Czym są zaburzenia psychosomatyczne?

Czym są zaburzenia psychosomatyczne?

Zaburzenia psychosomatyczne – co to znaczy?

Zaburzenia psychosomatyczne to w dużym uproszczeniu dolegliwości, objawy lub zespoły objawów fizycznych (somatycznych). Przejawiają się w ciele dyskomfortem, bólem – uporczywym, przewlekłym lub napadowym mające swoje podłoże lub źródło w psychice człowieka. Jest kilka teorii pokazujących ścieżki rozwoju takich problemów u ludzi, ale każda z nich zakłada nierozerwalność ciała i umysłu człowieka.

Aby zrozumieć przyczyny i sposób leczenia chorób psychosomatycznych, należy najpierw przyjąć tezę, a właściwie należy uznać, że teoria zdrowia człowieka, to tak naprawdę paradygmat wielu założeń definiujących zdrowie jako funkcje tego w jaki sposób człowiek dba o ciało, ale też o swój umysł. Jeden z najnowszych modeli biopsychospołeczny zakłada, że na występowanie zaburzeń psychosomatycznych mają wpływ zarówno czynniki biologiczne (genetyka, wrodzone podatności), psychologiczne (temperament, osobowość, typ osobowości) i społeczne (to czego człowiek się uczy i doświadcza w relacjach z innymi ludźmi w szczególności z rodzicami, ale też element wsparcia społecznego).

Choroba ciała i psychiki

Może być tak, że ktoś ma wrodzoną podatność na występowanie u niego jakiejś choroby, np.: syndrom jelita drażliwego (predyspozycja – słaby narząd). Pod wpływem stresu będą nasilały mu się objawy. Natomiast pod wpływem objawów poziom stresu wzrośnie i prawdopodobnie poziom objawów również się nasili. Istotny jest fakt, jak ta osoba przeżywa stres, jak go definiuje (interpretuje) oraz jak sobie radzi – czyli jaką ma osobowość/typ osobowości.

Ważnym elementem funkcjonowania człowieka jest też czynnik wsparcia społecznego. Na przykład, czy ten ktoś ma wokół siebie osoby bliskie, którym będzie mógł(a) opowiedzieć o swoich problemach. Jak również, czy taka osoba chce i potrafi mówić o sobie innym ludziom (jej osobowość też w pewien sposób warunkuje jej funkcjonowanie w kontekstach społecznych).

Jeśli będziemy przeżywać swoje objawy jako takie, które sprawiają nam dyskomfort, ale też będziemy w nich widzieć realne zagrożenie dla zdrowia, to siłą rzeczy bardziej będziemy się stresowali zaistniałą sytuacją. Poddani diagnozie lekarskiej lub po wielu różnych konsultacjach i badaniach okaże się, że nikt nie potrafi jednoznacznie stwierdzić co nam jest. Oprócz tego, że mamy objawy, które są doświadczaniem swoistego cierpienia. W niektórych przypadkach okaże się, że „o dziwo” na ból fizyczny pomagają leki przepisane przez lekarza psychiatrę. I to wcale nie te przeciwbólowe. Później okaże się, że doświadczanie objawów i różnego rodzaju bólu może zaniechać lub zmienić nasze plany. Tym samym podporządkować całe życie temu, co mówi nasze ciało lub tego co nasze ciało przeżywa.

Mowa ciała, sygnały z ciała i ich funkcja

Ludzki organizm to skomplikowany i złożony mechanizm, o który trzeba dbać w odpowiedni sposób. Reakcje fizjologiczne na doświadczanie emocji, każdy człowiek ma wbudowane od urodzenia. Małe dzieci reagują emocją na emocje. Pozwala im to lepiej zaadaptować się do życia wśród innych ludzi i wyrażać swoje potrzeby (np.: płacz i uśmiech). Dorastając uczymy się tego, co jest dla nas pozytywne i budzi radość, oraz tego co wywołuje np.: lęk. Jednocześnie organizm człowieka posiada biologicznie zaprogramowane łańcuchy reakcji na sytuacje np.: zagrożenia.

Wyobraźmy sobie sytuację, w której idziemy przez las wieczorową porą i napotykamy wilka. Wilk stoi przed nami kilka metrów i na nas warczy, pokazując zęby. Widząc go, będziemy za pomocą myślenia interpretowali zaistniałą sytuację jako zagrażającą. Prawdopodobnie będziemy szukali wyjścia z tej sytuacji – jak uciec, albo jak pokonać wilka za pomocą np. ostrej gałęzi. Tak czy inaczej najprawdopodobniej będziemy wtedy odczuwali silny strach (no bo przecież wilk może nam wyrządzić krzywdę).

Wobec tego co myślimy na temat wilka i naszej sytuacji, będziemy odczuwać silne emocje (stres). Tym samym spowoduje to równie silną reakcję fizjologiczną (w tym przypadku jak najbardziej adaptacyjnie adekwatną). Nastąpi wyrzut adrenaliny do krwi. Tętno i ciśnienie krwi się podniosą. Oddech się spłyci i przyspieszy. Płuca zaczną tłoczyć więcej tlenu do krwi, aby ten mógł być dostarczony do mięśni, po to by mogły pracować wydajniej oraz sprawniej i pomogły nam uciec albo walczyć.

Gdybyśmy mieli, np.: nogę z wrodzoną wadą (predyspozycja – słaby narząd) to w takim stanie wzbudzenia fizjologicznego i napięcia mięśni, mogłaby ona nas boleć lub reagować inaczej niż pozostałe mięśnie/kończyny.

Model ten obrazuje, jak silny i nierozerwalny jest splot między tym, czego doświadczają zmysły, jak głowa to interpretuje (co myślimy), jakie emocje to wywołuje (jak interpretujemy sytuację i co przeżywamy) oraz jakie reakcje fizjologiczne to wywołuje. Teraz wyobraźmy sobie, że nie jesteśmy tam sami ale na przykład z grupą osób, którym ufamy. Prawdopodobnie poziom stresu jest mniejszy, gdyż zakładamy, że ze wsparciem lepiej sobie poradzimy. Być może w większej grupie osób poziom stresu (emocja strachu) byłby na tyle niewielki, że wzbudzenie fizjologiczne również byłoby dużo łagodniejsze (bo niby po co uciekać???), a noga by nas nie bolała.

Kiedy ciało próbuje poradzić sobie ze stresem, z którym nie radzi sobie głowa

Teraz wyobraźmy sobie, że nie ma wilka. Jesteśmy tylko my i jakaś sytuacja, którą interpretujemy jako stresujące/trudne doświadczenie (myślimy o sytuacji albo o nas w tej sytuacji). Wobec tego co myślimy, możemy odczuwać różne emocje. Jeśli tak się dzieje, to również nasze ciało (reakcja fizjologiczna) zareaguje adekwatnie do siły przeżywanego stresu (np.: nie mogę spać, bo czymś bardzo się martwię, albo przeżywam siebie w danej sytuacji np.: żenującej sytuacji blamażu towarzyskiego). Inaczej mówiąc źródłem stresu są myśli lub swoista interpretacja siebie, świata – czyli my sami (osobowość).

Wyobraźmy sobie sytuację, w której jesteśmy młodym ale bardzo wstydliwym/nieśmiałym człowiekiem, wrażliwym na ocenę i krytykę. Czujemy się bardzo samotni, bo nie mamy partnera/partnerki, ale bardzo chcielibyśmy mieć. Bardzo wstydzimy się podejść i porozmawiać z ludźmi. Na samą myśl o tym odczuwamy ból brzucha i dopada nas silna reakcja jelitowa: w efekcie biegunka. Praktycznie za każdym razem wyobrażamy sobie, że coś głupiego powiemy lub zachowamy się nie tak jak trzeba. Wyobrażamy sobie, że doświadczymy krzywdy ze strony drugiego człowieka.

Oczywiście możemy odkryć, że jak się napijemy alkoholu to „o dziwo” jakoś tak łatwiej się rozmawia. Objawu też nie ma, bo przecież wtedy nie myślimy o sobie źle. Jest to ryzykowny sposób radzenia sobie i na dłuższą metę niedziałający. Źródłem stresu właściwego i przewlekłego jest negatywne postrzeganie siebie, a nie tylko brak umiejętności społecznych.

Przeżywanie siebie w sposób negatywny w ciągłym konflikcie wewnętrznym „chcę, ale się boję”, bo według mnie jestem przecież gorszy lub niewystarczająco dobry. Reakcja fizjologiczna – somatyzacja będzie przecież to potwierdzać. Bo kto zechce mnie z przewlekłymi problemami jelitowymi, które też przysparzają dużo wstydu. W którymś momencie objaw – somatyzacja może stać się problemem samym w sobie. Elementem, który będzie w mojej interpretacji najistotniejszym problemem, z którym muszę sobie poradzić, żeby inni chcieli mieć ze mną kontakt. Więc na różne sposoby się diagnozuję, badam i leczę. Natomiast lekarze mówią, że wszystko w porządku, albo że nie potrafią nazwać tego co się dzieje.

Może być tak, że z czasem – paradoksalnie – skupiając się na radzeniu sobie z objawem tracę z horyzontu inne ważkie i trudne tematy oraz plany życiowe. Mając jednocześnie cierpienie i doskonałą wymówkę, żeby przestać się starać. Przecież to i tak nie ma sensu, bo objaw mnie blokuje przed działaniem. Prawdopodobnie znowu paradoksalnie chroni mnie przed podjęciem działania i przed porażką, bo przecież wtedy dopiero okazałoby się jak jest ze mną naprawdę.

Wytworzony zostaje swoisty mechanizm obronny zasadzający się na somatyzacji. Dający możliwość odizolowania się od doświadczania cierpienia psychicznego z przeniesieniem na doświadczanie racjonalnego bólu fizycznego.

Wyobraźmy sobie sytuację, że jakimś sposobem ten młody człowiek nie przeżywa już siebie w tak negatywny sposób. Prawdopodobieństwo uruchomienia się silnej reakcji fizjologicznej jest wprost proporcjonalne do doświadczania stresu przez niego. Istnieje więc ogromna szansa, że pomimo predyspozycji (słaby narząd) nie będzie somatyzacji, bo zmieni się sposób doświadczania sytuacji przez niego. Słaby narząd może będzie nadal i tylko predyspozycją, a nie końcowym przystankiem w podobnych sytuacjach. Zmianie ulegnie psychika, reakcja ciała wtórnie.

Rodzaje i przykłady zaburzeń psychosomatycznych

W 1950 r. lekarz i psychoanalityk F. G. Alexander stworzył listę siedmiu chorób (zwaną chicagowską siódemką). Wyodrębnił emocje, jako istotny czynnik wpływający na ich rozwój i przebieg:

  • choroba wrzodowa żołądka,
  • nadciśnienie tętnicze,
  • astma oskrzelowa,
  • reumatoidalne zapalenie stawów,
  • zapalne jelita grubego,
  • nadczynność tarczycy,
  • atopowe zapalenie skóry.

W pewnych warunkach u niektórych osób nieleczone choroby mogą się nasilać i rozwijać w poważniejsze stany. Już dzisiaj wiadomo, że listę powstałą w 1950 r. możemy poszerzyć o kolejne przykłady somatyzacji. Bardzo często mają swoje elementarne podłoże w psychice osoby doświadczającej danych zaburzeń:

  • otyłość,
  • zaburzenia snu,
  • zaburzenia apetytu,
  • migreny,
  • zaburzenia pracy serca,
  • zaburzenia tikowe,
  • uzależnienia od różnych substancji,
  • choroby autoimmunologiczne,
  • dysfunkcje seksualne (impotencja, przedwczesny wytrysk, pochwica nieorganiczna).

Leczenie – lepsze radzenie sobie ze stresem, lepsze zarządzanie sobą

Wydaje się, że najlepszym sposobem jest podjęcie próby zrozumienia siebie. Poznaniu swoich emocji oraz tego w jaki sposób mogą one mieć wpływ na to, jak reaguje ciało. Reakcje te mogą być bardzo swoiste i indywidualne, wykraczające poniekąd poza ramy diagnostyczne wielu zaburzeń psychosomatycznych.

Istotne jest to aby pacjent, który nie wie co mu dolega wykonał adekwatną diagnostykę lekarską. Celem wykluczenia przyczyn fizjologicznych złego stanu zdrowia lub objawów somatycznych. Diagnostyka w najlepszych okolicznościach powinna być celowa i ograniczona w czasie. Ze względu na ryzyko, że wielu pacjentów z rozpoznanymi zaburzeniami psychosomatycznymi, nadmiernie koncentruje się na leczeniu objawów i poszukiwaniu ich źródła w stanie zdrowia fizycznego, są podatni na hipochondryczne myślenie – stają się permanentnymi pacjentami gabinetów lekarskich.

Czasami będzie potrzebne leczenie farmakologiczne z wykorzystaniem leków np.: z grup leków antydepresyjnych – według diagnozy i wskazań lekarza psychiatry.

Na tym etapie możemy przystąpić do szukania źródła złego stanu człowieka w emocjach, potrzebach. Zrozumieniu funkcji reakcji i tego co ciało chce nam zakomunikować. Istnieje duża szansa na poprawę lub zmianę w obrębie doświadczania zaburzenia i/lub nauczenia się radzenia z faktem, że takie zaburzenie może towarzyszyć w życiu długo. Bardzo ważnym elementem zmiany jest jednocześnie zadbanie o swoje ciało. Jak na przykład ruch fizyczny, odpowiedni balans między pracą i odpoczynkiem, zdrowsze odżywianie się. Na pewno będą pomocne i komplementarne ze zmianą, jaka ma się dokonać wspólną pracą z pomocą psychoterapeuty.

Skutecznie pomagamy w walce ze stresem. Pracujemy także online.

0 komentarzy:

Dodaj komentarz

Chcesz się przyłączyć do dyskusji?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *