Problemy z zajściem w ciążę a psychika. Czy terapia może pomóc stworzyć przestrzeń dla dziecka?

Problemy z zajściem w ciążę a psychika. Czy terapia może pomóc stworzyć przestrzeń dla dziecka?

Coraz więcej mówi się i pisze o holistycznym rozumieniu człowieka. Podkreśla się wagę relacji i dobrego kontaktu z lekarzem w procesie leczenia, o wpływie emocji na dobrostan naszego ciała. Badania z zakresu psychologii zdrowia pokazały związek pomiędzy pozytywnym wsparciem społecznym a mobilizacją układu immunologicznego. Jak również wpływu naszego nastawienia poznawczego na proces zdrowienia. Dlatego też psycholodzy powoli wkraczają na coraz większą liczbę oddziałów szpitalnych.

Ostatnia moja publikacja dotyczyła bezpłodności i radzenia sobie z tym tematem przez osoby nią dotknięte. A takich ludzi, jak wspominałam jest coraz więcej. Czasem jednak zdarza się tak, że para stara się o dziecko od dłuższego czasu, przechodzi pełną diagnostykę. Zaś lekarze rozkładają jedynie bezradnie ręce, ponieważ z biologicznego, medycznego punktu widzenia nie ma żadnej przyczyny czy wytłumaczenia dla trudności z zajściem w ciąże. Wtedy coraz częściej kobiety są kierowane na psychoterapię – czy słusznie? Jak najbardziej.

Problemy z zajściem w ciążę a psychika

Wszechobecna kultura sukcesu

W obecnych czasach elementem niezbędnym do bycia szczęśliwym wydaje się być sukces. Od małego jesteśmy wpychani w tory „bycia idealnym i najlepszym”. Wszystko co takie nie jest staje się naszą porażką, definiuje nas i skazuje na bycie nieszczęśliwym. Oczywiście piszę to w bardzo dużym i odrobinę złośliwym uproszczeniu. Ale fakt jest taki, że żyjemy w świecie celów do osiągnięcia. Posiadanie dziecka często staje się jednym z nich.

Gdy ambitna, pracowita kobieta, której dotychczas w życiu wiele wychodziło decyduje się zostać mamą, z reguły nie zakłada, że coś mogłoby się nie udać. Podejmuje decyzje i w zasadzie daje sobie dwa, trzy miesiące na osiągnięcie celu. Jeśli wyjdzie – wszystko jest jak zawsze. Schody zaczynają się, gdy nie wychodzi. Nierzadko jest to pierwsza sytuacja w życiu tych kobiet, kiedy coś im nie wyszło. Traktują to jak osobistą porażkę i nie potrafią jej udźwignąć. Ciąża staje się głównym celem, a każdy kolejny miesiąc bez dwóch kresek coraz bardziej stresuje, złości, smuci.

Lekarze często podkreślają, że stres nie jest sprzymierzeńcem ciąży. Często zwracają uwagę, że kobieta przygotowując się do roli mamy powinna trochę zwolnić, zatrzymać się, posłuchać siebie. Jeśli nasze ciało nie działa według planu stworzonego przez naszą głowę to warto zamiast stawiać mu wyzwania – chwilę go posłuchać.

Czasem powód tkwi w przeszłości

Niekiedy bywa też tak, że bardzo pragniemy dziecka, a w procesie terapii odkrywamy, że tuż za pragnieniem jest także ogromny lęk. Lęk dotyczący tego czy sobie poradzę, czy wiem jak być wystarczająco dobrym rodzicem. Czy nie powtórzę błędów moich rodziców? Gdy zaczynamy myśleć o dziecku, nieuchronnie myślimy o tym z jakiego domu pochodzimy, jacy byli nasi rodzice wobec nas i jakimi rodzicami sami chcemy być. Gdy w tej przeszłości przeważa wspomnienie smutnego, samotnego dziecka pojawia się też silny lęk czy uda mi się dać mojemu dziecku inne, lepsze wspomnienia.

Czasem powód tkwi w schemacie poznawczym, czyli myśleniu

Czasem praca terapeutyczna polega jedynie na tym, żeby „rozbroić” schemat poznawczy jaki wytworzył się u danej osoby w temacie starań o dziecko i kolejnych niepowodzeń. Jeśli uda się obniżyć napięcie, inaczej ponazywać oczekiwania, zdjąć ciężar z procesu, pojawią się pozytywne emocje, akceptacja i nieraz upragniona ciąża. Można tu przytoczyć powszechne przypadki, gdy po adopcji dziecka, pary które mają za sobą wiele lat starań o biologiczne dziecko – zachodzą w ciąże. Lekarze są tu jednomyślni – jest to kwestia psychiki. Ciężar odszedł, nie ma już tzw. „ciśnienia” i ciało jest gotowe na przyjęcie nowego życia.

Czas dogadać się ze sobą

Pamiętam, jak jedna z moich pacjentek jako cel terapii wypowiedziała takie słowa: Nie mogę zajść w ciążę, choć bardzo tego pragnę. Byłam w całej maszynie medycznej, która nic nie wykazała. Pomyślałam, że może moje ciało wysyła mi jakiś ważny sygnał i czas się z nim dogadać.

Bardzo poruszyły mnie te słowa. Według mnie to na ile sami siebie postrzegamy jako całość, rozumiemy swoje emocje, słuchamy sygnałów jakie wysyła nasze ciało, na ile akceptujemy, lubimy siebie i jesteśmy dla siebie dobrzy, ma ogromny wpływ na nasz holistyczny czyli emocjonalny, fizyczny, społeczny i zawodowy dobrostan.

Pani, o której wspomniałam pokonała w moim gabinetowym towarzystwie niesamowitą drogą dotyczącą siebie, swojej kobiecości, swojej tożsamości. Zbudowała bardzo świadome i mocne poczucie wartości. I urodziła zdrowego synka.

Potrzebujesz pomocy psychoterapeuty? Skontaktuj się z Nami!

0 komentarzy:

Dodaj komentarz

Chcesz się przyłączyć do dyskusji?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *