Tłumienie emocji - czy warto zamrażać emocje zanim wybuchną?

Tłumienie emocji – czy warto zamrażać emocje zanim wybuchną?

Przez wiele lat zastanawiałem się, jak wiele moglibyśmy dowiedzieć się o uczuciach, gdyby je spersonifikować i obdarzyć językiem, jakim posługujemy się na co dzień. Z tym większą radością przywitałem premierę filmu „W głowie się nie mieści” (2015 r.), w którym to właśnie emocje zostały obsadza w roli głównych bohaterów. Ten wyjątkowo udany obraz, o trudnej do przecenienia wartości edukacyjnej (gorąco polecam!), opowiada o ich najważniejszym powołaniu i pragnieniu – chcą być odczute i wyrażone. Taka ich wizja, misja, kultura organizacyjna, itd.

Zaglądając, dzięki scenarzystom, do „centrum operacyjnego” ludzkich odczuć, mamy okazję obserwować nie tylko perypetie poszczególnych postaci, ale i całą gamę konsekwencji jakie dla kondycji ludzkiej niosą przeżycia, kontakt z nimi oraz sposób ich uwidaczniania. Warto przy tej okazji zastanowić się nad samym zjawiskiem ekspresji emocji – niezbywalnym i często bardzo trudnym elementem naszych doświadczeń.

Bez wątpienia obecność emocji pozwalała nam w odległej przeszłości lepiej odpowiadać na wyzwania życia codziennego. Silna funkcja strachu przekłada się wprost na szanse przetrwania, a wstręt wobec niesmacznej żywności uratował zapewne niejednego z praprzodków przed wygaszeniem naszej linii genealogicznej.

Dlaczego tłumimy emocje?

Cywilizacja zmieniła radykalnie nasze otoczenie, pozostawiając jednakże aparat emocjonalny w stanie niemal niezmienionym. W efekcie, dysponując bardzo podobnym zestawem reakcji wywróciliśmy do góry nogami jego zastosowanie. Odtąd mechanizmem obronnym stało się nie wyrażanie, a tłumienie emocji. Największy wpływ na taką rewolucję miało znaczące ograniczenie zagrożeń środowiskowych oraz rozbudowanie zasad współżycia społecznego. Ograniczenie ekspresji stało się dla ludzi po prostu bardziej opłacalne. Ale czy przez to łatwiejsze?

Jednym z kluczowych aspektów działania systemu emocji jest jego nierozerwalny związek z funkcjonowaniem naszego organizmu na poziomie biologicznym. Dziedzictwo odczuwania nadal sprawia, że nasze reakcje nie realizują się jedynie na poziomie umysłu, ale w bardzo intensywny sposób wpływają na ciało. I w tym właśnie obszarze ujawnia się najczęściej rozdźwięk pomiędzy działaniem emocji a świadomymi celami. Najlepszym przykładem jest ogarniające nas uczucie strachu, jak sytuacja wystąpienia publicznego lub trudnej rozmowy z przełożonym. Wówczas cały organizm daje nam sygnały do ucieczki lub ataku. Natomiast umysł próbuje ostatnimi siłami opanować powstałą burzę i zachować tak bardzo potrzebny nam spokój.

Przeżywanie trudnych emocji

Inną perspektywę wprowadza nasze przeżywanie tzw. trudnych emocji. W wielu wypadkach, mimo że adekwatne do sytuacji i spełniające bardzo pożyteczne funkcje, stają się dla nas źródłem cierpienia. A to uruchamia zrozumiałą tendencję do osłabienia bólu, odseparowania się od niego. Widzimy to często u osób rozpoczynających żałobę – automatyzm odruchów, niedowierzanie, potrafią nawet powodować zdziwienie otoczenia, że ktoś „tak dobrze to znosi”. Tymczasem jest to sposób na funkcjonalne stłumienie, które daje czas na poradzenie sobie z cierpieniem. W takim świetle mówimy o reakcji zdrowej, obronnej i pomocnej. Ale czy może to być sposób na życie..?

Ograniczamy ekspresję naszych emocji, aby lepiej osiągać założone cele – zakładamy, że okazywanie słabości może nam w tym przeszkodzić. Kontrolujemy reakcje, bo obawiamy się ich wpływu na inne osoby – nie chcemy rozczarowywać, zrażać lub ranić. I wreszcie czasem unikamy emocji, bo pełny kontakt z nimi wydaje się nam po prostu ryzykowny – nie chcemy stracić kontroli nad swoim życiem, boimy się „pogrążenia w szaleństwie”.

Istnieje także wiele środowiskowych czynników składających się na poszczególne style ekspresji. Generalnie, silna i wydłużona ekspozycja na stres przekłada się na tendencję do tłumienia emocji (co nie znaczy, że jest to obiektywnie skuteczne) lub zubażania kontaktu z nimi. Dysfunkcyjna rodzina, ciężkie warunki życiowe albo zagrażające otoczenie (niebezpieczna okolica zamieszkania, zawód dużego ryzyka, publiczne niepokoje, itp.) i traumy, rodzą podobne trudności. Specyficznym rodzajem obciążenia jest, spotykana nawet w bezpiecznym środowisku, tendencja do obśmiewania lub karcenia za okazywanie stanów emocjonalnych – np. surowe wychowanie.

Tłumienie emocji – skutki

Jeśli opisane powyżej czynniki utrwalą się i zautomatyzują, dochodzi do niebezpiecznego rozdźwięku, pomiędzy przypisanymi nam ładunkami emocjonalnymi a gotowością do ich uzewnętrznienia. Jak każdy psychiczny mechanizm, tak i ten zaczyna sięgać coraz dalej, nakręcając wewnętrzne frustracje i zwiększając napięcie. Kontrola a nawyk to dwie różne sprawy – smutną konsekwencją tej drugiej jest wypieranie emocji ze świadomości, pozorny brak odczuwania.

Tłumienie emocji a zdrowie

To, że emocje znikają z obszaru naszej refleksji, nie znaczy jednak, że uległy dezintegracji. Najczęściej ich wyparta energia dokonuje spustoszeń w naszym organizmie, reagującym zgodnie ze swoim fizjologicznym repertuarem.

Za wyparcie płacą nasze organy wewnętrzne. Coraz wyższe statystyki schorzeń psychosomatycznych (a redukcja histerycznych, znacznie bardziej powszechnych sto lat temu) są właśnie odzwierciedleniem dzisiejszej „kultury tłumienia emocji”. Choroby skóry, układu krwionośnego i pokarmowego, a nawet astma bardzo często mają podłoże w opisywanym procesie.

Tłumienie emocje a relacje

Na polu relacyjnym emocje mogą oddać nam niesamowite przysługi, informując o stanie realizacji potrzeb czy też o próbach naruszenia granic. Świadomie i refleksyjnie przeżywane, dają prawdziwy obraz stanu naszego związku i mobilizują do korekty lub indywidualnego rozwoju. Jeśli jednak pragnienie osłabienia trudnego doświadczenia zaowocuje oddaleniem się od niego, to możemy stracić świadomość problemu i kontrolę nad rozwiązaniem, a co najmniej wydłużyć proces radzenia sobie z nim.

Łatwo także wpaść w błędne koło. Nasze problemy relacyjne powodują u nas złe samopoczucie, tłumiąc emocje zacieramy ich związek z naszym stanem. W efekcie, zaczyna nam doskwierać coś, czego podłoża nie rozumiemy, to budzi większy niepokój, którego nie wyrażamy, itd. Poza tym, nierzadko taka strategia działa na co dzień. Jednak w przypadku zwiększonego poziomu trudności dochodzi do, zaskakujących dla otoczenia, niekontrolowanych wybuchów złości czy gniewu.

Tłumienie emocji a związek

Osobnym tematem można uczynić wpływ takiej pętli na naszych partnerów. Przecież jeśli my sami nie rozumiemy genezy własnego samopoczucia, to jak zagubieni i zaniepokojeni muszą być oni. Zresztą w bliskich relacjach tłumienie emocji wykorzystywane jest również do pozornej ochrony siebie oraz jako oręże w konfliktach. Nie pokazujemy, że coś nas zabolało i zasłaniamy się obojętnością. Lub inaczej – prezentujemy ją jako komunikat „nie zależy mi na tobie, nie zauważam cię, niech cię to zaboli”. Tylko czy cokolwiek wartościowego w ten sposób możemy osiągnąć?

Tłumienie emocji a depresja, stres

Uczciwe trzeba dodać, że świadome tłumienie emocji, szczególnie tych trudnych, to często skuteczny sposób na radzenie sobie ze stresem i ochrona własnej słabości. W wielu sytuacjach odsłanianie bezradności lub lęku naraża nas na jeszcze większe niebezpieczeństwo. Negocjacje, przekazywanie trudnych decyzji, a nawet rozgrywka w pokera wręcz wymagają „kamiennej twarzy”. Bez brutalnego ograniczenia ekspresji nie osiągniemy w tych dziedzinach zbyt wiele. Niemniej, za każdym razem warto zastanowić się nad „ekonomią” takiego postępowania, pamiętając że także w emocjach długi muszą być spłacane. Inaczej rosną do przytłaczającego poziomu.

Mechaniczne wypieranie emocji otwiera drzwi do depresji albo nerwic. Zmienia nasze zachowanie w kierunku nadmiernego krytycyzmu, chłodu emocjonalnego i cynizmu. Istnieje cała gama zachowań, generowanych przez długotrwałe tłumienie uczuć. Do tych najczęściej spotykanych należą: perfekcjonizm, pragnienie kontroli (poprzez aranżowanie wszystkiego tak, aby emocje nie miały szans na ujawnienie), zwątpienie w siebie i niska samoocena oraz, dla odmiany, dążenie do zadowolenia całego otoczenia, aby nie prowokować wymagających sytuacji.

W jako sposób poradzić sobie z emocjami?

Warto pamiętać, że istnieje wiele sposobów świadomego i twórczego redukowania napięcia emocjonalnego. Począwszy od aktywności fizycznej, najlepiej dopasowanej do przytłaczających nas uczuć.

W przypadku złości najlepiej sprawdzi się okładanie worka treningowego lub rąbanie drewna do kominka. Natomiast redukcji przewlekłego stresu lepiej przysłuży się basen lub masaż. Zachęcam również do zapoznania się artykułem na temat radzenia sobie z wybuchami złości.

Warto szukać adekwatnych sposobów werbalnego rozładowania emocji. Począwszy od rozmowy z zaufaną osobą (bliski, z którym czujemy się bezpiecznie, terapeuta lub np. osoby zrzeszone w jakiejś grupie wsparcia), aż po pisanie listów albo pamiętnika.

Jeśli odnajdujemy w sobie choć zaczyn kreatywności, nie wahajmy się wykorzystać jej do wyrażenia siebie. Może nie zostaniemy od razu gwiazdą estrady albo aukcji sztuki, ale nagroda w postaci kontaktu z dziełem zrodzonym z własnych emocji będzie doprawdy bezcenna.

Uczymy jak radzić sobie z niekontrolowanymi emocjami. Skontaktuj się z Nami!

0 komentarzy:

Dodaj komentarz

Chcesz się przyłączyć do dyskusji?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *