Czy to możliwe, że przeszedłem wszystkie etapy żałoby i jestem gotowy na nową znajomość?

Czy to możliwe, że przeszedłem wszystkie etapy żałoby i jestem gotowy na nową znajomość?

Od czterech miesięcy jestem wdowcem. Mam 39 lat. W marcu, rok temu, dowiedziałem się, że moja żona jest chora, a postęp choroby jest tak duży, że dawali jej tygodnie życia. Przeszedłem załamanie. Przez miesiąc jak żona przybywała w szpitalu, psycholog i psychiatra doprowadzili mnie do stanu funkcjonalności – leki, rozmowy. Po wyjściu żony ze szpitala postanowiłem sam się nią zająć – karmienie dojelitowe, zmiany stomii, kąpiele, masaże. Wiedziałem, że nie ma szans. Lekarze bardzo dokładnie mi to wyjaśnili. Ale opieką udało mi się dla niej wywalczyć nie 4 tygodnie a 7 miesięcy.

Po śmierci zamiast poczuć szok, przygnębienie, poczułem ulgę – cieszyłem się, że już nie cierpi. Musiałem zajmować się także naszą 5-letnią córką. Pogodziłem się z losem, ale odczuwam straszną samotność od drugiego człowieka, od przyjaciela jakim była moja żona. Oczywiście wspominamy ją z córką. Chodzimy czasem razem na cmentarz. Ale mam poczucie, że mam dość żałoby. Chcę normalności.

Poznałem nawet kobietę. Nie jest to związek, raczej przyjaźń, której bardzo potrzebowałem, ale dopuszczam, że może to kiedyś się przerodzić w coś więcej. Dużo rozmawiamy, czuję że mam z kim pogadać. Przestałem czuć samotność. Martwię się czy oby na pewno nieświadomie czegoś złego nie czynię. Czy możliwe, że przeszedłem wszystkie etapy żałoby tak szybko? Mam poczucie, że zaczyna być normalnie. Bardzo zmęczył mnie okres choroby żony. W 100% poświęciłem się jej. Nadal ją kocham i nie mam zamiaru wyprzeć jej z głowy, ale bardzo chcę normalności w życiu, której od ponad roku nie mam. Proszę o odpowiedź. Pozdrawiam, Adam

Panie Adamie,

Żałoba ma określone etapy, ale mimo to jest procesem przeżywanym różnie, u niektórych może trwać dłużej, a u innych krócej. Może też przebiegać bardziej lub mniej intensywnie – jest to sprawa bardzo indywidualna i zależy od różnych czynników, np.:

  • od odporności psychicznej człowieka dotkniętego stratą bliskiej osoby,
  • od rodzaju pomocy i wsparcia, jakie dostawał w tym trudnym czasie,
  • od tego, w jakim momencie jego życia wystąpiło trudne wydarzenie,
  • od sytuacji, w jakiej pozostał – inaczej działa strata na kogoś, kto ma pod opieką małe dzieci, inaczej na kogoś, kto dzieci ma już dorosłe, a jeszcze inaczej na osobę zupełnie samotną, czy też nieaktywną zawodowo, która jest na etapie uświadamiania sobie również innych swoich strat, np. utraty własnej młodości, sprawności, czy przydatności zawodowej.

W Pana sytuacji proces żałoby rozpoczął się już w momencie uzyskania informacji o zaawansowanej, szybko postępującej, śmiertelnej chorobie żony. Załamanie, które Pan przeszedł, było pierwszym etapem tego procesu. Wtedy otrzymał Pan profesjonalną pomoc, co wpłynęło zarówno na podbudowanie Pana kondycji psychicznej, jak i na przebieg kolejnych etapów żałoby. Przez 7 miesięcy opiekował się Pan żoną ze smutną świadomością zbliżającej się jej śmierci, która z jednej strony byłaby ostateczną stratą bliskiej osoby, a z drugiej – końcem cierpienia zarówno żony, jak i Pana, czyli ulgą.

Konćowym procesem żałoby jest pogodzenie się ze śmiercią bliskiej osoby, akceptacja tego faktu i powrót do codzienności. I właśnie taki stan przeżywa Pan aktualnie (czyli w momencie pisania listu do nas). Patrzenie przez 7 miesięcy na cierpienie i umieranie bliskiej osoby było dla Pana udręką i naturalnie zmęczyło psychicznie na tyle, że teraz potrzebuje Pan czegoś pozytywnego, bliskości drugiego człowieka, zrozumienia, wsparcia, przyjaźni, miłości – poczucia normalności. Jest to przejaw pragnienia powrotu do zdrowego życia i nie jest to dziwne, biorąc pod uwagę Pana młody wiek oraz obecny etap życia. Dobrze, że myśli Pan teraz o sobie, o ułożeniu swojego życia na nowo. Daje to szansę w przyszłości na zrekonstruowanie rodziny – to jest bardzo ważne również dla Pana córki.

Odpowiadając na Pana pytanie: uważam, że przeszedł Pan już wszystkie etapy żałoby, bo licząc jej początek od momentu informacji o rychłej śmierci żony, trwała ona około roku, więc tyle, ile przeciętnie żałoba trwa. Pomimo tego, że będą jeszcze występowały dłuższe lub krótsze okresy smutku, tęsknoty i wspomnień tego trudnego czasu – w różnych sytuacjach, takich jak rocznice, święta, urodziny lub przy innych zdarzeniach przypominających to, co się stało. Proszę jednak nie obawiać się tego, nie wzbraniać się przed tym, a po prostu przeżywać. Emocjonalność jest wpisana w istotę człowieczeństwa, życie zaś pisze scenariusze, które wyzwalają w nas te emocje i są to procesy naturalne.

Skutecznie pomagamy przezwyciężyć trudności życiowe. Pracujmy także online.

0 komentarzy:

Dodaj komentarz

Chcesz się przyłączyć do dyskusji?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *