Boję się braku akceptacji moich słabych stron przez innych ludzi.

Boję się, że ludzie nie zaakceptują moich słabych stron.

Szanowna Pani, szanowny Panie. Mam pewien problem, który do niedawna problemem jeszcze nie był. Na wstępie powiem, że mam 27 lat i (w moim mniemaniu) dość wysoko rozwiniętą inteligencję intrapersonalną. A na czym polega mój problem? A no na tym, że boję się bliskości! Nie mam problemów z dziewczynami, z flirtem i kontaktami fizycznymi, ale kiedy mam się spotkać z którąś z myślą, że mogłaby być moją fajną dziewczyną… uciekam. Znajduję tysiące wymówek, żeby odwołać spotkanie (na kóre 2 tygodnie wcześniej z nieukrywanym entuzjazmem się umawiałem!), uciekam w kłamstwo. Generalnie: zrobię wtedy wszystko, żeby do spotkania nie doszło. Długo nad sobą siedziałem i doszedłem do wniosku, że boję się bliskości! ALE! Nie chodzi tu o dotyk lub kontakt fizyczny, jak już wcześniej wspominałem- tu problemów brak. Chodzi o to, że boję się ukazania swojego JA. Tego prawdziwego i szczerego. Boję się, że dziewczynie podoba się tylko pierwsze wrażenie, a nie to, co może zastać później, jak “otworzy pudełko”. I od razu uprzedzam: nie jestem dziwny! Normalny, wrażliwy facet, który zna swoje mocne i słabe strony. I to właśnie obawa przed poznaniem moich słabych stron i ewentualnym brakiem ich akceptacji sprawia, że uciekam. Co mogę z tym faktem zrobić? Może jest jakaś literatura, która traktuje o przypadkach podobnych do mojego? I tak, wiem, powienienem zgłosić się do specjalisty, ale zgłosiłem się do paru i nie potrafiłem znaleźć z nimi tej nici porozumienia. Czułem się strasznie oceniany, dlatego uciekam się do porady przez internet :) Pozdrawiam,

Szymon

Panie Szymonie,

muszę przyznać, że Pana autodiagnoza podąża w dobrym kierunku. Napisał Pan o braku odwagi do pokazania swojego prawdziwego JA, czyli o lęku przed byciem prawdziwym – autentycznym sobą.

Konsekwencją akceptacji naszych własnych wartości, potrzeb, poglądów, jest lubienie siebie oraz życie w zgodzie ze sobą. To dopiero umożliwia nam poczucie wewnętrznego spokoju, który natomiast jest podstawą do pokazywania się innym takimi jacy jesteśmy, a nie zakładania kolejnych masek. Tu koło się zamyka.

Maski mają za zadanie chronić nas przed odrzuceniem, krytyką, wstydem, samotnością, czyli negatywną oceną innych. Trudność polega na tym, że im częściej zakładamy maskę, tym bardziej utwierdzamy się w przekonaniu, że to jest jedyna słuszna droga do bycia zaakceptowanym. W związku z tym problemem staje się to, co my sami myślimy o sobie, czyli to, co tak naprawdę stanowi przyczynę naszego lęku. Rozpoznanie oraz nazwanie tego, to początek pracy nad poczuciem własnej wartości. Kolejnym krokiem będzie zmierzenie się z problemem, czyli nauka radzenia sobie z naszymi słabościami (które mogą niejednokrotnie okazać się naszymi zasobami).

Napisał Pan, że zniechęcił się do pomocy psychologicznej, jednak namawiałabym do podjęcia jeszcze jednej próby, ponieważ wsparcie, które może Pan uzyskać w takiej relacji często jest niezastąpionym elementem prowadzącym do zmiany.

0 komentarzy:

Dodaj komentarz

Chcesz się przyłączyć do dyskusji?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *