Mam ogromne problemy ze sobą. Jak mam sobie poradzić?

Mam ogromne problemy ze sobą. Jak mam sobie poradzić?

Mam ogromne problemy ze sobą. Popadam w długi mimo dobrej pracy. Uciekam w stronę alkoholu, bo pomaga mi zapomnieć o problemach i długach. Nie potrafię dbać o swoje obowiązki w pracy. Czuję się samotny i odrzucony, nie potrafię znaleźć swojej drugiej połówki. Nie mam tak naprawdę z kim porozmawiać na poważnie. Z rodzicami nie porozmawiam, bo zawiódłbym ich na całej linii. Jest coraz gorzej i nie wiem jak mam sobie z tym wszystkim poradzić.

Witam,

Pański list wybrzmiewa dla mnie jak wołanie o pomoc, którego wolałby Pan nie ujawniać. Domyślam się, że napisanie do naszej poradni też nie było dla Pana łatwym krokiem. Tym bardziej doceniam Pańską inicjatywę i odwagę.

Z Pańskiego listu odczytuję duży ładunek cierpienia jakiego Pan doświadcza. Jak również świadomość faktu, że to co do tej pory Pan robił, żeby ulżyć swojej duszy przestało działać. A to akurat najlepszy moment, aby zgłosić się po wsparcie psychologiczne i pomoc psychoterapeuty, do czego gorąco zachęcam.

Sytuacja, w której się Pan znalazł przypomina „błędne koło”. Samonapędzający się mechanizm. Schemat, który najprawdopodobniej będzie Pan powielał, jeśli nie podejmie Pan próby zrozumienia i zmiany modelu swojego funkcjonowania od „środka”. Pozwolę sobie to zobrazować na przykładzie opartym o informacje od Pana.

Napięcie emocjonalne wynikające z tego jak Pan o sobie myśli („odrzucony”, „nie spełniający oczekiwań”) – łagodzone poprzez wydawanie pieniędzy i alkohol. W konsekwencji popadanie w długi i kac moralny. Podtrzymuje to negatywny obraz siebie i „ułatwia” sięgnięcie po używkę – alkohol. Dodatkowo pozwala to zbudować na zewnątrz „fasadę”, że sobie radzę. Mimo to mam przekonanie, że sobie nie radzę. Dlatego „nie spełniam oczekiwań” i czuję się „odrzucony”. Z tego rodzi się ból i napięcie emocjonalne i tak „w kółko”…

Na podstawie tego jak Pan pisze o sprawianiu zawodu rodzicom wnioskuję, że w podobny sposób funkcjonuje Pan na innych płaszczyznach życia. Nie dawanie sobie prawa do popełniania błędów i nie przyzwalanie na to, że „mogę sobie nie radzić” wynika z lęku przed niespełnieniem oczekiwań innych ludzi. Pokazywanie na zewnątrz, że wszystko jest w porządku fałszuje obraz samego siebie. Dodatkowo buduje emocjonalną barierę, która ma chronić przed zranieniem. Zaś w konsekwencji utrudnia wchodzenie w relacje – prowadząc do poczucia osamotnienia (vide „Nie potrafię znaleźć swojej drugiej połówki”).

Specyficzny sposób myślenia o sobie, że czuje się Pan „odrzucony” i nie chce Pan „zawieść innych”, poprzez sposób Pańskiego działania tylko utwierdza w Panu przekonanie, że tak właśnie jest. Utrzymanie podobnej strategii – zaniedbywanie obowiązków, przy jednoczesnym radzeniu sobie z napięciem przez „uciekanie w alkohol”, może w konsekwencji prowadzić do utraty stanowiska pracy, będąc przypieczętowaniem „zawodzę innych ludzi”. Funkcjonowanie w poczuciu odrzucenia przy jednoczesnej trudności w nawiązywaniu relacji – poprzez myślenie, że nie można pokazywać słabości – prowadzi do poczucia, że „jestem odrzucony” (najprawdopodobniej popartego doświadczeniem w relacjach).

Sposoby myślenia i zachowania mogące wynikać ze schematów to zjawisko nazywane samospełniającym się proroctwem. Istnieje bowiem ryzyko, że im dłużej dany schemat działa, tym trudniej z niego „wyjść”. Tym bardziej, że dotychczasowe sposoby radzenia mogą się okazać problemem samym w sobie: nadużywanie alkoholu, wydawania pieniędzy, lub hazard. Paradoksalnie będą nadal chronić przed ewentualnym odrzuceniem i dalszym zawodzeniem innych i siebie – bo już się mogło dokonać. Natomiast nadal pozostanie uciekanie od bólu i cierpienia – jako pogłębiające się uzależnienie.

Przeżywanie negatywnych emocji w środku i uśmierzanie bólu alkoholem oraz jednoczesne nadbudowywanie poczucia własnej wartości wydawaniem pieniędzy na drogie i ładne rzeczy, lub hazard, w perspektywie czasu staje się potwierdzeniem tego, czego tak bardzo chce Pan uniknąć – pokazywania, że sobie Pan nie radzi, manifestacją słabości. A przecież to, że mamy słabości jest naturalne i bardzo ludzkie. Siła i odwaga wynika właśnie z tego, że próbujemy się skonfrontować z tym, co dla nas jest trudne i często nieznane.

Jeszcze raz gorąco zachęcam Pana do podjęcia psychoterapii. Poznanie i zrozumienie tego co się dzieje, może być pierwszym krokiem. Uczenie się tego, jak sobie z tym radzić to bardzo indywidualna droga, którą może Pan podążać, jeśli tylko Pan zechce.

Skutecznie pomagamy przezwyciężyć trudności życiowe! Skontaktuj się z Nami.

 

0 komentarzy:

Dodaj komentarz

Chcesz się przyłączyć do dyskusji?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *