Wpisy

Czemu izolacja społeczna wzbudza u niektórych osób brak zaufania do ludzi? Jak radzić sobie z agresją u innych?

Czemu izolacja społeczna wzbudza u niektórych osób brak zaufania do ludzi? Jak radzić sobie z agresją u innych?

Społeczne konsekwencje pandemii, z którymi zmagamy się od kilku miesięcy, będą analizowane i opisywane przez socjologów, ale już dziś widzimy, jak mocno ta niezwykła sytuacja wpłynęła na nasze życie. Jednym z charakterystycznych objawów ostatnich tygodni był zauważalny wzrost agresji – zarówno w bliskich relacjach jak i w interakcjach społecznych – na ulicy, w sklepie lub kolejce do niego pod gołym niebem.

Wzrost agresji w czasach pandemii

Największe i najbardziej bulwersujące rozmiary zjawisko to dało znać w irracjonalnym ostracyzmie i atakach na kilka grup zawodowych. Po pierwszych publicznych okazach szacunku i wdzięczności (w postaci choćby akcji klaskania na balkonach) zaatakowani zostali przedstawiciele służby zdrowia – lekarze, pielęgniarki i ratownicy medyczni. Podobnie „dostało się” listonoszom, kurierom a czasem nawet pracownikom zakładów oczyszczania miasta. Agresja słowna, wyzwiska, wypraszanie ze sklepów a nierzadko rękoczyny pokazały dobitnie, jak bardzo tak obciążający okres potrafi rozchwiać regułami życia społecznego.

Skąd zatem taki przyrost agresji w czasie, kiedy powinniśmy sobie pomagać, opiekować się wzajemnie i rozumieć wyraźnie, że solidarność i poszanowanie drugiego człowieka jest właśnie teraz najważniejsze?

Mechanizmy reakcji na sytuacje zagrożenia

Odpowiedzią są mechanizmy reakcji na sytuacje o dużym poziomie niepewności i ryzyka, często nieznajomego i słabo rozpoznanego. W obliczu poważnego a niejasnego zagrożenia, intensywnie poszukujemy sposobów, które pozwolą nam przynajmniej częściowo odzyskać kontrolę nad sytuacją. Jako ludzie mamy ogromny problem z akceptacją naszej niewielkiej sprawczości – szczególnie w kwestii bezpieczeństwa, a w nie przecież uderza szybko rozprzestrzeniający się patogen o śmiertelnym potencjale. W zasadzie każda konfrontacja z poważnym ryzykiem dla zdrowia destabilizuje nasze emocje, ale zazwyczaj takie sytuacje przeżywamy w samotności gabinetów albo w intymnym zaciszu rodziny. Pandemia koronawirusa wprowadziła ten lęk dosłownie na wszystkie ulice i do wszystkich domów.

Sytuacje kryzysowe generują najczęściej dwie, skrajnie różne postawy. Możemy pogrążyć się w lęku, „zapętlić” w przeżywaniu i analizie zagrożenia – stajemy się wtedy ofiarami nieustannego niepokoju, strachu, który niepowstrzymywany prowadzi do przerażenia a nawet paniki. Innym sposobem reakcji będą z kolei postawy agresywne, ofensywne zmobilizowanie do walki – złość jest właśnie takim katalizatorem siły, pozwala wyrwać się z paraliżu i bezwolnej akceptacji czegoś, co nam dokucza. Bywa to bardzo potrzebne, niestety równie łatwo tą reakcją (de facto obronną) naruszyć dobro innych.

Agresja, jako destrukcyjny wynik izolacji

Dobrze rozumieć, że sama agresja jest czymś naturalnym i należy do „zdrowych” sił naszej psychiki – o problemach z nią zaczynamy mówić, analizując destrukcyjne konsekwencje jakie wywołuje. Widać to właśnie podczas minionych tygodni. Obawy przed cierpieniem, zagrożeniami dla siebie i bliskich, prowadzą niektórych do uprzedzającego ataku, tym gorszego, że wobec niewidocznych rozmiarów wirusa i braku ścisłej kontroli nad jego transmisją, złość kumuluje się na osobach podejrzewanych o ryzyko nosicielstwa lub przeciwnie, zachowujących się w odmienny od norm przyjętych przez nas samych.

Ostatnie kilkanaście dni pokazało, jak bardzo dysproporcja w podejściu do reżimu epidemiologicznego dzieli ludzi w miejscach publicznych. Kłótnie, nierzadko bardzo dynamiczne pomiędzy użytkownikami maseczek a tymi, którzy odrzucili ich stosowanie, wypełniły alejki sklepowe i kolejki do kas uniemożliwiając świadome zrozumienie potrzeb innych. Napięcie społeczne potrafi eksplodować przy prostym zwróceniu uwagi a nawet prośbie o zwiększenie dystansu, pokazując jak łatwo i szybko zaczynamy postrzegać sytuacje społeczne w kategoriach rywalizacji i wrogości.

Swoje zrobiła też przedłużająca się społeczna izolacja. Ludzie XXI wieku z dnia na dzień utknęli w mieszkaniach, bez możliwości „odprężenia atmosfery” wyjściem do pracy lub na siłownię. Kolejne dni były okazją do przeżywania na nowo nieporozumień i zawodzenia wzajemnych oczekiwań, co niechybnie zwiększyło ilość kryzysów. Faktem jest, że każda izolacja to po prostu forma uwięzienia – nawet społecznie od setek lat odgrywa taką rolę. Nasz mózg potrzebuje ciągłej stymulacji, a ograniczenia, nawet wynikające z logiki zdrowotnej pozbawiają nas poczucia wolności i niezmiernie frustrują – pozostaje już tylko poszukać obiektu do rozładowania napięcia. Wbrew pozorom wiemy na temat wirusa bardzo mało, częściej budując nasze stanowisko z powierzchownych skrótów myślowych albo nawet tzw. „fake newsów”, niż realnej i wiarygodnej informacji. Jeśli dołożyć do tego niską świadomość własnych emocji i słaby trening samokontroli, pojawia się zjawisko poszukiwania „kozła ofiarnego”, na którym możemy rozładować skumulowane napięcie i stres.

Jak radzić sobie z agresją?

Przede wszystkim rozumieć co się z nami dzieje. Należy uzmysłowić sobie, że jak wszyscy inni cierpimy na przedłużającej się atmosferze zagrożenia, wywołanej przez niewidocznego, a jednak bardzo poważnego wroga naszego bezpieczeństwa. I że czujemy to nie tylko my ale i wszyscy dookoła. Wiedza i zrozumienie procesów emocjonalnych jest połową sukcesu – dostrzegając mechanizm mamy okazję go ograniczyć.

Dodatkowo na naszym blogu pojawił się artykuł na temat tego, jak radzić sobie z napadami złości – tutaj.

Poza tym nie można wręcz przesadzić z inwestycją w konstruktywną komunikację – trzeba rozmawiać, szukać kompromisów, dzielić się słabościami. O ile zarzuty działają na każdego jak płachta na byka, to odważne wyrażanie swoich leków znacznie skuteczniej otwiera drogę do porozumienia – przecież przeżywanie słabości dotyka wszystkich i jest to język prawdziwie uniwersalny. Miejmy odwagę go używać.

Uczymy jak radzić sobie z niekontrolowanymi emocjami. Pracujemy także online.

Jak pomóc osobie, która nie radzi sobie z kwarantanną?

Jak pomóc osobie, która nie radzi sobie z kwarantanną?

Jak mogę pomóc osobie, która źle znosi kwarantannę i traci wszelką motywację do działania? Pragnę zaznaczyć, że ta osoba jest daleko ode mnie, komunikujemy się zdalnie.

Odpowiedź psychologa

Pani Olu,

utrata motywacji bardzo często wiąże się z utratą możliwości realizacji zadań i/lub celów do których dążymy. W specyficzny i unikalny sposób budujemy sobie strategie działania, plany, organizujemy swoje zasoby i widzimy drogę jaką się poruszamy w kierunku jaki sobie wyznaczamy. Zarówno ta droga – umiejętne korzystanie z różnych zasobów i umiejętności, jak i realizacja wyznaczonych celów w czasie, jest dla nas źródłem satysfakcji. Daje nam poczucie kontroli, poczucie bezpieczeństwa, pozwala budować pozytywny obraz siebie wśród ludzi, z którymi żyjemy. Realizacja taka pozwala nam również dzielić się osiągnięciami własnej „pracy”, nawet jeśli ta „praca” to działania i aktywności takie jak specyficzne hobby. Wynikiem tego jakie aktywności realizujemy i w jaki sposób, są one po prostu źródłem pozytywnych emocji.

Jak ograniczenia w dobie koronawirusa wpływają na nasze funkcjonowanie?

Jeśli ograniczenia wynikające z kwarantanny wpływają na to, że nie możemy wykonywać lubianej i potrzebnej pracy zawodowej oraz uniemożliwiają zadbanie o swój dobrostan psychiczny, z uwagi na brak możliwości robienia tego co lubimy, to doświadczamy dwóch negatywnych zjawisk psychologicznych jednocześnie.

Po pierwsze tracę poczucie bezpieczeństwa (praca, zarobki stabilizacja etc.) oraz – po drugie – nie dostarczam sobie emocjonalnego wsparcia poprzez utratę wzbudzania w sobie pozytywnych emocji w kontekście hobby lub spotkań z ludźmi. To co wydaje mi się kluczowe, zarazem nie takie trudne, to zdać sobie sprawę z tego, że tak właśnie działamy – potrzebujemy pozytywnej stymulacji konstruktywną treścią, jaką możemy sobie dostarczać poprzez kreatywne podejście do zmian okoliczności.

W pewnym sensie można nauczyć się łatwiej i lepiej adaptować do trudnych zmian. Do tego potrzebne jest osadzenie się w sytuacji po zmianie – uznanie strat wynikających ze zmiany i ich konsekwencji. Warto o tym z kimś rozmawiać, żeby nie zostawać z tym samemu. Nie warto uciekać i odsuwać się lub próbować się z tym co przeżywamy izolować i wycofywać. Nie warto jednocześnie udawać, że nic się nie stało – to też sposób unikania, mało konstruktywny i raczej prowadzący do kumulacji negatywnych emocji.

Po drugie dobrze jest uświadomić sobie, że to właściwie ja (czyli każdy z nas) odpowiadam za to jak radzę sobie z emocjami: czy je tłumię, czy nadmiernie się użalam, czy szukam wsparcia u innych, ale też u siebie.

A jaką rolę pełnimy my w tym – wspierający(?). My najczęściej możemy komuś podsuwać pomysł na zrobienie kroku naprzód. Zadbania o siebie – o tego komu udzielamy rad. Możemy też wysłuchać czyjegoś żalu lub bezradności. Ale my też mamy pokłady własnej energii i nie możemy być czyimś zapasowym akumulatorem przez długi czas. Bo wtedy dochodzi do sytuacji, w której mamy dwie wyczerpane osoby. Więc dobrze jest komuś  pokazywać, jak zainteresowany(a) ma szukać wsparcia u siebie.

W jaki sposób samodzielnie radzić sobie podczas kwarantanny?

Warto zdać się na swoja kreatywność i pomysłowość. Jeśli mogę zrobić coś, co będzie przyjemne, ale nie niebezpieczne, ryzykowne czy niezdrowe, to warto to robić. Na przykład: sport i ruch fizyczny w zakresie takim jakim mam dostępność, nauka nowych ćwiczeń i technik pracy z ciałem również działa online, a to pozwala poprawić swój nastrój. To zawsze wygeneruje dawkę „hormonów szczęścia” i da zastrzyk nowej energii.

Po drugie uczenie się nowych rzeczy i umiejętności za pomocą nowoczesnych technik edukacji: e-learning, dostępnych baz danych wiedzy, ale też po prostu z pomocą dostępnych poradników i podręczników.

Pandemia ma swój początek i koniec. Pomimo poniesionych strat i czasem dużych trudności, warto zdać sobie sprawę, że to my możemy zadbać o to czy z tego kryzysu wyjdziemy w poczuciu samych strat, czy też damy sobie szansę żeby coś zyskać od siebie. To my jesteśmy najważniejszym narzędziem, nośnikiem umiejętności i wiedzy, jednocześnie najlepszym nauczycielem i przyjacielem samego siebie.

Psychoterapia online w okresie izolacji

Warto popatrzeć na siebie łagodnym okiem i zadać sobie pytanie co byśmy doradzili ważnej dla nas osobie. Być może wtedy łatwiej się sobą zaopiekujemy. Jeśli pomimo to ciągle czujemy, że nie jesteśmy w stanie kogoś wesprzeć, a widzimy, że osoba bliska sobie nie radzi z doświadczaniem trudności, to być może warto zaproponować wsparcie specjalisty: psychoterapeuty i psychiatry. Teraz wielu specjalistów oferuje pomoc online.

Tego też nie warto unikać i nie zwlekać, aż problem się pogłębi. Jeśli takie podejście do wspierania nie działa, wówczas warto zadbać o siebie, a nie tylko o osobę, która w naszych oczach wymaga wsparcia. Udzielając komuś rad, pomocy warto dbać o to aby uruchomić pokłady energii i zasoby „drzemiące” w tej osobie, a nie tylko dzieląc się swoją energią. Iskra ma rozpalać ogień (motywować do działania), a nie dawać ciepło :)

Czujesz się bezsilny w czasach pandemii? Skontaktuj się z nami, pomożemy Ci. Pracujemy online.

Eskalacja przemocy domowej w okresie epidemii i kwarantanny

Eskalacja przemocy domowej w okresie epidemii i kwarantanny

Od kilku miesięcy świat zmaga się z pandemią koronawirusa. W związku z czym, chroniąc zdrowie i życie człowieka obserwujemy coraz to więcej kolejnych zakazów i ograniczeń. Od kilku tygodni jesteśmy odizolowani: ograniczamy wyjścia z domu, pracujemy, uczymy się w domu, opiekujemy się dziećmi, unikamy kontaktów z innymi ludźmi, ograniczamy korzystanie z usług i wiele innych.

Wielu z nas towarzyszy poczucie chaosu, nieprzewidywalności, destabilizacji, a w uczuciach, zagubienie, niepewność, nierzadko lęk. Martwimy się o bliską i dalszą przyszłość. Zastanawiamy się nad konsekwencjami, z którymi przychodzi nam mierzyć się dziś i tymi, z którymi będziemy musieli poradzić sobie w przyszłości. Wielu z nas odczuwa dyskomfort choć równolegle otrzymuje wsparcie bliskich, pomoc, dużo życzliwości i pozytywnych wzmocnień.

Nie sposób nie myśleć o tym, że aktualna sytuacja jest trudna dla wszystkich ludzi, jednak szczególnie destrukcyjnie może wpływać na funkcjonowanie rodzin, które jeszcze przed okresem izolacji borykały się z przemocą domową.

Rodzina przemocowa, czyli jaka?

Poza przemocą fizyczną, która jest najbardziej czytelną formą przekraczania granic drugiego człowieka, rodziny przemocowe dopuszczają się wielu innych nadużyć lub zaniedbań. W domu przemocowym zazwyczaj utrzymywana jest „tajemnica rodzinna”, a dzieci uczone są jej utrzymania przed światem zewnętrznym. To znaczy, że o problemie z nikim się nie rozmawia, nikomu nie należy się z niego zwierzać. Rodzice również nie rozmawiają z dzieckiem o problemie, a to sprawia, że dziecko jest zdane tylko na siebie. Musi samodzielnie sobie poradzić z zaistniałą sytuacją, w tym ze swoimi emocjami, które mu towarzyszą.

Rodzice w rodzinie dysfunkcyjnej często mają trudność w prawidłowym pełnieniu ról. Czasami matka pełni rolę zarówno matki i ojca, a ojciec wycofuje się, wówczas partnerem matki staje się dziecko. To ono często staje się powiernikiem jej problemów i rozterek. Czasami dziecko przejmuje odpowiedzialność za jednego z rodziców.

Komunikacja w rodzinie przemocowej bywa zaburzona – panuje agresja i wrogość, otwarty konflikt lub milczenie (które może być objawem biernej agresji). Między członkami rodziny dominuje brak życzliwości i wsparcia oraz wzajemnej pomocy. W domu przemocowym nie dba się o stwarzanie warunków, aby jej członkowie mogli rozwijać swoje indywidualne potrzeby. Nie ma miejsca na odmienne zdanie, opinie, przekonania. Nie ma miejsca na wzmacnianie indywidualności. Rozwój własny postrzegany będzie jako zagrożenie. Nie ma przestrzeni do okazywania uczuć czy zaspokajania potrzeb.

Czy izolacja w okresie koronawirusa nasili przemoc domową?

Niestety, jestem zdania, że izolacja będzie sprzyjać wzmacnianiu warunków dysfunkcyjnych. Pozbawia członków rodziny kontaktu z innymi ludźmi, uniemożliwia oderwanie się choć na chwilę się od „domowej atmosfery”.

Brak kontaktu z innymi osobami pozbawia dzieci alternatywnego stanowiska, odmiennej opinii czy innego zachowania. Dziecko pozbawione możliwości opuszczania domu, traci cenny kontakt z rówieśnikami, nauczycielami, innymi ludźmi spotykanymi w codziennym życiu. Dziecko staje się całkowicie zależne od rodzica. Nie może zmienić sytuacji w której się znajduje i nie może się z niej uwolnić. Co więcej zaczyna wierzyć, że perspektywa rodzica jest jedyną właściwą. To sprawia, że dziecko wykształci schematy myślenia i działania, które obecnie pozwolą dziecku przetrwać, jednak w przyszłości okażą się destrukcyjne.

Izolacja sprzyja wzmacnianiu szkodliwym warunkom, pozbawiając dzieci jakiejkolwiek odmienności, odrębności, inności. Nakłada na nich podporządkowanie, posłuszeństwo czy uleganie, w przeciwnym razie konsekwencje mogą być dotkliwe – zarówno te fizyczne jak i emocjonalne.

Szkoła jako ucieczka od przemocy

Dzieciom, kontakt z rówieśnikami pozwala na zaspokojenie potrzeb akceptacji, przynależności. W okresie dorastania to właśnie grupa rówieśnicza staje się niezwykle ważna dla prawidłowego rozwoju i funkcjonowania. To okres kształtowania własnych poglądów, odmiennych postaw, tożsamości.

Do tej pory częściowo potrzeby dzieciaków mogły być realizowane poza domem – w grupie rówieśniczej, podczas kontaktu z innymi bezpiecznymi dorosłymi, realizując swoje talenty, hobby, aspiracje, podczas realizacji różnych zajęć pozalekcyjnych. Zbawiennym była możliwość wyrażania własnych emocji, potrzeb czy konstruktywne rozładowanie napięcia.

Wyobrażam sobie, że ten społeczny kontakt dawał chwilę oddechu, odpoczynku, odcięcia się od tej domowej, często bardzo trudnej sytuacji. Wyjście do szkoły dla wielu dzieci mogło być uwolnieniem się chociaż na chwilę od przemocowego rodzica. Być może, ciepły obiad sfinansowany przez szkołę był jedynym w ogóle posiłkiem w ciągu całego dnia. Kontakt z rówieśnikiem, innymi ludźmi mógł być jedynym kontaktem ze światem pozbawionym agresji i zagrożenia.

Dzisiaj odcięci od świata zewnętrznego, od rówieśników czyli od wsparcia, dzieci z rodzin dysfunkcyjnych mogą tracić nadzieję, że ich sytuacja się zmieni.

Warto pamiętać, że zmiana miejsca, środowiska pozwalała na zajęcie głowy innymi sprawami, pozwalała skupić uwagę na przyjemnościach i odczuć je. Tej potrzeby kontaktu ze światem zewnętrznym nie zaspokoi nauka zdalna, która prowadzona w domu nierzadko jest okupiona wstydem, zakłopotaniem, napięciem.

Ostatnio w mediach społecznościowych pojawiają się żartobliwe historyjki, a jedna z nich szczególnie utkwiła mi w pamięci. Otóż, na kartce papieru dziecko napisało: „Tato, uprzejmie cię proszę, jak wchodzisz do domu to nie drzyj się, bo mam e-lekcje do 12:30”. Większość osób traktuje ten tekst jako żart. Ja jednak pomyślałam o tych dzieciach, które zestresowane siedzą w pokoju podczas e-lekcji nasłuchując czy wchodzi ojciec, czy będzie awantura czy nie. Zastanawiając się czy zdążą wyłączyć mikrofon albo kamerkę…

Niebezpieczne skutki kwarantanny w domach przemocowych

Niebezpieczeństwo, sytuacja zagrożenia, atmosfera napięcia, stresu, strachu, uczucia lęku, bezsilności, braku wpływu, braku nadziei – to obraz kwarantanny w domach przemocowych. Skutki izolacji będą dotkliwe i często nieodwracalne zarówno w obszarze relacji z samym sobą jak i innymi ludźmi. Począwszy od niskiej samooceny, braku wiary w swoje możliwości, uznając siebie za osobę nieważną, gorszą, bezwartościową, nie wartą miłości, uznania, czy szacunku, brak zaufania, lęk przed bliskością, poprzez doświadczanie stanów lękowych, depresyjnych, konsekwencji związanych z silnym stresem pourazowym. Wszystko to w konsekwencji może doprowadzić do samobójstwa.

Przemoc domowa w czasie epidemii – co robić?

Ostatnio często myślę o tym, aby koronawirus nie pozbawił nas czujności, uważności na drugiego człowieka. Napisałam ten tekst dla wszystkich tych, którzy na co dzień domyślają się, widzą, czasami słyszą, że sąsiad za ścianą jest agresywny, że płaczą dzieci, że ktoś woła o pomoc. Należy pamiętać, iż za stworzenie atmosfery w domu rodzinnym odpowiedzialność ponoszą wyłącznie osoby dorosłe. Dzieci są bezbronne i tym samym narażone na dotkliwe konsekwencje wynikające z niezdrowych, niosących niebezpieczeństwo zachowań osób dorosłych. To co możemy zrobić zawsze i w każdych warunkach to reagować. Tym bardziej teraz, gdy brak kontaktu społecznego może dawać oprawcom poczucie bezkarności i unikania konsekwencji.

Potrzebujesz pomocy psychoterapeuty? Pracujemy także online. Skontaktuj się z Nami!

Koronawirus - rodzi nowe konflikty ale nie zapomina o starych. Jak sobie z tym radzić?

Koronawirus – rodzi nowe konflikty ale nie zapomina o starych. Jak sobie z tym radzić?

Tak, jest to trudny czas. Pełen wyzwań, oczekiwań, obostrzeń i zaleceń narzucanych nam odgórnie. Co więcej, dzieje się to w obawie zagrożenia zdrowia i życia naszego i naszych bliskich. Myślę, że częstymi pytaniami zadawanymi sobie w tym czasie mogą być:

  • Jak ja sobie z tym poradzę?
  • Jak będzie wyglądało moje życie teraz i w momencie jak już się to wszystko skończy?
  • Czy i jak przetrwać z rodziną, współmałżonkiem, partnerem przez tak długi czas na małej powierzchni?

Moje dalsze rozważania będą skupiały się wokół tego ostatniego pytania. Ale zanim do tego przejdę, podzielę się ciekawą obserwacją „sprzed koronawirusa”. Jeszcze miesiąc temu wiele artykułów, wywiadów z psychologami dotyczyło problemu relacji międzyludzkich z powodu braku czasu dla siebie, pędu. Mówiło się o tym „po prostu takie czasy”, kiedy to przez spędzanie długich godzin poza domem, poświęcaniu się pracy, zabieganiu, ludzie oddalali się od siebie, a to zaczynało odbijać się na ich relacjach. Pytanie jakie wówczas się pojawiało to – czy da się w ogóle coś z tym zrobić i jak znaleźć czas w tym pędzie?

Paradoksalnie, obecny czas izolacji z powodu kwarantanny może być interpretowany jako podarowany nam czas na spowolnienie, zatrzymanie się na chwilę i pobycie razem. Co się zatem z tym wiąże? Jak sobie poradzić z tym, co już mieliśmy w relacji, a jak z tym co nowe?

Cztery ściany i …My

W 1936 r., wizjoner i pionier psychologii społecznej, Kurt Lewin stworzył tzw. teorię pola psychologicznego. W dużym skrócie, jego badania wykazały, że ludzie w polu psychologicznym działają na siebie na zasadzie wektora, jest punkt przyłożenia i siły oddziałujące. Każdy człowiek, który znajduje się na naszej przestrzeni, wpływa na nasze samopoczucie.

Obecnie jesteśmy zamknięci w domach, sami, z partnerem/partnerką, niekiedy dziećmi i tak funkcjonujemy na wyznaczonej powierzchni przez 24h/dobę. To poczucie izolacji i przymusu może rodzić negatywne emocje.

Wpływ izolacji na relacje – nowe konflikty

Test na bycie razem

To, co do tej pory tworzyło naszą rzeczywistość, czynności w formie aktywności zewnętrznych, itp., teraz znikają i musimy odnaleźć się w nowej strukturze domu. Pojawia się nasza wzajemna dostępność dla siebie nawzajem. Może się okazać, że partner który był do tej pory zabiegany, w garniturze, dający sobie radę w domu, nagle staje się bierny, chodzi codziennie w tym samym dresie, zajada chipsy i przez całe dnie ogląda seriale.

Czy to oznacza, że partnerka wcześniej nie widziała takich zachowań? Być może. Natomiast, w sytuacji zamknięcia nasze mechanizmy obronne, które mogły bronić się przed pewną wiedzą, wpadają tak naprawdę na ścianę. To, czego do tej pory nie chcieliśmy dostrzec, teraz zostaje „obnażone”. I to może okazać się trudniejsze niż nam się wydaje. Niewykluczone, że pojawi się niepewność, strach czy lęk przed byciem „tu i teraz”. To jest prawdziwy test na bycie razem, poznaniem dobrze swoich mocnych oraz słabych stron i stworzenia relacji składającej się z „ja” i „ty” bez otoczki .

Pamiętajmy również, że relację tworzą dwie odrębne jednostki, które różnią się pod kątem temperamentu, własnych doświadczeń, sposobu wychowania. Szczególnie trudno może być osobom z zaburzeniami lękowymi, których reakcja może być dużo silniejsza. Boją się tego co będzie. To co może ułatwić przejście parze przez ten trudny czas to tzw. wzajemny pakiet bezpieczeństwa. Mówi on o tym, że w relacji następuje otwartość i próba zrozumienia punktu widzenia drugiej osoby.

Zrozumienie nie oznacza przyznania racji drugiej osobie. To chęć usłyszenia, jak partnerka/partner odczuwa sytuację związaną z epidemią i danie komunikatu: jestem tu, jestem z tobą, mogę dać ci wsparcie bo być może lepiej przechodzę przez tę sytuację.

Ja i mój czas

Poczucie (uzasadnione zresztą), że izolacja odbiera nam możliwość pobycia po prostu samemu ze sobą, wpływa również na nasze bycie w relacji. W jaki sposób? Otóż każdy z nas ma potrzebę w strukturze dnia znaleźć taki moment, żeby pobyć trochę obok relacji partnerskiej czy małżeńskiej, wycofać się z kontaktu. Jeżeli jest to utrudnione obecnie przez przebywanie non stop z innymi dookoła, może budzić się uczucie gniewu, złości, niezrozumienia, co szybko może się przerodzić w kłótnię z partnerem/partnerką.

Warto zatem zadbać o chwilę tylko dla siebie w ciągu dnia. Ustalić, że np. „teraz idę poczytać książkę do sypialni i nie jest to wymierzone przeciwko tobie”.

Kiedy kurz zamieciony pod dywan ujrzy światło dzienne… – jak izolacja wpływa na „stare” konflikty

Przebywanie już od ponad 2 tygodni bezustannie razem może być okazją do tego, aby urazy, konflikty, które dawno temu zostały zakopane i jakby się wydawało już zapomniane, właśnie teraz przypomniały o sobie, zaostrzyły się. Dlaczego tak się dzieje? Powód może być jednoznaczny – to czego unikaliśmy w relacji, zastępując innymi czynnościami typu wychodzenie samodzielne na siłownię żeby tylko nie rozmawiać, nie podejmować trudnych rozmów, teraz nie ma gdzie „uciec”.

Jeżeli wracają stare urazy, może to oznaczać tylko jedno – nie zostały one rozwiązane. Być może z obawy przed rozstaniem dochodziło do unikania kłótni? Niesłusznie, gdyż różnica zdań nie niszczy relacji, tylko ją buduje. Przeciwieństwem miłości nie jest gniew, a obojętność. Konfrontacja pozwala porzucić wyobrażenia o idealnej/ym partnerce/partnerze i zobaczyć go takim, jakim jest. Jeżeli dochodzi do kłótni, może to być sygnał, że obie strony chcą jeszcze tworzyć wspólnie relację, tylko forma przekazu, silne emocje jak gniew, złość, utrudniają komunikację. Żale, pretensje, skrywane urazy mogą pogłębiać kryzys.

Wtedy ratunkiem dla związku może być podjęcie terapii pary. W czasie pandemii terapeuci par są dostępni dla Państwa online.

Jak sobie radzić z konfliktami?

U podstaw większości kryzysów leży zaburzona komunikacja. Nie słuchamy, narzucamy swoje racje, ale też nie jesteśmy asertywni. Nie umiemy walczyć o swoje, tylko w środku skrywamy żale, a te wcześniej czy później prowadzą do destrukcji związku.

Jak zatem wygląda prawidłowa komunikacja? Poniżej zamieszczę pomocny instruktaż :)

  1. Warto przygotować sobie czas i przestrzeń na taką rozmowę, zwłaszcza będąc ze sobą całą dobę. Być może ustalić w zaplanowanym harmonogramie dnia moment, kiedy jesteście tylko we dwoje, nie zajęci pracą, a dzieci śpią.
  2. Aktywne słuchanie – to danie drugiej osobie czasu na jej wypowiedź, nie wchodzenie w słowo, otwarcie się na informacje które płyną z drugiej strony. W ten sposób możemy wykazać zainteresowanie i uniknąć nieporozumień.
  3. Pytania wprost – np. „co masz na myśli?”, „czy możesz rozwinąć swoją wypowiedź?”. Dzięki temu odejdziemy od odgadywania, co partner/ka ma na myśli, a to niestety prowadzi do mylnych dedukcji.
  4. Unikanie uogólnień – zamiast: „ty zawsze taki jesteś”, można powiedzieć: „w tej konkretnej sytuacji (opisać jaka to sytuacja) robisz to…i to…”.
  5. Komunikacja niewerbalna – utrzymywanie kontaktu wzrokowego w trakcie rozmowy, potakiwanie głową.
  6. Eliminacja krytykanctwa, obrażania się, obwiniania.
  7. Okazywanie wobec siebie szacunku – nie przerywanie wypowiedzi, nie wchodzenie w słowo.

A co z parami, które zostały rozdzielone z powodu kwarantanny?

Myślę, że obecnie dużym wyzwaniem dla par jest sytuacja rozdzielenia, czyli konieczność pozostawania w dwóch różnych miejscach. Izolacja odcina wtedy możliwość bezpośredniego kontaktu, cielesności. Para musi de facto na nowo budować relację. Co może pomóc w takiej sytuacji?

Warto zachować mimo wszystko jakąś częstotliwość kontaktu telefonicznego i przez Skype, aby być dostępnym dla siebie. Szczególnie istotną rzeczą jest otwartość mówienia o emocjach – nie tylko tych przyjemnych, ale również tych trudnych związanych z lękiem, obawą ,strachem. np. „boję się w związku z tym, co się dzieje”, „czuję się samotny/a”, „brakuje mi ciebie”.

Poczucie bycia ważnym – receptą na przetrwanie

Na koniec zachęcam tych, którzy nie oglądali filmu Avatar – do obejrzenia :) Bohaterowie filmu nie witali się ze sobą poprzez „dzień dobry”, a „widzę cię”. Myślę, że to dobry pomysł, aby pary raz dziennie witały się w ten sposób. Wypowiedzenie czy usłyszenie takiego komunikatu może w nas coś poruszyć – bo o to nam wszystkim chodzi, żeby się widzieć.

Skutecznie pomagamy parom i rodzinom pokonywać kryzysy. Pracujemy także online.

Koronawirus - jakie trudności ujawnia w związku?

Koronawirus – jakie trudności ujawnia w związku?

Pandemia koronawirusa sprawiła, że dziś prawie wszyscy funkcjonujemy w innej rzeczywistości, niż jeszcze miesiąc temu. Nagłe, długotrwałe przebywanie w domu może odbić się negatywnie nie tylko na naszym zdrowiu czy pracy, ale również na naszym życiu rodzinnym i związkach. Jak przetrwać ten trudny czas?

Wielu z nas zostało niedawno postawionych w sytuacji nietypowej dla związków i życia rodzinnego. Dlaczego? Nagle pracę, czas wolny i czas z rodziną zmuszeni jesteśmy spędzać w tej samej przestrzeni. Lęk, który pojawia się wskutek tego, co się dzieje, jest jak najbardziej normalny i zrozumiały. Mamy 50% szans na to, że dzięki temu, że zostajemy w domach, że jesteśmy odcięci od aktywności zewnętrznej, mamy szansę na ponowne budowanie naszych relacji. Ale mamy także 50% szansy na to, że w tym byciu razem, pozostawaniu w izolacji, możemy pogłębić nasze konflikty i już istniejące problemy. Możemy się też jeszcze bardziej od siebie oddalić.

Koronawirus – jaki jest to czas dla związku?

Trwająca i przedłużająca się pandemia koronawirusa odbiera nam nasze poprzednie życie. Nic nie jest takie, jak jeszcze kilkanaście dni temu. Nasze domy stały się teraz miejscem pracy, odpoczynku, szkołą i przedszkolem dla dzieci. Dla wielu par to trudny okres. Dlaczego tak jest? Co ten czas – spędzony wspólnie, ale jednak pod przymusem – ujawnia o związku? Jakie trudności mogą przeżywać partnerzy, kiedy z konieczności pozostają razem w domu przez wiele dni? Jak zadbać o dobrostan psychiczny swój oraz partnera? Czy emocje towarzyszące nam w tym trudnym czasie mogą jakoś wzmocnić parę? Co zrobić, żeby ten czas upłynął nam w jak najlepszej atmosferze? Jak uniknąć kłótni i konfliktów lub jak kłócić się zdrowo? Jaki jest to czas dla relacji?

Urealnienie relacji

Wszystkim nam towarzyszy lęk. Zostajemy w domach, jesteśmy bliżej siebie, jesteśmy w izolacji i możemy poznać siebie jeszcze bardziej. To czas wyzwania, czas urealnienia naszych relacji. Dostrzegamy coś nowego w nas i w naszym partnerze. To też taki czas, kiedy możemy się siebie nauczyć. Może się jednak okazać, że jest to bolesna lekcja. Póki ludzie są ze sobą, to ciągle można jeszcze coś zrobić. Póki się ze sobą spotykają, to mają wpływ na sytuację. Zmienia się struktura życia. Z tego, co tworzyło naszą rzeczywistość, wszystkie aktywności zewnętrzne, zobowiązania zewnętrzne, czasem ucieczki zewnętrzne, albo sposoby radzenia sobie, niewiele zostaje, a właściwie znika i musimy odnaleźć się w domu, gdzie i my, nasz mąż i dzieci są dostępni 24h.

Zdarza się, że burzy się także nasze wyobrażenie o partnerze. Zamiast porannego widoku tego atrakcyjnego, zadbanego, aktywnego mężczyzny, codziennie widzę leżącego na kanapie z paczką chipsów lenia w wyciągniętym dresie. Biernego faceta, któremu nic się nie chce i tylko ogląda seriale. Ale możemy także zobaczyć inne oblicze naszego męża. Nagle okazuje się, że nasz mąż, który przed pandemią nie miał czasu na zabawy z dziećmi, był wiecznie zajęty i zmęczony, świetnie odnajduje się, jako pełnoetatowy tata, a pomysłami na wspólne harce i zabawy bije nas na głowę.

W tym czasie na pewno niejednokrotnie siebie zaskoczymy, gdyż zobaczymy siebie w zupełnie nowym wymiarze, staniemy wśród nowych wyzwań. To, co się dzieje w związku nie jest przecież tylko sumą naszych cech osobowościowych. Jest efektem tego, co jest między nami, tego, co między sobą wytworzyliśmy. Jest to też czas na urealnienie więzi związku. Dobry związek jest realny, autentyczny, ale nie zawsze musi być wprost przyjemny.

Czas ujawniania emocji

Teraz uczymy się na nowo, co to znaczy być ze sobą. Dla wielu związków kwarantanna będzie czasem weryfikacji. Ważne jest, aby ujawniać swoje emocje, mówić o tym, co się z nami dzieje. Ten czas, w którym wszyscy się teraz znajdujemy, ma też jedną cudowną właściwość – jest czasem przyzwolenia na ujawnianie emocji.

Nasze dzieci mogą uczyć się od nas nazywania emocji, pokazywania ich. Warto mówić o tęsknocie, o poczuciu niewiadomej, lęku przed nieznanym, o samotności, o tym, czym jest relacja, w której jesteśmy, nazywać to, za czym tęsknimy i z czym mamy trudność. Ale także o radości z tego, że jesteśmy razem i mamy czas dla siebie. Potrzebujemy tych zapewnień. Potrzebujemy odwagi w wyrażaniu uczuć. Bardzo potrzebujemy akceptacji i potwierdzenia emocjonalnego. Zgadzam się, że cała sytuacja jest ciężka dla wszystkich, niebezpieczna i nie do końca przewidywalna, ale też ma swoje zalety. Obecny kryzys to także weryfikacja wartości, którymi się kierujemy.

Codzienna rutyna i własna przestrzeń

Czy istnieje coś takiego, jak codzienna rutyna w tym czasie? Wielu parom jest to obce. Znajdują wiele zajęć, atrakcji, na które normalnie nie mieliby czasu, chociażby ćwiczenie w duecie, wspólny taniec i gotowanie. Mamy teraz swoiste zawieszenie codzienności, jaką znamy. Dobra jest pewna powtarzalność rytuałów ale nie sama rutyna. Rutyna jest niebezpieczna, gdyż staje się powtarzalną codziennością, która zabija bliskość. Przestajemy patrzeć na siebie z wyjątkowością, już się tak nie staramy np. w ubiorze, stajemy się szarzy i przestajemy się zauważać.

Trzeba sobie też dać przestrzeń. Nie chodzi o to, że mamy siedzieć ciągle ze sobą. Nie musimy też być ciągle czymś zaskakiwani przez naszego partnera. Spędzajmy czas razem, ale też osobno. Każdy z nas potrzebuje znaleźć kącik czy fotel dla siebie, jeśli nie mamy do dyspozycji całego pokoju. Warto rozmawiać i komunikować – idę do sypialni poczytać czy potrzebuję kwadransa na relaksującą kąpiel. Potrzebujemy także intymności. Nie tylko fizyczności, ale dzielenia się swoimi myślami, przeżyciami. Warto skupić się nie na ocenianiu partnera ale słuchaniu drugiego człowieka. Może odkryjemy, że mamy obok siebie ultra ciekawego i interesującego człowieka?

Dbajmy o siebie!

Ważnym czynnikiem w utrzymaniu dobrego związku jest również udane życie seksualne. Jeśli nam dobrze ze sobą, to zaspokajamy potrzeby związane z namiętnością. Może warto popracować w obecnej izolacji nad tą sferą, a przynajmniej o niej nie zapominać?

W chwilach stresu pomocne są ćwiczenia fizyczne, które zmniejszają wpływ adrenaliny na nasze ciało i umysł. Nie należy również izolować się od naszych bliskich. Relacje osobiste są bardzo ważne dla poprawy nastroju, zachowania dystansu, odwrócenia uwagi od niepokojących spraw. Warto dzwonić do znajomych i rodziny, wspierać się, interesować sobą. Ten czas można także wykorzystać na integrację z dziećmi, nadrobienie zaległości w edukacji czy uporządkowaniu balkonu lub ogródka.

Zadbajmy o to, aby mieć od swoich bliskich wsparcie emocjonalne i aby wspierać innych. Pozwólmy sobie na utrzymanie dobrych relacji i więzi z ludźmi w tym trudnym czasie, ale pamiętajmy, aby nie wierzyć w każdą plotkę. Warto także poznać sposoby łączenia się z systemami wsparcia, takimi jak psychoterapia online lub wsparcia telefonicznego. Po prostu dbajmy o siebie i o naszych bliskich!

Skutecznie pomagamy parom i rodzinom pokonywać kryzysy. Pracujemy także online.

Jak nastolatek nie radzi sobie w czasach kwarantanny?

Jak nastolatek nie radzi sobie w czasach kwarantanny?

Jak radzą sobie nastolatki w okresie kwarantanny?

Czas, w którym się ostatnio znaleźliśmy z powodu pandemii koronawirusa jest czasem niezwykle trudnym, bo stawiającym przed nami różnego rodzaju wyzwania. Te wyzwania są nie tylko przed nami dorosłymi, ale również przed naszymi dziećmi i to niezależnie od wieku. Tak, tak! Dla naszych dzieci jest to równie trudny czas! I fakt bycia dzieckiem wcale tego nie umniejsza.

Nadal spotykam się z poglądem, że dziecko „jakie ono może mieć problemy?”, „wszystko ma, o nic nie musi się martwić.”, „wymyśla!”, choć bardziej dosadne komentarze nie są rzadkością. Czas pandemii i związanej z nią kwarantanny niesie szereg trudności dla dorosłych, ale również dla dzieci. Trudności te będą inaczej wyglądały dla dzieci w młodszym wieku szkolnym, a inaczej dla nastolatka.

Nastolatki przeżywają wszystko bardzo intensywnie, przy czym ich emocje charakteryzuje duża zmienność. Dla okresu nastoletniego charakterystyczna jest duża drażliwość, przekora, wesołość, wstydliwość, skrytość i tajemniczość. Podłożem fizjologicznym przeżywanych uczuć są przemiany w organizmie, zwłaszcza w układzie hormonalnym.

Jak radzą sobie nastolatki w okresie kwarantanny? Różnie. Dużo zależy od tego jakie mają zasoby w postaci własnego temperamentu i kształtującej się osobowości, rodziny, przyjaciół i warunków mieszkaniowych. Szczególnym wyzwaniem dla nastolatków są spiętrzone wymagania związane ze szkołą, izolacja oraz komunikacja z rodzicami.

Trudności nastolatków w dobie koronawirusa

Trudności związane ze zdalna nauką

Okazuje się, że w wielu miastach i w wielu szkołach jest problem z nauczaniem online. Z danych GUS z 2019 r. wynika, że dostępu do komputera nie ma 17% domów, a do Internetu ponad 13%. Rzecznik praw obywatelskich sygnalizuje, że rodzi to duże nierówności w dostępie do nauki. Dla nastolatka może to skutkować poczuciem gorszości i odmienności.

Okazuje się, że nastolatkowie w szkole robią znacznie mniej w porównaniu z tym co mają przerobić w domu. Muszą zapoznać się z materiałem w książkach, a następnie rozwiązywać zadania. Pojawiają się trudności w zrozumieniu tego co się robi, ponieważ nie dostają na bieżąco informacji od nauczyciela czy ich tok myślenia jest prawidłowy. „Poruszają się jak we mgle.” Muszą dojść do jakiegoś celu, ale nie wiedzą czy droga, którą idą jest właściwa. Brak zrozumienia materiału rodzi dużo napięć, a rodzic który zamiast wspierać, krzyczy na dziecko lub je poniża, nie pomaga rozwiązać problemu. Może pojawiać się smutek, przygnębienie, ale również złość lub gniew.

Trudności związane z izolacją

W okresie nastoletnim osłabienie więzi z rodziną jest kompensowane bardziej intensywnymi kontaktami z rówieśnikami, co jest procesem zupełnie naturalnym. Nastolatkowie mają ogromne pragnienie akceptacji rówieśników, a grupa rówieśnicza jest ich punktem odniesienia. To wśród rówieśników często mogą znaleźć zrozumienie dla swoich emocji, podzielić się różnego rodzaju wątpliwościami. Jest to bardzo ważny aspekt budowania własnej tożsamości.

Aktualnie, młodzież została odizolowana od swoich przyjaciół. Przyjęło się mówić, że dzisiejsza młodzież „siedzi tylko w telefonach, smartfonach, itd”, „że nic ich nie interesuje”. Okazuje się, że dla nich doświadczenie braku realnego kontaktu jest doświadczeniem niezwykle dojmującym. Uświadamiają sobie, że żadne urządzenie nie jest w stanie na dłuższą metę zastąpić im realnego kontaktu z ulubioną koleżanką lub kolegą. Mogą pojawić się smutek, przygnębienie i depresja.

Trudności związane z komunikacją z rodzicami

W okresie nastoletnim kontakty z członkami rodziny znacznie się komplikują. Źródłem tych napięć jest wzrastająca potrzeba samodzielności oraz nadmierny krytycyzm w stosunku do osób dorosłych. W okresie kwarantanny te problemy się nasilają, ponieważ przebywamy ze sobą praktycznie 24h na dobę. Nastolatkom brakuje wentyla w postaci szkoły, zajęć dodatkowych i grupy przyjaciół, a nam rodzicom brakuje wentyla w postaci pracy na zewnątrz i kontaktu z innymi ludźmi.

Niektórzy rodzice wobec nastolatków są bezwzględnie surowi: narzucają swoją wolę, wymierzają kary za najmniejsze wykroczenie. Inni natomiast bezradnie rozkładają ręce i mówią: „rób co chcesz”. Obie postawy wykluczają możliwość porozumienia się. Nastolatkowie mogą czuć się niezrozumiani przez swoich rodziców, co może rodzić złość, smutek, bezradność.

Jak postępować z nastolatkiem w okresie kwarantanny?

W jednym z artykułów pisałem o tym, jak postępować z nastolatkiem. Jedno przesłanie jest cały czas aktualne, niezależnie od panujących warunków.

Jeśli potraficie stworzyć w domach taki klimat, aby dzieci czuły, że mogą swobodnie wyrażać swoje uczucia, to istnieje duża szansa, że będą w stanie was wysłuchać, rozważyć wasz punkt widzenia oraz zaakceptować wprowadzone przez was ograniczenia. Dawać im wsparcie. Nastolatki muszą mieć przestrzeń do powierzenia swoich myśli i obaw, do podzielenia się wątpliwościami i do zwykłej rozmowy z osobą dorosłą, która nie będzie oceniać.

Jak radzić sobie z uczuciami nastolatka?

Wysłuchaj co ma do powiedzenia. Pomóż mu zebrać myśli i nazwij uczucia, np. „widzę, że jesteś nieszczęśliwa”; „w tej sytuacji nic dziwnego, że tak ci smutno”; „ rozumiem, że to cię zabolało”. Wyrażając słowami myśli i uczucia dziecka, pomagamy mu poradzić sobie z faktami. Potwierdź jego uczucia, wtrącając słowo lub mruknięcie, np. „mhm”, „ojej, rozumiem”, „aha”. Dzięki tym krótkim, ale pełnym empatii odpowiedziom nasze dziecko czuje, że je rozumiemy.

Akceptuj jego uczucia, prostując zachowanie, które jest nie do zaakceptowania, np.: „Rozumiem, że bardzo ci zależy aby pójść do swojej przyjaciółki. Tak, to okropne, że musisz siedzieć w domu. Niestety wskazania są takie, że wszyscy musimy zostać w domu”. Okazując naszemu dziecku empatię w trudnej sytuacji, ułatwiamy mu nieco zaakceptowanie twardych ograniczeń.

Co ponad to? W procesie edukacji możesz dawać mu wsparcie na ile jest to możliwe. Zdalne nauczanie potraktować nieco swobodniej, tzn. nie skupiać się tylko na ocenach, a bardziej doceniać wysiłek nastolatka w radzeniu sobie z danym materiałem. Nie krytykować, nie oceniać! Chwalić najmniejsze sukcesy: „Pomimo trudności, doprowadziłeś to zadanie do końca”. Jeżeli jest kumulacja emocji, zrobić przerwę, spróbować się rozluźnić. Spokój w emocjach daje jasność w myślach.

Możesz pomóc nastolatkowi wypracować rytuały, ponieważ dają pewnego rodzaju stabilizację, poczucie bezpieczeństwa i odprężenie psychiczne. Dla kogoś może to być wieczorna kąpiel, kwadrans z książką, pół godziny jogi lub zumby, itd. Jaki rytuał może mieć twój nastolatek? Czego potrzebuje? Co lubi robić? Co go odpręża? Możesz być osobą, która będzie mu towarzyszyć w odkrywaniu swoich potrzeb. Możesz również zachęcać go do regularnego kontaktu z przyjaciółmi w formie rozmowy lub wideokonferencji.

Poszukaj wsparcia u specjalisty

Negatywne konsekwencje kwarantanny są zauważalne, bywają długofalowe, co może skutkować depresją przez długie lata, a osoby mogą zmagać się z zespołem stresu pourazowego. Jeżeli zaobserwujesz niepokojące objawy, np. nadmierna złość lub nadmierny smutek, gdy zauważysz że twoje dziecko się okalecza, zaproponuj mu wizytę online u specjalisty. Dzięki takiej rozmowie nastolatek może lepiej rozumieć to co przeżywa i poczuje ulgę. Specjalista pomoże zbudować plan naprawczy, a jeżeli będzie to wskazane skieruje również do psychiatry.

Natomiast dla rodziców może być to okazja, aby przemyśleć swoją rolę rodzica nastolatka. Jaki jestem? A jaki chciałbym być dla mojego dziecka? Co chciałbym mu dać? Czego ode mnie potrzebuje? I samemu zadbać o swój dobrostan psychiczny.

Prowadzimy poradnictwo wychowawcze dla rodziców doświadczających trudności z dzieckiem. Pracujemy także online.

Jak przetrwać izolację społeczną w czasach koronawirusa?

Jak przetrwać izolację społeczną w czasach koronawirusa?

Nie radzę sobie z zaistniałą sytuacją – pandemii koronawirusa. Chciałabym, żeby wszystko minęło. Chciałabym wrócić do szkoły i spotkać się z rówieśnikami, z chłopakiem. Nie można tyle być w izolacji.

Odpowiedź psychologa

Weroniko,

słyszę i rozumiem Twoją frustrację i bezsilność związaną z zaistniałą sytuacją. Wyobrażam sobie, że będąc młodą osobą kontakty i relacje rówieśnicze są jednym z najważniejszych obszarów życia. W normalnych warunkach młodzież niewiele czasu spędza w domu z rodzicami i rodzeństwem.

Myślę, że ostatnimi czasy w ogóle rodziny niewiele miały czasu i okazji do dłuższego spędzania czasu razem, pędząc pomiędzy kolejnymi spotkaniami i zajęciami. Obecnie z powodu pandemii zostaliśmy wszyscy zamknięci w domach, bez wpływu i wiedzy jak długo to jeszcze potrwa.

Izolacja społeczna – jak sobie z tym poradzić?

Ograniczenia i utrata kontroli to trudne doświadczenie dla wszystkich ludzi, a dla młodych tym bardziej dotkliwe, ponieważ jest to czas, kiedy pojawia się silna potrzeba separacji i chęć samostanowienia o sobie. Z pewnością tęsknisz za spotkaniami z chłopakiem, rozmowami ze znajomymi. Wyobrażam sobie, że bycie non stop z rodzicami w domu też może nie być łatwe. Ale ani Twoi rodzice, ani Ty, ani Ja nie mamy na to wpływu. Jest to sytuacja niezależna od Ciebie, ale jest obszar na który zawsze masz wpływ – to jak sobie z tym poradzisz, jak zorganizujesz i wykorzystasz ten czas.

Może to jest moment na rozwinięcie jakiś zainteresowań, na które dotychczas brakowało Ci czasu? To jak minie Ci dzień, jakie będziesz miała do niego nastawienie w dużej mierze zależy od Ciebie. Ostatnio widziałam wspaniałą inicjatywę zrobioną przez uczniów licealnych ROZwojownik – gdzie młodzi ludzie szukają inspiracji do rozwoju w czasach izolacji. Pomocne może być też powtarzanie w głowie, albo nawet napisanie, że to jest sytuacja czasowa, nie wiemy kiedy minie, ale minie i jeszcze będzie pięknie. Głowa do góry!

Potrzebujesz pomocy psychoterapeuty? Pracujemy także online. Skontaktuj się z Nami!

Wpływ izolacji na nasz stan emocjonalny. Do jakich konsekwencji może doprowadzić?

Wpływ izolacji na nasz stan emocjonalny. Do jakich konsekwencji może doprowadzić?

Jeśli obecna sytuacja izolacji społecznej przytłacza Cię i powoduje, że zaczynasz tracić wiarę w siebie i otoczenie, to spieszę zapewnić, że… wszystko z Tobą w porządku. Normalna reakcja na nienormalną sytuację – tak właśnie można nazwać ten chaotyczny zestaw emocji i reakcji, którego doświadczamy. Skala zjawiska jest ogromna, wcześniej niespotykana, wprost i dosłownie globalna. Jednak wiemy o niej niemało z obserwacji wcześniejszych epidemii, katastrof naturalnych, czy wreszcie wszechobecnej dziś „pracy zdalnej” z domu.

Konsekwencje kwarantanny według badaczy

Zespół brytyjskich naukowców przeanalizował psychologiczne konsekwencje kwarantann podczas epidemii SARS, MERS, H1N1 i Eboli, dowodząc że przyniosły one ogromne obciążenia, zwiększając ryzyko i częstotliwość występowania zespołu stresu pourazowego i depresji.

Jeszcze ciekawsze, a mniej oczywiste są spostrzeżenia badaczy praktyków „home office”. Okazuje się, że przy wszystkich zaletach niepojawiania się w rzeczywistym biurze, osoby takie częściej borykają się ze stanami lękowymi i depresyjnymi, zaburzeniami snu, stanami irytacji lub smutku oraz poczuciem wyobcowania. Obserwowano wzmożone problemy z koncentracją, skutkujące obniżeniem poczucia wartości i wiary we własne kompetencje. Powstało także pojęcie „cabin fever” (w wolnym tłumaczeniu „gorączka zamknięcia”), które odnosi się do niepokoju i drażliwości wynikających z przedłużającego zamknięcia w ograniczonej przestrzeni i niemożności poruszania się według własnych potrzeb.

Izolacja uderza bezpośrednio w trzy bardzo ważne składniki komfortu psychicznego: naszą autonomię, poczucie sprawczości i skuteczności, a wreszcie w więzi międzyludzkie.

Fałszywe wiadomości i „rozkręcone” emocje

W całej sytuacji nie pomaga „psychologia strachu” – toksyczny zestaw ograniczonych lub fałszywych wiadomości i „rozkręconych” emocji. Ostrożność i higiena w tym zakresie jest nie do przecenienia. Powinniśmy ograniczyć naszą „dietę informacyjną” do sprawdzonych i wiarygodnych źródeł, świadomie ograniczając zalew całej reszty. Dotyczy to także powstrzymania odruchu dzielenia się każdą, podnoszącą nasze ciśnienie informacją.

Obciążenia emocjonalne w dobie koronawirusa

Kluczowe dla zrozumienia własnych emocji w czasie pandemii jest uświadomienie sobie, jak bardzo potrzebujemy przewidywalności w naszym życiu. Często na nią narzekając, znajdujemy w niej komfort i bezpieczeństwo. Dlatego najgorzej, szczególnie w sytuacji o tak wszechobecnym zakresie, znosimy niepewność i brak wyraźnej definicji zagrożenia.

Chcielibyśmy jak najszybciej odzyskać kontrolę, a tego wirusa przecież nawet nie widać! W obliczu takiej bezradności rusza łańcuch smutku, zrodzonego ze straty codziennych radości i poczucia znaczenia oraz złości na przyczyny tego stanu. Wobec braku prostego odniesienia dla tych uczuć, zaczynają one promieniować z nas na całe otoczenie. Dodatkowym obciążeniem jest radykalne ograniczenie aktywnych sposobów redukowania stresu i wzmacniania satysfakcji życiowej – odpada trening na siłowni, publiczne korzystanie ze sportu i kultury, spotykanie się z przyjaciółmi czy nawet jakże relaksujące „włóczenie się” po sklepach i mieście.

Jak poradzić sobie z emocjami w stanie izolacji?

Akceptacja emocji

Bardzo ważne, aby nie tłumić tych emocji. Nie pomożemy sobie odpychając czy zaprzeczając lękowi z powodu zdrowia własnego i bliskich, bezpieczeństwa ekonomicznego w przyszłości czy nawet zaopatrzenia sklepów w trakcie kryzysu. Lepiej kontaktować się z nimi, stawiając raczej na ciekawość niż ucieczkę. To zresztą świetnie reguluje stany emocjonalne i ich odzwierciedlenie psychofizyczne – pozwala nawet najtrudniejszym wykonać „swoją robotę” i przeminąć.

Samodyscyplina

Kolejny priorytet to, rozumiana wielowątkowo, samodyscyplina. Po pierwsze w obliczu rozpadu większości oswojonych i działających do tej pory struktur należy z determinacją stworzyć nowe, adekwatne do sytuacji. Nie bez powodu specjaliści zajmujący się rodzinami i rodzicielstwem wzywają do jak najszybszego stworzenia „rodzinnych kontraktów” na czas zamknięcia – kto, kiedy i na jakich zasadach czego potrzebuje od innych, jakie problemy są dla członków rodziny najbardziej dokuczliwe i co można z tym wspólnie zrobić.

Fundamentalną kwestią jest również wyznaczenie stref i sposobów na terytorialny i czasowy azyl. Jeszcze niedawno mogliśmy po prostu wyjść do pracy lub na spacer. Teraz, zamknięci ze sobą w domach potrzebujemy ochrony własnych granic ze zdwojoną mocą. Przy czym bez wątpienia przyda się większa doza cierpliwości i wybaczania. Przesadna zasadniczość i sztywność nie jest w tej rzeczywistości najlepszym doradcą.

Wykorzystaj ten czas dla siebie

Jeśli już uporamy się wystarczająco z reorganizacją własnego świata i pojawi się w nim wolna przestrzeń, to spróbujmy wykorzystać ją jak najbardziej satysfakcjonująco, przez co rozumiem produktywnie. Relaks na kanapie z palcem na przycisku „Netflix” jest świetnym pomysłem, ale na dłuższą metę raczej sprowadzi na nas poczucie znużenia i zaniedbywania siebie.

Byłoby świetnie zapisać te tygodnie jako czas, kiedy nauczyliśmy się grać na gitarze lub doszlifowaliśmy ulubiony język obcy (ja np. przystąpiłem do kursu online omawiającego teorię względności – buduje to szczególny, jakże potrzebny dystans do sytuacji).

Zdrowie fizyczne

Na koniec nie sposób nie wspomnieć o higienie ciała. Nieśmiertelne hasło „w zdrowym ciele zdrowy duch” nabrało jeszcze większej wagi w czasie walki z przeciwnikiem wielkości 0,1 mikrona. Dieta, ćwiczenia fizyczne (nie ma co szukać wymówek – Internet tętni dokładnymi wskazówkami jak przeprowadzić dostępny dla każdego trening, z wykorzystaniem jedynie podłogi i ścian) i mentalne decydują wprost i bezpośrednio o naszym samopoczuciu. Tak zresztą było zawsze, tylko w dotychczasowym pędzie nie zwracaliśmy na to adekwatnej uwagi.

Nie zapomnij o relacji

Wreszcie, pamiętajcie o pomocy jaką daje relacja z drugim człowiekiem. Kontaktujcie się z bliskimi, odnówcie ważne a zaniedbane relacje. A kiedy czujecie, że mimo tych wszystkich rad sytuacja Was przerasta, może warto zasięgnąć porady specjalisty – te również przeżyły rewolucję i są w większości dostępne zdalnie.

Potrzebujesz wsparcia psychoterapeuty? Skontaktuj się z Nami! Pracujemy także online.

„Czy wracać do rodziny?” - strach o przyszłość w dobie kwarantanny

„Czy wracać do rodziny?” – strach o przyszłość w dobie kwarantanny

Separacja w imię troski

W sytuacji pandemii koronawirusa, jaka dotknęła współczesny świat, musimy mierzyć się z nowymi problemami i trudnościami. W pewnym sensie stajemy się odpowiedzialni nie tylko za siebie i swoje zdrowie, ale także za innych. Bez naszej zgody, staliśmy się w zasadzenie elementem niebezpiecznej reakcji łańcuchowej. Jesteśmy ogniwem, które albo może podtrzymać niebezpieczne konsekwencje zarażenia, stając się osobą chorą, nosicielem. Jak również przenosząc wirusa, powodując ciągłość tej dramatycznej eskalacji lub też zachowując pewne zasady bezpieczeństwa ograniczając zasięg i prawdopodobieństwo własnego zachorowania i tym samym zarażania innych.

Słuchając apeli lekarzy i innych specjalistów (z dziedziny epidemiologii, wirusologów, analityków) uważam że warto zostać w domach i ograniczać kontakty z ludźmi. Być może, a zwłaszcza z tymi na których nam najbardziej zależy.

Lęk przed nieznanym jest najsilniejszy

Zdarzenia, w których epicentrum każdy odgrywa najważniejszą rolę, niosą ze sobą ogromną dozę dylematów i problemów, które dla ludzi współczesnych mają charakter unikatowy i historyczny. Z tak wielkimi problemami, wynikającymi z nowej choroby, a także z konsekwencji jakie niesie – powstają kolejne pytania i kłopoty. Razem z nimi narastający lęk przed nieznanym. Piętrzące się obawy o przyszłość: zdrowie, życie, bezpieczeństwo ekonomiczne, pracę, firmę, edukację dzieci, ochronę osób starszych i z ograniczoną samodzielnością.

Sytuacja wydaje się być bardzo trudna. Często nasi najbliżsi są daleko, w innym mieście lub w odległym kraju, na innym kontynencie. Współmałżonkowie, partnerzy życiowi, dzieci, rodzice, dziadkowie. Na ten moment czasami możliwość spotkania się z nimi nawet nie wchodzi w grę, z uwagi na obostrzenia i ograniczony ruch międzynarodowy, ale też krajowy. Stajemy wobec tego również w dylemacie – czy wracać do rodziny?

Łatwe pytanie, trudne odpowiedzi, trudne dylematy

Czy wracać do rodziny? – pytanie, które staje się i stanie ogromnym dylematem współczesnego świata. Niektórzy wskutek wyniszczających ekonomię i gospodarkę konsekwencji nie będą mieli wyboru. Inni zostaną z tym trudnym dylematem.

Tutaj następuje to co często dla nas najtrudniejsze – wewnętrzny konflikt, lęk w kontekście nieznanego jutra i tym większa tęsknota za bliskimi. Zaczyna się walka serca i rozumu. Z poczucia troski i własnego bezpieczeństwa, pragniemy być tu i teraz z najbliższymi.

Jednocześnie warto sprawdzić czy rzeczywiście – powrót na tą chwilę jest najlepszym możliwym wyborem. Z uwagi na dobro rodziny często może okazać się, że wcale tak nie jest. Żeby podjąć decyzję, która niesie ze sobą potencjalnie najmniej ryzyka, warto sprawdzić czy istnieje taka konieczność w danej chwili. Do tego dobrze spróbować sobie odpowiedzieć na szereg pytań, które co prawda mieszczą się w tej racjonalnej stronie naszego „ja”. Uzyskanie na nie odpowiedzi, może pozwolić urealnić nam naszą sytuację. Jak również wpłynąć na zredukowanie napięcia i niepokoju u siebie, a co za tym idzie u naszych bliskich.

Sytuacja dynamiczna

Dlatego że, sytuacja jest dynamiczna, zadanie sobie tych pytań (ubranie rzeczywistości w definicje) warto aktualizować wraz z rozwojem sytuacji, postępu epidemii, konsekwencji ekonomicznych.

Czy powrót do rodziny dzisiaj jest uwarunkowany narażeniem siebie na utratę zdrowia i życia bardziej niż przeciętna osoba?

Truizm – zdrowie jest najważniejsze nabiera tutaj nowego znaczenia. Jeśli jestem za granicą w celach zarobkowych, ale widzę, że wykonując swoją pracę jestem narażony bardziej niż powinienem, a swoje decyzje opieram o potencjalne bezpieczeństwo ekonomiczne, to chyba nie warto ryzykować.

Jeśli jestem wykorzystywany zarobkowo z narażeniem siebie, to jeśli zachoruję to już na pewno stracę pracę i tym bardziej przyniosę trosk swoim bliskim (martwienie się o zdrowie, życie, bezpieczeństwo). Wydaje się, że najpierw trzeba chronić siebie. Oczywiście może być tak, że po powrocie nie znajdę pracy tak dobrej jak wcześniej albo będę chciał wrócić po zakończeniu pandemii i okaże się, że nie znajdę pracy już za granicą. Prawdą jest to, że świat się zmieni i wszyscy będziemy musieli się nauczyć iść z duchem czasu. W pierwszej kolejności musimy zadbać o to, aby móc mieć szansę tego doświadczyć. Zadbać o zdrowie i bezpieczeństwo, spotkać bliskich, planować przyszłość.

Jaką mam pewność i gwarancję utrzymania pracy za granicą?

Jeśli mam (na dzień dzisiejszy!) dość dużą pewność pomimo zmian w gospodarce i ekonomii jakie postępują, a jednocześnie mam możliwość zadbania o swoje zdrowie (np.: wykonuje pracę zdalną lub w warunkach chronionych) to z uwagi o bezpieczeństwo ekonomiczne (o przyszłość rodziny) warto zostać.

Czy decyzję o powrocie podejmuje w oparciu o emocje?

Jeśli odrzucam wszystkie argumenty z poziomu racjonalnego oglądu rzeczywistości, to może się okazać, że powrót do bliskich może być złą decyzją. Złą, bo zrezygnujemy np.: z bezpiecznej pracy (na dzień dzisiejszy). Bo o ile tęsknota i lęk są trudne do zniesienia, ale bycie z bliskimi (nawet najbardziej ukochanymi) w obliczu ograniczonej swobody, w obliczu kwarantanny, martwieniu się o przyszłość (również tą ekonomiczną) też będzie przysparzać problemów emocjonalnych, a rezygnacja ze źródła dochodu, tylko spotęguje ten lęk. Kłótnie, konflikty, przerzucanie się odpowiedzialnością, kryzys związku to potencjalne konsekwencje. Decyzja z cyklu „zamienił stryjek siekierkę na kijek”. Z tym też można sobie oczywiście radzić, ale lepiej zapobiegać niż leczyć :)

Jak sobie radzić w lęku i z dylematami?

Przede wszystkim starajmy się zadbać o to, aby być w kontakcie z bliskimi. Nauczymy się – szczególnie w tym momencie – używać nowych kanałów do komunikacji (Internet, wideo komunikatory, e-mail, przesyłanie zdjęć). Z najbliższymi rozmawiajmy otwarcie o dylematach. Nie bójmy się mówić o tym czego się obawiamy, ale też wyrażajmy nasze stanowisko wprost.

Każdy człowiek ponosi odpowiedzialność za swoje decyzje. Warto omawiać kwestie warunkujące wspólną przyszłość i dzielić się tą odpowiedzialnością. Czasami dystans fizyczny z drugim człowiekiem nie jest równoznaczny z brakiem bliskości emocjonalnej i realnym poczuciem wsparcia i bezpieczeństwa. Dbajmy o swoje bezpieczeństwo i minimalizujmy ryzyko, na tyle na ile mamy na to wpływ. To też jest forma dbania o najbliższych. To i tak bardzo dużo, zwłaszcza względem radzenia sobie ze swoimi emocjami. Kluczowe jest posiadanie poczucia kontroli w obszarze, w którym realnie mogę mieć jakiś wpływ.

Psychoterapia online

Starajmy się pogodzić z zaistniałą sytuacją. Świat niechybnie zmienia się na naszych oczach. Być może okazuje się, że najważniejszym zasobem jaki mamy są ludzie – my, wy, nasi bliscy, oni. Bo kiedy stracimy możliwość realizowania celów, które jeszcze przed chwilą wydawały się być na wyciągnięcie ręki, fundamenty naszego bezpieczeństwa będą stanowiły pozytywne relacje z drugim człowiekiem.

W tym trudnym czasie możemy liczyć także na wsparcie psychologa, z którym możemy skontaktować się online, bez wychodzenia z domu. Psychoterapia online może okazać się cennym odkryciem i dodać nam otuchy w czasie izolacji.

Epidemia jak każda inna znana w historii kiedyś się skończy. W dużej mierze od nas samych zależy, w jakiej kondycji ją przetrwamy i ile będziemy mieć sił na zredefiniowanie celów na przyszłość.

Skutecznie leczymy nerwicę oraz zaburzenia związane z lękiem. Pracujemy także online.

Poradnik rodzica w czasach zarazy - czyli jak pracować, opiekować się i nie zwariować

Poradnik rodzica w czasach zarazy – czyli jak pracować, opiekować się i nie zwariować

Rodzicielstwo – wszyscy wiemy – piękna sprawa i zarazem bardzo trudna. Mam koleżankę, która porównuje je do próby utrzymania się na powierzchni wody w trakcie sztormu i muszę przyznać, że coś w tym jest. W normalnej rutynie dnia codziennego czasem przyprawia nas o chorobę morską. A co się dzieje z nami, gdy z przyczyn niezależnych zostajemy zamknięci z naszymi pociechami w zaciszu czterech ścian na czas bliżej nieokreślony, bez możliwości odpoczęcia w pracy?

Z góry uprzedzam, że jeśli należysz do rodziców, którzy zawsze uwielbiają spędzać czas ze swoimi dziećmi, wymyślasz kreatywne jego formy i Twoje dzieci chętnie z nich korzystają – to nie jest tekst dla Ciebie;)

To tekst ku pokrzepieniu serc dla tych wszystkich, którzy bywają zmęczeni, zniecierpliwieni, nie zawsze wychodzi im dogadanie się z dziećmi albo mają kompletnie różne pomysły na spędzanie czasu. To tekst dla tych z Was, którzy w tzw. normalności cenią sobie czas tylko dla siebie. Lubią mieć swoje pasje, lubią też czas we dwoje. Dla których równowaga między JA, TY, MY jest niezwykle ważna, a w dobie koronawirusa została brutalnie zachwiana.

Czas zarazy – pamiętnik rodzica

Środa – dowiadujesz się, że dzieci nie będą chodziły do szkoły, przedszkola. Nie będą miały zajęć dodatkowych – mają siedzieć w domu. Ty możesz wziąć opiekę nad nimi, ale masz też prawo pracować zdalnie. Początkowe reakcje były pewnie różne, od mega radości po totalne przerażenie.

W zasadzie w ciągu kilku minut dowiadujemy się, że od jutra nasze życie stanie do góry nogami. Musimy szybko odnaleźć się w zupełnie nowej rzeczywistości. Jedni przejdą szybko w tryb zadaniowy, inni przeżyją atak paniki i zastygną w lęku. Ale jedni i drudzy dnia następnego będą musieli zderzyć się z rzeczywistością. I nagle zewsząd otaczają Cię linki, filmiki i porady jak spędzać czas z dzieckiem, co zrobić, żeby było fajnie i wesoło i żeby dzieci się nie nudziły, a nasze relacje się pogłębiały i były coraz lepsze. Jeśli u Ciebie to działa – jestem pełna podziwu. U mnie np. idzie średnio, gdy rozmawiam z przyjaciółmi, znajomymi – szału nie ma.

Rodzicielstwo – rzeczywistość

W chwilach kryzysu nie ma się co wstydzić faktu, że psycholog też człowiek – jego reakcje nie zawsze są książkowo idealne. Moja pierwsza myśl była taka, że prędzej niż do zakaźnego trafię do psychiatryka. Znając energię moich dwóch synków, czym prędzej zadzwoniłam do męża, żeby naprędce skombinował jakąś konsolę do gier, bo inaczej nici z naszej pracy zdalnej. Znacie ten scenariusz: Mamo jeść; Mamo siku; Tato gdzie jesteś; Mamo chodź; Tato po co pracujesz; a gdy już oderwiesz się od pracy mają Cię głęboko w nosie;)

Pierwszego dnia pracy zdalnej, próbując skupić się na swoich zadaniach i nie doprowadzić do rozpadu mieszkania, równolegle zaprezentowałam moim dzieciom popularną w sieci listę 100 pomysłów na zabawy w domu. Mając jeszcze odrobinę instynktu samozachowawczego, powiedziałam, że punkty np. z piaskiem kinetycznym nie wchodzą w grę. Po przeczytaniu pierwszych kilku propozycji miałam moich kreatywnych synów na godzinę z głowy – turlali się ze śmiechu co chwilę wspominając wymienione pomysły…

Oczywistym stał się fakt, że musimy to ogarnąć jednak jakoś inaczej. I jak to zrobić, żeby każdy pozostał w jako takim dobrostanie psychicznym.

Dobrostan psychiczny w czasach kryzysu

Poczucie sprawczości

Co wpływa na nasze poczucie dobrostanu psychicznego? Badania wskazują, że dużą rolę odgrywa POCZUCIE SPRAWCZOŚCI, czyli innymi słowy przekonanie, że mamy wpływ na nasze życie i na to co się dzieje wokół nas. Okres kwarantanny mocno ograniczył nasze swobody, a co za tym idzie poczucie kontroli i decyzyjności w obrębie własnego życia. Ale czy faktycznie zupełnie nam je odebrał? Nie do końca, po prostu zmienił punkt ciężkości. Nie możemy wychodzić z domu ale mamy wpływ na wiele rzeczy, które dzieją się zarówno w domu, jak i w nas samych. Czy czas spędzony w domu potraktujemy jako ograniczenia, czy będzie on dla nas ciekawym wyzwaniem.

Sens działań

Bardzo ważny dla naszego zdrowia psychicznego jest także SENS. Gdy czujemy sens naszych działań, nadaje to znaczenie naszemu codziennemu funkcjonowaniu.

Dobry czas dla rodziców i dzieci – wskazówki

To jak sprawić, aby te dwie rzeczy pojawiły się zarówno u nas jak i u naszych dzieci i żeby kaftan bezpieczeństwa nie był naszą alternatywą? Oto kilka wskazówek:

  1. Zacznij od nastawienia. Sytuacja jest jaka jest, nie od Ciebie zależy kiedy się skończy. Będzie jak w życiu: raz lepiej, raz gorzej, ale warto się postarać, żeby było jak najnormalniej.
  2. Gdy pracuję z rodzicami zawsze powtarzam, że jeśli chcesz mieć dobrą relację ze swoim dzieckiem, wpierw musisz mieć dobrą relację z samym sobą. W pierwszej kolejności zadbaj o JA, żebyś miała/miał siłę zadbać o MY, ONI.
  3. Rozdzielaj wyraźnie pracę od domu, albo przynajmniej się staraj. Warto porzucić utarte skojarzenia z home office, jako całym dniem w dresach w niepościelonym łóżku z laptopem na kolanach. Przygotuj sobie swoje stanowisko pracy, zadbaj, żeby było dla Ciebie przyjemne i komfortowe. Pokaż je swoim dzieciom, porozmawiaj o idących zmianach i o tym, że będą momenty, kiedy będziesz je prosić o nieprzeszkadzanie. To nie jest rzecz nie do zrobienia. Po prostu nigdy nie próbowaliśmy zakładając, że się nie da. Natomiast po dwóch tygodniach z czystego doświadczenia wiem, że się o dziwo da.
  4. Lubimy rytm i ramy, dzieci też je lubią. Wstań rano, pościel łóżko (wspaniały przykład sprawczości), ubierz się ładnie jak do pracy, ogarnij dzieci. Informuj je o planie każdego dnia: dzisiaj mama pracuje, a tata ma ważne videokonferencje. Ty masz do zrobienia lekcje, jeśli będziesz potrzebował pomocy, będę mogła to zrobić po godzinie 14.
  5. Czy dzieci są spokojne i się słuchają? Pewnie nie. Mają też dość, są niewybiegane. Jeśli masz ich więcej niż jedno to pewnie kłócą się i biją kilka razy dziennie. A Ty masz już serdecznie dość. Świetny moment, aby wprowadzić w życie zasady opisywane przez Jespera Juula, duńskiego pedagoga. Według niego, rodzic ma prawo nie chcieć się zajmować sprzeczkami rodzeństwa. Ma prawo powiedzieć, że jest tym zmęczony i idzie do swojego pokoju odpocząć. Przychodzą za Tobą – kolejne wyzwanie – ćwicz medytacje, skup się na oddechu, nie reaguj w żaden gwałtowny sposób. Daj przykład swoim pociechom, że nawet w takim chaosie można znaleźć spokój.
  6. Mindfullnes – popularne ostatnimi czasy słowo, które oznacza po prostu UWAŻNOŚĆ, umiejętność przeżywania tego co tu i teraz. Bez myślenia o stratach, które wynikają z ograniczeń i bez martwienia się o to co będzie jutro.
  7. Pocieszająca może być dla Was również myśl, że istnieje duża szansa, że dzieci zatęsknią za szkołą :)

Niełatwy to czas. Natomiast jest to jedyny sposób aby wygrać walkę o to co dla nas najważniejsze: zdrowie nasze i naszych najbliższych. Poświęćcie ten czas na zadbanie o siebie i swoje relacje, ale pamiętajcie, aby być w tym wszystkim prawdziwym. W końcu wyjdziemy z tego wzmocnieni.

Prowadzimy poradnictwo wychowawcze dla rodziców doświadczających trudności z dzieckiem. Skontaktuj się z Nami!