Jak radzić sobie z hipochondrią siostry i nakłonić ją do terapii?

Jak radzić sobie z hipochondrią siostry i nakłonić ją do terapii?

Podejrzewam u siostry hipochondrię

Witam, wraz z rodziną podejrzewam u mojej siostry hipochondrię. Siostra od kilku lat „choruje” na różne choroby, zanim zakończy leczenie jednej to pojawia się kolejna. Zaczęło się od leczenia kręgosłupa, problemy z jelitami, trzustką, sprawami kobiecymi, po raka i chorobę serca. Przez te kilka lat pojawiła się u wielu specjalistów i wykonała wiele badań – oczywiście wszystko prywatnie. Wydała na to już kilkadziesiąt tysięcy.

Jednak żaden lekarz nie zdiagnozował konkretnej choroby. Wysyłali siostrę na kolejne drogie badania, ponieważ nie wiedzieli co jej jest. Po jakimś czasie ona kończyła leczenie choroby, by zająć się inną. Ostatnio twierdzi, że ma chore serce z powodu duszności, które ją męczą (mimo tego, że była u kilku kardiologów – wszyscy zapewniali, że duszności spowodowane są stresem, kilka razy miała robione badanie EKG, które nic nie wykazało).

Ciągle każe wozić się na SOR. Twierdzi, że się dusi i zaraz może dostać zawału. Na SORze dostaje leki uspokajające i wraca do domu.

Ponadto muszę wspomnieć, że siostra jest osobą po 30-tce, a tak naprawdę przepracowała w swoim życiu łącznie może rok. Cały czas twierdzi, że nie ma czasu na pracę, bo ciągle ma wizyty u lekarzy. Za wszystko płaci mąż i rodzice. Nie ma również dziecka, choć mówi, że chce mieć dziecko, ale boi się, że w ciąży może na coś zachorować.

Szczerze mówiąc ja wraz z rodzicami i jej mężem rozkładamy ręce. Nie wiemy już co robić. To strasznie męczy wszystkich dookoła. Ona nie chce iść do psychologa, a my uważamy, że to co się z nią dzieje jest na tle psychicznym. Jak możemy pokazać jej, że problem jest gdzie indziej? Jak nakłonić taką osobę do terapii psychologicznej? Czy te „choroby” mogą mieć związek np. z niechęcią podjęcia pracy? Bardzo proszę o poradę.

Odpowiedź psychologa

Pani Kamilo,

wydaje się, że opisany przez Panią problem jest bardziej złożony. Gdyby przyjąć, że dotyczy tylko sfery zawodowej, to prawdopodobnie siostra lepiej by funkcjonowała w innych rolach. To znaczy, jeśli chciałaby mieć dziecko, to nie musiałaby wtedy też pracować tylko poświęcić się rodzinie.

Według informacji jakie odczytałem z Pani listu wynika, że pomimo długiej diagnostyki nie udało się stwierdzić jednoznacznie choroby układowej. Od kilku lat Pani siostra doświadcza lęku o zdrowie związanego z doświadczaniem różnych objawów. Z tego co wyczytałem, Pani siostra doświadcza napadów lęku panicznego. To z kolei prowadzi do tego, że Pani siostra pogłębia swoje obawy o zdrowie – poprzez doświadczanie nieprzyjemnych i niepokojących stanów fizycznego pobudzenia. Według Pani opisu, dominującą emocją w życiu Pani siostry jest lęk.

Zazwyczaj hipochondria – poza polem świadomości osoby jej doświadczającej – pełni rolę przeniesienia doświadczania lęku w innych sferach życia. Czasami dzieje się tak wobec doświadczenia trudnej sytuacji życiowej, np. traumatycznej w czyimś rozumieniu. Być może jest tak, że Pani siostra obawia się funkcjonowania w jakiejś ważnej roli życiowej, usamodzielnienia się, decydowania o sobie. Lęk może dotyczyć także wejścia w rolę matki lub doświadczenia ciąży i porodu.

Może wobec siostry są stawiane jakieś oczekiwania, którym nie jest w stanie sprostać. Zresztą część tych oczekiwań jest zupełnie naturalna i racjonalna w kontekście zadbania o swoje bezpieczeństwo i autonomię – jak np.: posiadanie pracy.

Sposób w jaki funkcjonuje Pani siostra może mieć destrukcyjne skutki dla jej relacji z rodziną, a zwłaszcza z mężem. Dlatego warto stawiać granice, takie jakie mamy prawo zakładać, że nie są nadmiernym oczekiwaniem wobec dorosłej osoby.

Przede wszystkim warto najpierw porozmawiać z siostrą o tym, co się może wydarzyć w jej życiu jeśli ona nie podejmie jakiejś zmiany. Dobrze jest też wyrazić swoja troskę i obawę o jej dalsze funkcjonowanie. Na pewno nie warto wspierać siostry (również ekonomicznie) w dalszym pogrążaniu się w poszukiwaniu choroby.

W pewnym zakresie działania siostry, jakie Pani opisała, przejawiają znamiona uzależnienia. Jeśli ktoś ma dostarczane środki lub przestrzeń na kontynuowanie swojego uzależnienia nie ma powodów, aby z tego zrezygnować. W związku z tym bardziej pomocne dla Pani siostry byłoby ukrócić pomaganie jej w dążeniu do głębszej diagnostyki. Być może dopiero wtedy poczuje, że musi poszukać sobie środków np.: poprzez pracę.

Jeśli siostra nie chce podjąć pracy nad tym czego doświadcza i zrozumienia tego, trudno ją będzie do tego zmusić i przekonać. Czasami jedynym wyjściem jest doświadczenie osobistego kryzysu (np.: mąż który mówi, że odchodzi, albo właśnie rodzina, która nie daje środków finansowych), co może być punktem zwrotnym do zmiany. Tymczasem polecam psychoedukację i wsparcie psychologiczne dla Pani i rodziny. Stawianie granic i budowanie jednoznacznego przekazu przez bliskich może być pomocne w uzyskaniu jakiegokolwiek konstruktywnego wpływu na sytuację siostry.

Skutecznie leczymy zaburzenia związane z lękiem. Pracujemy także online.

0 komentarzy:

Dodaj komentarz

Chcesz się przyłączyć do dyskusji?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *