Koronawirus - rodzi nowe konflikty ale nie zapomina o starych. Jak sobie z tym radzić?

Koronawirus – rodzi nowe konflikty ale nie zapomina o starych. Jak sobie z tym radzić?

Tak, jest to trudny czas. Pełen wyzwań, oczekiwań, obostrzeń i zaleceń narzucanych nam odgórnie. Co więcej, dzieje się to w obawie zagrożenia zdrowia i życia naszego i naszych bliskich. Myślę, że częstymi pytaniami zadawanymi sobie w tym czasie mogą być:

  • Jak ja sobie z tym poradzę?
  • Jak będzie wyglądało moje życie teraz i w momencie jak już się to wszystko skończy?
  • Czy i jak przetrwać z rodziną, współmałżonkiem, partnerem przez tak długi czas na małej powierzchni?

Moje dalsze rozważania będą skupiały się wokół tego ostatniego pytania. Ale zanim do tego przejdę, podzielę się ciekawą obserwacją „sprzed koronawirusa”. Jeszcze miesiąc temu wiele artykułów, wywiadów z psychologami dotyczyło problemu relacji międzyludzkich z powodu braku czasu dla siebie, pędu. Mówiło się o tym „po prostu takie czasy”, kiedy to przez spędzanie długich godzin poza domem, poświęcaniu się pracy, zabieganiu, ludzie oddalali się od siebie, a to zaczynało odbijać się na ich relacjach. Pytanie jakie wówczas się pojawiało to – czy da się w ogóle coś z tym zrobić i jak znaleźć czas w tym pędzie?

Paradoksalnie, obecny czas izolacji z powodu kwarantanny może być interpretowany jako podarowany nam czas na spowolnienie, zatrzymanie się na chwilę i pobycie razem. Co się zatem z tym wiąże? Jak sobie poradzić z tym, co już mieliśmy w relacji, a jak z tym co nowe?

Cztery ściany i …My

W 1936 r., wizjoner i pionier psychologii społecznej, Kurt Lewin stworzył tzw. teorię pola psychologicznego. W dużym skrócie, jego badania wykazały, że ludzie w polu psychologicznym działają na siebie na zasadzie wektora, jest punkt przyłożenia i siły oddziałujące. Każdy człowiek, który znajduje się na naszej przestrzeni, wpływa na nasze samopoczucie.

Obecnie jesteśmy zamknięci w domach, sami, z partnerem/partnerką, niekiedy dziećmi i tak funkcjonujemy na wyznaczonej powierzchni przez 24h/dobę. To poczucie izolacji i przymusu może rodzić negatywne emocje.

Wpływ izolacji na relacje – nowe konflikty

Test na bycie razem

To, co do tej pory tworzyło naszą rzeczywistość, czynności w formie aktywności zewnętrznych, itp., teraz znikają i musimy odnaleźć się w nowej strukturze domu. Pojawia się nasza wzajemna dostępność dla siebie nawzajem. Może się okazać, że partner który był do tej pory zabiegany, w garniturze, dający sobie radę w domu, nagle staje się bierny, chodzi codziennie w tym samym dresie, zajada chipsy i przez całe dnie ogląda seriale.

Czy to oznacza, że partnerka wcześniej nie widziała takich zachowań? Być może. Natomiast, w sytuacji zamknięcia nasze mechanizmy obronne, które mogły bronić się przed pewną wiedzą, wpadają tak naprawdę na ścianę. To, czego do tej pory nie chcieliśmy dostrzec, teraz zostaje „obnażone”. I to może okazać się trudniejsze niż nam się wydaje. Niewykluczone, że pojawi się niepewność, strach czy lęk przed byciem „tu i teraz”. To jest prawdziwy test na bycie razem, poznaniem dobrze swoich mocnych oraz słabych stron i stworzenia relacji składającej się z „ja” i „ty” bez otoczki .

Pamiętajmy również, że relację tworzą dwie odrębne jednostki, które różnią się pod kątem temperamentu, własnych doświadczeń, sposobu wychowania. Szczególnie trudno może być osobom z zaburzeniami lękowymi, których reakcja może być dużo silniejsza. Boją się tego co będzie. To co może ułatwić przejście parze przez ten trudny czas to tzw. wzajemny pakiet bezpieczeństwa. Mówi on o tym, że w relacji następuje otwartość i próba zrozumienia punktu widzenia drugiej osoby.

Zrozumienie nie oznacza przyznania racji drugiej osobie. To chęć usłyszenia, jak partnerka/partner odczuwa sytuację związaną z epidemią i danie komunikatu: jestem tu, jestem z tobą, mogę dać ci wsparcie bo być może lepiej przechodzę przez tę sytuację.

Ja i mój czas

Poczucie (uzasadnione zresztą), że izolacja odbiera nam możliwość pobycia po prostu samemu ze sobą, wpływa również na nasze bycie w relacji. W jaki sposób? Otóż każdy z nas ma potrzebę w strukturze dnia znaleźć taki moment, żeby pobyć trochę obok relacji partnerskiej czy małżeńskiej, wycofać się z kontaktu. Jeżeli jest to utrudnione obecnie przez przebywanie non stop z innymi dookoła, może budzić się uczucie gniewu, złości, niezrozumienia, co szybko może się przerodzić w kłótnię z partnerem/partnerką.

Warto zatem zadbać o chwilę tylko dla siebie w ciągu dnia. Ustalić, że np. „teraz idę poczytać książkę do sypialni i nie jest to wymierzone przeciwko tobie”.

Kiedy kurz zamieciony pod dywan ujrzy światło dzienne… – jak izolacja wpływa na „stare” konflikty

Przebywanie już od ponad 2 tygodni bezustannie razem może być okazją do tego, aby urazy, konflikty, które dawno temu zostały zakopane i jakby się wydawało już zapomniane, właśnie teraz przypomniały o sobie, zaostrzyły się. Dlaczego tak się dzieje? Powód może być jednoznaczny – to czego unikaliśmy w relacji, zastępując innymi czynnościami typu wychodzenie samodzielne na siłownię żeby tylko nie rozmawiać, nie podejmować trudnych rozmów, teraz nie ma gdzie „uciec”.

Jeżeli wracają stare urazy, może to oznaczać tylko jedno – nie zostały one rozwiązane. Być może z obawy przed rozstaniem dochodziło do unikania kłótni? Niesłusznie, gdyż różnica zdań nie niszczy relacji, tylko ją buduje. Przeciwieństwem miłości nie jest gniew, a obojętność. Konfrontacja pozwala porzucić wyobrażenia o idealnej/ym partnerce/partnerze i zobaczyć go takim, jakim jest. Jeżeli dochodzi do kłótni, może to być sygnał, że obie strony chcą jeszcze tworzyć wspólnie relację, tylko forma przekazu, silne emocje jak gniew, złość, utrudniają komunikację. Żale, pretensje, skrywane urazy mogą pogłębiać kryzys.

Wtedy ratunkiem dla związku może być podjęcie terapii pary. W czasie pandemii terapeuci par są dostępni dla Państwa online.

Jak sobie radzić z konfliktami?

U podstaw większości kryzysów leży zaburzona komunikacja. Nie słuchamy, narzucamy swoje racje, ale też nie jesteśmy asertywni. Nie umiemy walczyć o swoje, tylko w środku skrywamy żale, a te wcześniej czy później prowadzą do destrukcji związku.

Jak zatem wygląda prawidłowa komunikacja? Poniżej zamieszczę pomocny instruktaż :)

  1. Warto przygotować sobie czas i przestrzeń na taką rozmowę, zwłaszcza będąc ze sobą całą dobę. Być może ustalić w zaplanowanym harmonogramie dnia moment, kiedy jesteście tylko we dwoje, nie zajęci pracą, a dzieci śpią.
  2. Aktywne słuchanie – to danie drugiej osobie czasu na jej wypowiedź, nie wchodzenie w słowo, otwarcie się na informacje które płyną z drugiej strony. W ten sposób możemy wykazać zainteresowanie i uniknąć nieporozumień.
  3. Pytania wprost – np. „co masz na myśli?”, „czy możesz rozwinąć swoją wypowiedź?”. Dzięki temu odejdziemy od odgadywania, co partner/ka ma na myśli, a to niestety prowadzi do mylnych dedukcji.
  4. Unikanie uogólnień – zamiast: „ty zawsze taki jesteś”, można powiedzieć: „w tej konkretnej sytuacji (opisać jaka to sytuacja) robisz to…i to…”.
  5. Komunikacja niewerbalna – utrzymywanie kontaktu wzrokowego w trakcie rozmowy, potakiwanie głową.
  6. Eliminacja krytykanctwa, obrażania się, obwiniania.
  7. Okazywanie wobec siebie szacunku – nie przerywanie wypowiedzi, nie wchodzenie w słowo.

A co z parami, które zostały rozdzielone z powodu kwarantanny?

Myślę, że obecnie dużym wyzwaniem dla par jest sytuacja rozdzielenia, czyli konieczność pozostawania w dwóch różnych miejscach. Izolacja odcina wtedy możliwość bezpośredniego kontaktu, cielesności. Para musi de facto na nowo budować relację. Co może pomóc w takiej sytuacji?

Warto zachować mimo wszystko jakąś częstotliwość kontaktu telefonicznego i przez Skype, aby być dostępnym dla siebie. Szczególnie istotną rzeczą jest otwartość mówienia o emocjach – nie tylko tych przyjemnych, ale również tych trudnych związanych z lękiem, obawą ,strachem. np. „boję się w związku z tym, co się dzieje”, „czuję się samotny/a”, „brakuje mi ciebie”.

Poczucie bycia ważnym – receptą na przetrwanie

Na koniec zachęcam tych, którzy nie oglądali filmu Avatar – do obejrzenia :) Bohaterowie filmu nie witali się ze sobą poprzez „dzień dobry”, a „widzę cię”. Myślę, że to dobry pomysł, aby pary raz dziennie witały się w ten sposób. Wypowiedzenie czy usłyszenie takiego komunikatu może w nas coś poruszyć – bo o to nam wszystkim chodzi, żeby się widzieć.

Skutecznie pomagamy parom i rodzinom pokonywać kryzysy. Pracujemy także online.

0 komentarzy:

Dodaj komentarz

Chcesz się przyłączyć do dyskusji?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *