dzieciństwa przeżywanego w telefonie. Część badaczy, między innymi Candice Odgers w recenzji opublikowanej w „Nature”, zarzuca mu, że dostępne dane nie dowodzą, iż to smartfony wywołują lęk. Przegląd badań Ainhoi Gorostiagi i współpracowników z 2019 roku pokazał z kolei, że związek samego stylu pobłażliwego z lękiem i depresją nastolatków jest opisany słabo i niejednoznacznie, a najwyraźniej z mniejszą liczbą takich objawów wiąże się styl autorytatywny.
Moje doświadczenie składa te wątki w jeden obraz, choć wiem, że badania nie rozstrzygnęły jeszcze, co jest tu przyczyną, a co skutkiem. Rodzic, który boi się złości dziecka, nie zabiera mu telefonu o północy i nie wymaga wyjścia z domu wtedy, gdy dziecku jest trudno. Dziecko zostaje więc z lękiem samo, a ekran podsuwa mu najprostszy sposób, żeby go nie czuć. Widzę też drugą stronę: gdy rodzice odzyskują spokojną stanowczość i robią to razem, nastolatek po okresie buntu powoli wraca do świata.
Co się dzieje z parą, gdy oboje rodzice zabiegają o względy dziecka?
W części 3.5, „Dziecko na tronie”, pisałam o rodzinie jako układzie, w którym rodzice tworzą osobną całość. Tutaj chcę pokazać, jak ten porządek stopniowo się rozpada, gdy każde z rodziców na własną rękę zabiega o sympatię dziecka.
Jay Haley, jeden z twórców strategicznej terapii rodzin, opisał w 1967 roku układ, który nazwał perwersyjnym trójkątem. Słowo to nie miało u niego znaczenia obyczajowego i oznaczało tyle co wypaczony. Taki trójkąt powstaje, gdy ktoś z jednego pokolenia, na przykład matka, zawiera koalicję z kimś z innego pokolenia, czyli z dzieckiem, przeciwko komuś ze swojego, czyli przeciwko ojcu. Haley podkreślał, że koalicja ta zwykle pozostaje ukryta, a gdy ktoś ją nazwie, rodzina zaprzecza. W domu przybiera ona całkiem zwyczajną postać zdań w rodzaju „Dobrze, możesz zostać dłużej, tylko nie mów tacie” albo „Wiesz, jaki jest twój ojciec, ja bym ci pozwoliła”, w których dorosły zawiera z dzieckiem sojusz przeciwko drugiemu rodzicowi.
Gdy o względy dziecka zabiegają oboje rodzice, trójkąt zamienia się w licytację. Dziecko szybko się uczy, z jaką prośbą iść do kogo, a rodzice, często nieświadomie, zaczynają traktować jego sympatię jak głos rozstrzygający w swoich sporach. Przestają wtedy działać jako zespół, a dziecko dostaje władzę, której nie jest w stanie udźwignąć. W gabinecie widzę, że rodzice wchodzą w ten układ zwykle w dobrej wierze, a mimo to w niemal każdym takim domu ktoś po cichu dostaje rolę „tego złego”. Nastolatek, który znalazł się w takim położeniu, bywa wszechmocny i zarazem głęboko samotny, bo nie ma obok nikogo, na kim mógłby się oprzeć.
Badacze wspólnego rodzicielstwa traktują je jako coś odrębnego od samego małżeństwa. Mark Feinberg wyróżnił kilka jego składników, między innymi zgodę co do wychowania oraz to, czy rodzice się wspierają, czy podważają nawzajem swoje decyzje. Metaanaliza zespołu Fengqing Zhao z 2022 roku objęła dziewięćdziesiąt trzy badania i pokazała, że lepsza współpraca rodziców wiązała się z mniejszym nasileniem trudności emocjonalnych i problemów z zachowaniem u dzieci. Związek ten był słaby, ale wyraźny i powtarzał się w wielu badaniach, a najsilniej z kłopotami dzieci wiązał się konflikt rodziców w sprawach wychowania. Gdy trudności dziecka wymagają osobnej pracy, prowadzimy w Sensity także sesje rodzica z dzieckiem oraz terapię rodzinną.
Najczęstsze pytania
Czy można być dla dziecka przyjacielem?
Można być dla niego kimś bliskim i zaufanym, ale dziecko potrzebuje przede wszystkim rodzica, który podejmuje decyzje i bierze za nie odpowiedzialność. Na przyjaźń przyjdzie czas, gdy dziecko dorośnie.
Co zrobić, gdy nastolatek rozgrywa rodziców przeciwko sobie?
Dobrze ustalić wspólne stanowisko w najważniejszych sprawach i przyjąć zasadę, że żadne z rodziców nie zmienia decyzji drugiego za jego plecami. Różnice zdań lepiej omawiać we dwoje, bez udziału dziecka.
Czy stawianie granic zepsuje relację z nastolatkiem?
Badania nad stylami wychowania wskazują raczej, że najlepiej radzą sobie nastolatki z domów, w których ciepło idzie w parze z jasnymi wymaganiami. Złość po odmowie jest naturalna i zwykle szybko mija.
Czy ograniczanie telefonu pomoże nastolatkowi, który zmaga się z lękiem?
Samo zabranie telefonu rzadko wystarcza. Zarówno moje doświadczenie, jak i badania nad akomodacją rodzicielską wskazują, że pomaga zrozumienie dla strachu dziecka połączone ze spokojną, wspólną decyzją obojga rodziców, że lęk przestanie wyznaczać rytm życia rodziny. Gdy lęk jest silny, dobrze skonsultować go także ze specjalistą.
Co ma wspólnego związek rodziców z wychowaniem dziecka?
Bardzo wiele, bo rodzice, którzy nie są dla siebie oparciem, łatwo zaczynają szukać bliskości i uznania u dziecka. Praca nad związkiem często porządkuje więc także relacje z dziećmi.
Czytaj także: strona oferty terapii par · terapia rodzinna · sesje rodzic–dziecko · część 3.5 „Dziecko na tronie” · poradnik „Niewidzialne Klatki”
O autorce
Marta Mauer-Włodarczak jest psychoterapeutką par i założycielką poradni Sensity. Z parami pracuje od 2006 roku, a w swojej pracy dużo uwagi poświęca rodzinom pochodzenia obojga partnerów i temu, jak dawne wzorce wracają w małżeństwie. Poradnik powstał na podstawie jej praktyki oraz doświadczeń zespołu psychoterapeutów Sensity, który od 2010 roku pomaga parom w gabinecie w Warszawie i online.
Bibliografia
- Baumrind, D. (1966). Effects of authoritative parental control on child behavior. Child Development, 37(4), 887–907.
- Baumrind, D. (1971). Current patterns of parental authority. Developmental Psychology, 4(1, Pt. 2), 1–103.
- Maccoby, E. E., Martin, J. A. (1983). Socialization in the context of the family: Parent–child interaction. W: P. H. Mussen (red. serii), E. M. Hetherington (red. tomu), Handbook of Child Psychology, t. 4: Socialization, Personality, and Social Development (wyd. 4, s. 1–101). New York: Wiley.
- Lamborn, S. D., Mounts, N. S., Steinberg, L., Dornbusch, S. M. (1991). Patterns of competence and adjustment among adolescents from authoritative, authoritarian, indulgent, and neglectful families. Child Development, 62(5), 1049–1065.
- Pinquart, M. (2017). Associations of parenting dimensions and styles with externalizing problems of children and adolescents: An updated meta-analysis. Developmental Psychology, 53(5), 873–932.
- Garcia, F., Gracia, E. (2009). Is always authoritative the optimum parenting style? Evidence from Spanish families. Adolescence, 44(173), 101–131.
- Paquette, D. (2004). Theorizing the father–child relationship: Mechanisms and developmental outcomes. Human Development, 47(4), 193–219.
- Flanders, J. L., Leo, V., Paquette, D., Pihl, R. O., Séguin, J. R. (2009). Rough-and-tumble play and the regulation of aggression: An observational study of father–child play dyads. Aggressive Behavior, 35(4), 285–295.
- Flanders, J. L., Simard, M., Paquette, D., Parent, S., Vitaro, F., Pihl, R. O., Séguin, J. R. (2010). Rough-and-tumble play and the development of physical aggression and emotion regulation: A five-year follow-up study. Journal of Family Violence, 25(4), 357–367.
- Smetana, J. G., Asquith, P. (1994). Adolescents’ and parents’ conceptions of parental authority and personal autonomy. Child Development, 65(4), 1147–1162.
- Haley, J. (1967). Toward a theory of pathological systems. W: G. H. Zuk, I. Boszormenyi-Nagy (red.), Family Therapy and Disturbed Families. Palo Alto, CA: Science and Behavior Books.
- Feinberg, M. E. (2003). The internal structure and ecological context of coparenting: A framework for research and intervention. Parenting: Science and Practice, 3(2), 95–131.
- Lebowitz, E. R., Marin, C., Martino, A., Shimshoni, Y., Silverman, W. K. (2020). Parent-based treatment as efficacious as cognitive-behavioral therapy for childhood anxiety: A randomized noninferiority study of Supportive Parenting for Anxious Childhood Emotions. Journal of the American Academy of Child & Adolescent Psychiatry, 59(3), 362–372.
- Gorostiaga, A., Aliri, J., Balluerka, N., Lameirinhas, J. (2019). Parenting styles and internalizing symptoms in adolescence: A systematic literature review. International Journal of Environmental Research and Public Health, 16(17), 3192.
- Yogesh, M., Ladani, H., Parmar, D. (2024). Associations between smartphone addiction, parenting styles, and mental well-being among adolescents aged 15–19 years in Gujarat, India. BMC Public Health, 24, 2462.
- Haidt, J. (2025). Niespokojne pokolenie. Jak wielkie przeprogramowanie dzieciństwa wywołało epidemię chorób psychicznych (tłum. R. Filipowski). Poznań: Zysk i S-ka. Wyd. oryg.: The Anxious Generation: How the Great Rewiring of Childhood Is Causing an Epidemic of Mental Illness, New York: Penguin Press, 2024.
- Odgers, C. L. (2024). The great rewiring: is social media really behind an epidemic of teenage mental illness? Nature, 628(8006), 29–30.
- Zhao, F., Wu, H., Li, Y., Zhang, H., Hou, J. (2022). The association between coparenting behavior and internalizing/externalizing problems of children and adolescents: A meta-analysis. International Journal of Environmental Research and Public Health, 19(16), 10346.
Spis treści poradnika · część 14 z 28

